Obecnie w skład cyklu wchodzą:
Live Free or Die
Citadel
The Hot Gate
W niedalekiej przyszłości, obserwatoria astronomiczne zauważają obiekt, który zmierza w stronę Słońca z zewnątrz układu. I może przejść bardzo blisko Ziemi. Pierwszego dnia, sprawę ignorują, dają do dalszej obserwacji, ale drugiego dnia wszystko wskazuje iż obiekt zwalnia i zmierza do punktu Lagrange'a L2 (w układzie Ziemia - Słońce). Obca rasa, która każe siebie nazywać Grtul, kontaktuje się ze wszystkimi ważniejszymi przywódcami na Ziemi i stwierdza następujące fakty:
- Nazywamy się Grtul.
- Przybywamy w pokoju.
- Ten pierścień to wasze Gwiezdne Wrota (tłumaczenie moje
- To my tworzymy i rozmieszczamy te pierścienie.
- Użycie pierścieni wymaga poniesienia opłaty.
- Opłata będzie przekazana wam (Ziemianom).
- Nie wolno używać energii, która może zagrozić pierścieniom w odległości sekundy świetlnej od wrót.
- Każdy kto zapłaci, może użyć wrót.
Oraz odpowiada na trzy "standardowe" pytania:
- Każdy kto zapłaci może skorzystać z wrót.
- Mogą to być zarówno siły sojusznicze, jak i agresor.
- Nie można zablokować pierścieni.
I następnie następuje cisza, która trwa kilka lat, w trakcie której podzielona ludzkość stara się zbudować jednostkę, zdolną dotrzeć do wrót i spróbować nawiązać kontakt z innymi rasami. Nim jednak zdołają zbudować, choćby jeden statek, przez wrota przechodzi jednostka ekspedycyjna Glatun. Na szczęście dla ludzkości, Glatun okazują się pokojowo nastawioną rasą, która chce pohandlować, a nie podbijać. Handel jednak specjalnie nie kwitnie, ludzkie jedzenie się nie nadaje, a to czym by warto handlować (metale), ludzkość akurat ma w małych ilościach... Taka stagnacja trwa kilka lat, gdy przez wrota przybywa jednostka rasy Horvath, bombarduje z orbity największe skupiska ludzkie, a następnie ogłasza Ziemię swoim protektoratem i domaga się zapłaty za ochronę - niemal całości metalu, jaką ludzkość posiada. Oraz regularnych opłat, za ochronę, przed agresją z zewnątrz...
I tak mija spokojnie kolejnych kilka lat, gdy wreszcie poznajemy głównego bohatera, Tylera Vernon. Który na południu USA rąbie drzewo na opał. Vernon, twórca SF - które przez przybycie kosmitów zostało właściwie wyeliminowane z biznesu - udaje się na konwent fanów SF, gdzie gościem honorowym jest przedstawiciel handlowy Glatun.
Po krótkiej rozmowie Vernon i obcy postanawiają się przekonać, czy Ziemia na pewno nie ma nic do zaoferowania do handlu. Vernon przygotowuje kilkaset próbek produktów i udaje się na spotkanie. Większość z nich jest całkowicie obojętna dla obcych, kilka jest trucizną, i wreszcie coś się znajduje, coś wartego handlu... Smocze Łzy.
Dochodzi do finalizacji transakcji i Vernon dostaje trochę układów elektronicznych, które odsprzedając firmom komputerowym, zamienia na fortunę. Fortunę z której zaczyna realizować swoje marzenia z dzieciństwa, zamieniając science-FICTION, na prawdziwą SCIENCE. Jedynym jego problem jest krążownik Horvathów, krążący ciągle nad jego głową...
Spoiler Alert
Pierwszym krokiem urzeczywistnieniu marzeń z dzieciństwa, jest stworzenie luster, które zamienią rozproszone światło Słońca w użyteczną energię. Później górnictwo w pasie planetoid, a wreszcie obrona systemu Słonecznego. Oczywiście, Vernon sam tego nie zrobi, z pomocą przyjdą mu naukowcy i przyjaciele...Ale najważniejszym problemem jest obrona Ziemi. A ta łatwa nie jest. Ziemia to dosyć duży cel, na który łatwo zrzuca się pociski kinetyczne, a te trudno zatrzymać. Szczególnie, kiedy nie ma się floty.
Do obrony Ziemi stworzona zostaje stacja bojowa, kula dziesięć kilometrów średnicy, ściany grube na kilometr, zasilanie z luster. Stacja bojowa Troja, nadzieja ludzkości na wolność i niezależność. Ale jedna stacja to mało, potrzeba kolejnych i tak powstaje Termopile i Projekt Trzeci...
Koniec Spoiler Alert
Czy ludzkość obroni swój świat? Czy fantastyczne marzenia Vernona z dzieciństwa się spełnią?
= = = = = = = = = =
Olbrzymim autem Ringo jest humor, jest go w serii naprawdę sporo. Drugim plusem całości są aluzje, a w tych książkach również ich nie brakuje, aluzje do wszelkich maści SF jakie każdy fan tematyki zna, od Clarke, przez Asimova, po Roddenberry'ego.
Ale wróćmy na chwilę do humoru, przykładowo nazwy systemów luster: VLA, VDA, VSA, Ung. Co można luźno przetłumaczyć na:
Bardzo Duże Lustro, Bardzo Niebezpieczne Lustro (Very Danger Array), Bardzo Przerażające Lustro (Very Scarry Array), Ung.
"- Ung? A co do znaczy?
- Kiedy przyszło nacisnąć guzik, by przepuścić energię przez lustro, jedyne co mogliśmy z siebie wymusić, to ung, ung, ung..."
Poza przerażającymi systemami luster, dobrą bronią są bardzo inteligentne pociski, które gdyby mogły ze sobą rozmawiać, to ich dialog wyglądałby mniej więcej tak:
- Chce być pierwszy! Chce być pierwszy! Pozwólcie!
- Nie, Jamie będzie pierwszy! To on wchłonie lasery.
- Jesteś draniem! To ja chce umrzeć na laserze!
- Nie jestem draniem! Dostaniesz coś lepszego do zabawy, spokojnie.
- Czym będę się mógł pobawić? A tak, będę mógł uderzyć w ten wielki, zły okręt, w samiutkie silniki.
- Dokładnie! Jesteś szczęściarzem! Wszystko w co ja mogę trafić to osło...
- Hurra, osłony padły! Mogę atakować! Mogę atakować!
"No dobra, może nie bardzo inteligentne, ale wystarczająco inteligentne..."
Jest też jeszcze kilka innych, bardzo charakterystycznych przejawów humoru Ringo, ale tekst nie do końca je oddaje - i tu wielki podziw dla lektora, który czyta oryginalne nazwy obcych ras, czy jednostek. Często tak dziwacznie napisanych, ze ja nie jestem wstanie ich przeczytać, a lektor je wymówił. Tu przykładowo nazwa statku rasy Ogut: Vezhzhiboujivvumae-tharrezhaocuchuzhophmezhuquybighulhij, którą lektor wymówił bez zająknięcia, i która przez to brzmiała o wiele przyjaźniej...
No ale zostawię tu już humor, którego jak już pisałem w książkach jest naprawdę ogrom i to nie tylko typowo lekki, amerykański, ale też czarny, typowy dla Brytyjczyków. Przejdźmy do drugiego plusu, aluzji. A tych również jest tu multum, szczególnie (dla mnie jako fana ST widoczne najbardziej) względem Star Treka.
Lekko zmienione cytaty: "Śmiało podążać tam, gdzie jeszcze żadna stacja bojowa nie dotarła."
Czy jedne z głównych miejsc akcji, którymi są systemy WOLF 359 i Epsilon Eridani, które miały swoje znaczenie w ST TNG.
Są też i odniesienia do innych dzieł i twórców SF, jak na przykład do Asimova, gdy mowa jest o sztucznej inteligencji. Ale też i wszystkiego co tyczy początkowego podboju kosmosu, co główny bohater, jako pisarz i fan SF zna i wprowadza w życie.
Jest również pokazane zastosowanie dla małych jednostek (które tak wielu potępia w roli myśliwców), kosmicznych marines. "Prostych" koncepcji kosmicznych (Program Orion, czy górnictwo). Jest heroizm i wielkie bitwy kosmiczne.
Jednym zdaniem jest wszystko to co każdy fan SF chce czytać. A mój post zaledwie zahacza o wierzchołek góry lodowej. Poza tym co wymieniłem, w książkach jest jeszcze wojna o syrop klonowy. Czy syndrom Johannsen, który niemal wybił ludzkość, a którego skutkiem ubocznych jest nadpłodność i ruja u blondynek...
Użytkownik Toudi edytował ten post 23.05.2011 - |18:44|

Logowanie »
Rejestracja







