No więc tak. Gwiezdnymi Wrotami zainteresowałem się dopiero niedawno, na razie jestem pod koniec sezonu pierwszego, ale myślę, że co nie co mogę już o serialu powiedzieć. Otóż nie rozumiem, jak Stargate mógł dorobić się aż takiej rzeszy fanów. Serial jest dobry, ale TYLKO dobry. Poza tym bardzo nierówny, niektóre odcinki są kiepskie, a pewnego epa (z Mongołami) musiałem oglądać w trzech turach, bo za cholerę go nie mogłem zmęczyć. Teraz kolej na najbardziej irytującą rzecz w SG-1 - ten [beeep]y schemat. Znaczna większość odcinków wygląda tak, że ekipa przechodzi przez wrota, zwykle chce już wracać, bo na planecie niczego ciekawego nie ma, a tu nagle coś się dzieje z jednym z członków oddziału/z wrotami i wrócić do końca odcinka nie mogą. Ja schemat w pewnych serialach mogę zrozumieć - dla przykładu podam Monka, House MD, bądź CSI, ale tutaj on się akurat pojawiać TAK CZĘSTO nie musi. Można rozegrać to inaczej. Piszę wprawdzie tylko na podstawie niecałego s1, ale słyszałem już, że to tak pozostanie.
Dość czepiania się, ogólnie, serial spodobał mi się na tyle, że planuję obejrzeć wszystkie sezony, a może i wziąć się za spin-offa. Tyle, że rozłożę sobie to na jakiś dłuższy czas, bo jakoś nie łykam tych epów tak, jak robię to w przypadku 24, DH, House, czy Battlestar Galactica. Jednakże, jeśli serial utrzyma poziom, chętnie zostanę przy nim do końca.
Pozdrawiam

Logowanie »
Rejestracja









