Skocz do zawartości

Zdjęcie

The Passion of the Christ (2004)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
67 odpowiedzi w tym temacie

#1 Widar

Widar

    Kapral

  • Użytkownik
  • 170 postów

Napisano 28.03.2004 - |00:25|

Dokonana przez Gibsona rekonstrukcja ostatnich 12 godzin życia Chrystusa nie jest - w sensie artystycznym - dziełem doskonałym, ale dostarcza przeżyć tak mocnych i intensywnych, jakie rzadko zdarzają się w kinie. Od razu powiem, że nie jest to doświadczenie łatwe: film, który koncentruje się na cierpieniu i fizycznym bólu, jakie wiązały się z aktem Chrystusowej ofiary, może dla niektórych widzów okazać się udręką nie do zniesienia.

Gazeta Wyborcza - pmoss (2004-03-05)

W filmie Gibsona nie ma umowności ani typowej hollywoodzkiej inscenizacji. Jest za to dążenie do maksymalnego realizmu. (...) Ładunek drastyczności jest tu olbrzymi. Gibson niczego nam nie oszczędza. Jeśli warto opowiadać dziś o Pasji, to tylko w taki sposób.

Film - Wojtek Kałużyński (marzec 2004)


Chyba należy cos wspomnieć o filmie który w 2 tygodnie obejrzało ponad 2 mln Polaków. Dziś byłem na tym w kinie i mam mieszane uczucia z jednej strony drobny niesmak po tak drastycznych scenach, z drugiej strony film ukazywał tylko to co jest opisane w Biblii. Moim zdaniem film jest bardzo ciekawy, owe sceny naprawdę zmuszają do refleksji. Kiedy wychodziłem z kina widziałem ludzi którzy płakali, zdałem sobie tez sprawę ze po raz pierwszy nikt nie żarł mi nad uchem niczego, ludzi wychodzili z kina z niedokończonym popcornem. Według mnie jest to film który się ogłada tylko raz, co wy sadzicie o Pasji ?

Użytkownik Grinch edytował ten post 12.05.2004 - |16:00|

  • 0

#2 Castor Krieg

Castor Krieg

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 092 postów
  • MiastoBerlin

Napisano 28.03.2004 - |08:37|

Jak już wiele osób wie, nie oglądałem i nie zamierzam oglądać Pasji. Moim zdaniem jest to film dla masochistów i sadystów, pozbawiony sensu i celu. Ludzie chcą oglądać cierpienie? Proszę bardzo, ale beze mnie. Tak naprawdę Pasja jest filmem ze wszech miar szkodliwym, pokazuje że można nakręcić przemoc i okrucieństwo, po czym sprzedać to ludziom pod pozorem Ewangelii. Czy jak ktoś nakręci film, gdzie dres idzie ulicą i pałuje ludzi, to będzie to pochwała filozofii życiowej tegoż dresa i kontestacja życia, traktat o jego ulotności i bezsensownej przemocy? Nie. A to dziwne, bo Pasja niczym się od tego nie rózni, a wszyscy pieją nad nią w zachwycie...

GŁUPIM FILMOM MÓWIMY NIE!!!
  • 0

#3 PUPI

PUPI

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 61 postów
  • MiastoBydgoszcz

Napisano 28.03.2004 - |09:05|

(...)
Czy jak ktoś nakręci film, gdzie dres idzie ulicą i pałuje ludzi, to będzie to pochwała filozofii życiowej tegoż dresa i kontestacja życia, traktat o jego ulotności i bezsensownej przemocy? Nie.
(...)

Pewnie znalazłaby się grupa ludzi, która uznałaby taki film za wspaniałe dzieło, ale większość społeczeństwa byłaby takiemu filmowi przeciwna.
Pasja trafia w "gusta" tej większości społeczeństwa i dlatego odniosła taki sukces.
Jak wiadomo gusta są różne, a o gustach się nie dyskutuje :D
  • 0
"COM - TRAYA"

#4 Seth

Seth

    Plutonowy

  • VIP
  • 495 postów
  • MiastoWarszawa, Bielany

Napisano 28.03.2004 - |09:40|

Ja wciąż nie rozumiem ludzi, którzy mówią, ze film jest brutalny. A jaki ma być? Gibson chciał pokazać to realistycznie i to zrobił. Tak było i taka jest prawda. Pewnie Ci zagorzali przeciwnicy filmu chcieli by wyglądał on tak. Pojmują Jezusa, prowadza go jak króla, nie zadając mu cierpienia. Skazują go a potem wieszają na krzyżu i jedne ślady krwi to okolice głowy, nadgarstków, boku i nóg. Tak miały by to wyglądać? Co by ten film przekazał? Co przekazują takie filmy jak np. Kill Bill. Nie lubicie krwi, ale tam to może lecieć strumieniami i jeszcze się z tego śmiejecie? Widać, niektórzy, nie rozumieją, ze Gibson, chce nas zmusić do refleksji na temat swojego własnego postępowania w życiu. Jeśli ktoś uważa, ze film jest tak brutalny, ze nie da się oglądać, to chyba należy do pokolenia starszych babć, które co tydzień w kościele są albo i codziennie, a w telewizji to oglądają tylko Wiadomości i telenowelę Klan. Wiedziałem, ze w filmie będzie wiele okrucieństwa i bałem się, ze w pewnych momentach, będę musiał się odwrócić lub zasłonić oczy, ale [beeep] prawda. Jestem wrażliwym człowiekiem i emocje jakie mi się udzielały to łzy i przekonanie się, jak wielkie cierpienie musiał znieść Jezus za mnie i za Ciebie. Niech mnie jeszcze ktoś dobije i powie, ze film był nudny, to ja już sam nie wiem...

Ten post nie jest do nikogo kierowany bezpośrednio, a w szczególności nie do Castora, ale do ogółu. Peace. :D

PS. Jednak to z tym dresem, to nie wcelowane... ;)
  • 0
6.0 Babylon5, BSG, Friends, Heroes, That 70's Show
5.5 Prison Break, Veronica Mars, House, Day Break, Lost, Smallville
5.0 Dexter, Firefly, How I Met Your Mother, Supernatural
4.5 SG-1, Atlantis, Farscape, KyleXY1, Sleeper Cell, O.C., Office
4.0 Rome, 4400, Joey, What I Like About You
3.5 SAAB, Eureka1, Dark Angel

#5 Castor Krieg

Castor Krieg

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 092 postów
  • MiastoBerlin

Napisano 28.03.2004 - |09:51|

Jestem wrażliwym człowiekiem i emocje jakie mi się udzielały to łzy i przekonanie się, jak wielkie cierpienie musiał znieść Jezus za mnie i za Ciebie.

Z punktu widzenia nie-chrześcijanina to ten film jest relacją z 12 ostatnich godzin pewnego Nazerejczyka, który został skazany na śmierć (i to nie jakaś okrutna kara, ukrzyżowanie było seryjnie zasądzane w tamtych czasach) za kwestionowanie władzy Rzymu. Ok, dołożyła się do tego starszyzna religijna. I CO Z TEGO? Już samym ograniczeniem tego filmu jest to, że jego wymowa działa tylko na tych, którzy Jezusa uznają za syna Bożego. Ludzie umierali w gorszy sposób - zakopywani żywcem, rozpuszczani w kwasie, itd., itp.
  • 0

#6 Seth

Seth

    Plutonowy

  • VIP
  • 495 postów
  • MiastoWarszawa, Bielany

Napisano 28.03.2004 - |10:05|

i to nie jakaś okrutna kara, ukrzyżowanie było seryjnie zasądzane w tamtych czasach za kwestionowanie władzy Rzymu.

Castor jak byś obajrzał film to byś zobaczył jak bardzo się w tej chwili pomyliłeś.
Po pierwsze Ci o których wspomniałeś byli za pewne winni, natomiast Jezus został ukrzużowany jako NIEWINNY. Argumenty które podawali Ci Zydzi, wcale nie przekonały Piłata by go ukrzyżowano. Piłat podjał taką decyzję, gdyż obawiał się buntu i zamieszek, ze strony Żydów.
Po drugie Jezus cierpiał straszliwie. Prawdopodobnie, gdyby był zwykłym człowiekiem, tu umarłby by już podczas biczowania. To jak byli krzyżowani zwykli rabusie i złodzieje to pikuś w porównaniu do cierpenia Jezusa.
  • 0
6.0 Babylon5, BSG, Friends, Heroes, That 70's Show
5.5 Prison Break, Veronica Mars, House, Day Break, Lost, Smallville
5.0 Dexter, Firefly, How I Met Your Mother, Supernatural
4.5 SG-1, Atlantis, Farscape, KyleXY1, Sleeper Cell, O.C., Office
4.0 Rome, 4400, Joey, What I Like About You
3.5 SAAB, Eureka1, Dark Angel

#7 Castor Krieg

Castor Krieg

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 092 postów
  • MiastoBerlin

Napisano 28.03.2004 - |10:17|

Prawdopodobnie, gdyby był zwykłym człowiekiem, tu umarłby by już podczas biczowania.

Jezus był zwykłym człowiekiem. To, że Gibson widzi to inaczej nie znaczy, że tak było.
  • 0

#8 Widar

Widar

    Kapral

  • Użytkownik
  • 170 postów

Napisano 28.03.2004 - |10:18|

Castor nie oglądałeś tego filmu a go osadzasz, jak ja tego nie lubię, może podejdź do tego jako ekranizacji fragmentu jednej z najstarszych i najbardziej rozpowszechnionej książki na świecie. Historia opowiada o człowieku który uważał ze jest synem bożym i się poświęca dla ludzi.
  • 0

#9 Castor Krieg

Castor Krieg

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 092 postów
  • MiastoBerlin

Napisano 28.03.2004 - |10:31|

Castor nie oglądałeś tego filmu a go osadzasz, jak ja tego nie lubię, może podejdź do tego jako ekranizacji fragmentu jednej z najstarszych i najbardziej rozpowszechnionej książki na świecie. Historia opowiada o człowieku który uważał ze jest synem bożym i się poświęca dla ludzi.

O tym to opowiada strona Nowego Testamentu. Natomiast ta KSIĄŻKA to całe jego życie + kilka tysięcy lat rozwoju narodu żydowskiego. Ja jednak widzę drobną różnicę...
Kurde, postarajcie się - to ja mam was edukować z zakresu Ewangelii? <_<
  • 0

#10 Widar

Widar

    Kapral

  • Użytkownik
  • 170 postów

Napisano 28.03.2004 - |10:42|

Castor nie oglądałeś tego filmu a go osadzasz, jak ja tego nie lubię, może podejdź do tego jako ekranizacji fragmentu jednej z najstarszych i najbardziej rozpowszechnionej książki na świecie. Historia opowiada o człowieku który uważał ze jest synem bożym i się poświęca dla ludzi


Chyba o to ci chodzi, porostu chciałem przedstawić to w nieco innym świetle dla nie-chrześcijanina na którego nie wpłynęła kultura masowa i nie wie kto to Chrystus (chociaż wątpię żeby osoba która tego nie wie ma dostęp do kina) lub dla osoby która jest nie więżąca i nie uznaje Chrystusa.
  • 0

#11 Castor Krieg

Castor Krieg

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 092 postów
  • MiastoBerlin

Napisano 28.03.2004 - |10:47|

Chyba o to ci chodzi, porostu chciałem przedstawić to w nieco innym świetle dla nie-chrześcijanina  na którego nie wpłynęła kultura masowa i nie wie kto to Chrystus  (chociaż wątpię żeby osoba która tego nie wie ma dostęp do kina) lub dla osoby która jest nie więżąca i nie uznaje Chrystusa.

O kurde, ta celna ironia była do mnie? :lol:
Taki jest problem z osobą wierzącą - ona nie wierzy, ona UZNAJE ZA OCZYWISTOŚĆ, że Bóg istnieje, Jezus był synem bożym, itd., itp. Kurde, przy takiej postawie to dyskusja nie ma sensu, bo przecież nie przekonam kogoś, że to nieprawda (to że nie można udowodnić istnienia Boga to inna sprawa...). Zostańmy na tym co jest - ty uważasz ten film za wybitny, ja sukces "Pasji" uważam za wyraz skrzywienia znacznej części społeczeństwa (a napewno Gibsona).
  • 0

#12 rexus

rexus

    Starszy sierżant

  • W tr. aktywacji
  • 885 postów

Napisano 28.03.2004 - |11:15|

Klika słów o „Pasji’

Film jest (i tu zgodzę się z Castorem – który mimo ze nie oglądał ma rację) beznadziejny. Przedstawia 12 ostatnich godzin z życia Chrystusa i powinien być to raczej film dokumentalny wyświetlany (ze względu na sceny) po 22 w telewizji. Sama wizja przedstawienia tych 12 godzin jest beznadziejna – biczowanie i inne tortury przesadzone (zaskakuje mała ilość krwi przy takich obrażeniach) Błędów reżyserskich i samych „filmowych” jest co niemiara. Sama opowiadana historia jest wszystkim znana a urozmaiceniem jej miał być oddany realizm tych ostatnich 12 godzin co okazało się jest kompletnym niewypałem.

Film ma wzbudzać emocje – je się pytam jakie. Cierpienie (może dla osób które nigdy z tym nie miały do czynienia jest to szok) – to jest w tym filmie ale sposób tego przedstawiana nie wyzwala u mnie żadnych emocji – film nie ma ducha – jest jałowy i pusty. Nie ma w nim nic oprócz przedstawienia własnej wizji historii … w beznadziejny sposób.
  • 0

#13 Miszcz313

Miszcz313

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • MiastoChomicza Nora, Wawa

Napisano 28.03.2004 - |11:43|

Jezus był zwykłym człowiekiem. To, że Gibson widzi to inaczej nie znaczy, że tak było.

Nie tylko Gibosn widzi to inaczej, podobnie jak on uważa około 1,511 mld ludzi (czyli wszyscy Chrześcijanie+Portestanci+Prawosławni).

Taki jest problem z osobą wierzącą - ona nie wierzy, ona UZNAJE ZA OCZYWISTOŚĆ, że Bóg istnieje, Jezus był synem bożym, itd., itp. Kurde, przy takiej postawie to dyskusja nie ma sensu, bo przecież nie przekonam kogoś, że to nieprawda (to że nie można udowodnić istnienia Boga to inna sprawa...).

Castor, mała uwaga: uwierzyć w coś oznacza uznać to coś za rzeczywistość, za prawdę; zatem pisząc, że osoba wierząca nie wierzy, tylko uznaje coś za rzeczywistość piszesz mniej więcej coś w sylu: "ziemniaki nie smakują jak zmieniaki tylko jak kartofle". Na tym polega wiara, uznaje się coś za prawdziwe (czyli rzeczywiste).
Idziemy dalej: piszesz, że nie można udowodnić istenienia Boga... Tiaaaaa... W takim razie odwołuję do filozofii średniowiecza, ściślej do filozofii św. Tomasza z Akwinu który uporządkował dowody na istnienie Boga w postaci 5 dróg:

Pierwsza droga, nad inne wyrazistością górująca, wiedzie ze zjawiska ruchu. Faktem bowiem niezaprzeczalnym, świadkiem nasze zmysły, jest że na tym świecie niektóre rzeczy są w ruchu. Wszystko zaś, co jest w ruchu, wprawione jest w ruch przez coś innego. O tyle bowiem coś jest w ruchu, o ile jest w możności do tego, ku czemu jest poruszone; z drugiej strony: o tyle poruszyciel w ruch wprawia, o ile sam jest urzeczywistniony. Wszak poruszać znaczy: dobyć coś z możności [istnienia], do rzeczywistości [do aktualnego istnienia]. Przenieść zaś coś z możności, do rzeczywistości może tylko taki byt, który sam jest urzeczywistniony, [czyli już zaktualizowany]. Tak np. rzecz aktualnie płonąca, np. ogień, zapalając drewno sprawia, że to drewno, które było dopiero w możności do palenia się, staje się rzeczywiście aktualnie płonące: przez co [ogień] wprawia w ruch i przemienia drewno. Niemożliwością zaś jest, by jedna i ta sama rzecz jednocześnie była i w możności, i w rzeczywistości; [nie miała czegoś i miała coś], oczywiście pod tym samym względem, bo pod różnymi jest to dopuszczalne; co bowiem jest aktualnie rzeczywiście ciepłe, nie może być jednocześnie w możności ciepłe, ale jest jednocześnie w możności zimne. Niemożliwością przeto jest, by pod tym samym względem i w ten sam sposób, coś jednocześnie wprawiało w ruch i było w ruch wprawiane, czyli żeby siebie samego w ruch wprawiało. Tak więc: cokolwiek jest poruszane, musi otrzymać ruch od kogoś innego; ów zaś jeszcze od innego. Nie można zaś tu iść w nieskończoność [...]. Ostatecznie więc w rozumowaniu naszym musimy dojść do jakiegoś pierwszego poruszyciela, który już przez nikogo nie jest wprawiany, i właśnie, w mniemaniu wszystkich, jest nim Bóg.

Druga droga nawiązuje do przyczyny sprawczej. Stwierdzamy bowiem w świecie zjawisk zmysłowych łańcuch podporządkowanych przyczyn sprawczych. Nigdzie jednak nie spotykamy, no i to niemożliwe, by coś było przyczyną sprawczą siebie samego; istniałoby przecież wcześniej od siebie samego, co jest niemożliwe. Ciąg zaś przyczyn sprawczych nie może iść w nieskończoność. W łańcuchu bowiem podporządkowanych przyczyn sprawczych, pierwsze ogniwo jest przyczyną sprawczą pośredniego, a pośrednie ostatniego: czy tych pośrednich będzie więcej, czy tylko jedno. Usunąwszy zaś przyczynę, ginie skutek. Jeśli przeto w łańcuchu przyczyn sprawczych nie istnieje pierwsze ogniwo, nie będzie i pośredniego, no i ostatniego; gdyby więc łańcuch przyczyn sprawczych szedł w nieskończoność, nie byłoby pierwszej przyczyny sprawczej, a co za tym idzie nie byłoby i pośrednich przyczyn sprawczych, nie byłoby i skutku ostatniego: co jest jaskrawym fałszem. A więc musimy przyjąć istnienie jakieś pierwszej przyczyny sprawczej, którą wszyscy nazywają: Bóg.

Trzecią drogę wskazuje byt przygodny i konieczny. Oto ona: Stwierdzamy na świecie rzeczy, które mogą być i nie być. Widzimy, jak jedne powstają, a inne zanikają, co świadczy o tym, że mogą być i nie być. Otóż nie do pomyślenia jest, by wszystkie takiego typu rzeczy zawsze istniały. Czemu? Bo co może nie istnieć, niekiedy faktycznie nie istnieje; jeśli przeto wszystko może nie istnieć, to ongiś nic nie istniało ze świata; a jeśli to prawda, to i dziś nic by nie istniało; co bowiem nie istnieje, nie zacznie istnieć inaczej, jak tylko dzięki temu, co już jest; gdyby więc nic nie istniało, zaistnienie czegokolwiek byłoby niemożliwe; w takim razie i dziś nic by nie istniało, co jest oczywistym fałszem. Nie wszystkie więc byty są jedynie przygodne, ale między nimi musi istnieć byt konieczny. Wszelki zaś byt konieczny albo ma przyczynę swojej konieczności skądinąd, albo nie ma; nie do pomyślenia jest, by ten łańcuch bytów koniecznych, mających przyczynę swojej konieczności skądinąd, ciągnął się w nieskończoność, podobnie zresztą jak i łańcuch przyczyn sprawczych, co wyżej udowodniono. Musimy więc uznać istnienie czegoś, co jest konieczne samo w sobie, nie ma przyczyny swej konieczności gdzie indziej, a jest przyczyną konieczności dla innych, a to wszyscy nazywają Bogiem.

Czwarta droga prowadzi z różnych poziomów czy stopni [doskonałości] rzeczy; stwierdzamy [...] w rzeczach coś więcej lub mniej dobrego, prawdziwego, szlachetnego itd. Otóż „więcej” i „mniej” orzekają o różnych rzeczach zależnie od rozmaitego stopnia ich zbliżenia się do tego, co jest [lub ma daną doskonałość] najwięcej; np. tym więcej jest coś ciepłe, im bliżej znajduje się tego, co jest najwięcej ciepłe. Istnieje więc coś, co jest najbardziej prawdziwe, dobre, szlachetne, a tym samym, co jest najwięcej bytem, bo jak mówi Arystoteles w Metafizyce, co jest w najwyższym stopniu prawdziwe, jest zarazem bytem najwyższego stopnia. Co więcej: cokolwiek w obrębie danej wartości ziszcza w sobie w najwyższym stopniu tę wartość, jest zarazem przyczyną tego wszystkiego, co ma cząstkę tej wartości i jest w jej obrębie; np. ogień, który przecież jest w najwyższym stopniu gorący, jest, jak tamże powiedziano, przyczyną wszystkich rzeczy gorących. Istnieje więc coś, co dla wszystkich bytów jest przyczyną: istnienia dobra i wszelkiej doskonałości; i tą właśnie zwie się: Bóg.

Piątą drogę wskazuje fakt kierownictwa rzeczami w świecie. Widzimy bowiem jak rzeczy pozbawione [wszelkiego] poznania, mianowicie ciała naturalne, działają celowo. Objawia się to w tym, że zawsze lub bardzo często działają jednakowo, a działają po to, by dopiąć tego, co dla nich najlepsze. Jasne więc, że nie dochodzą do celu mocą przypadku, ale w sposób zamierzony. Otóż rzeczy pozbawione [wszelkiego] poznania o tyle dążą do celu, o ile są kierowane ku niemu przez kogoś obdarzonego zdolnością poznania i myślenia, tak jak strzała przez łucznika. A więc istnieje ktoś, kto kieruje wszystkimi naturalnymi rzeczami ku celowi - i jego to zwiemy Bogiem.



Klika słów o „Pasji’

Film jest (i tu zgodzę się z Castorem – który mimo ze nie oglądał ma rację) beznadziejny. Przedstawia 12 ostatnich godzin z życia Chrystusa i powinien być to raczej film dokumentalny wyświetlany (ze względu na sceny) po 22 w telewizji. Sama wizja przedstawienia tych 12 godzin jest beznadziejna – biczowanie i inne tortury przesadzone (zaskakuje mała ilość krwi przy takich obrażeniach) Błędów reżyserskich i samych „filmowych” jest co niemiara. Sama opowiadana historia jest wszystkim znana a urozmaiceniem jej miał być oddany realizm tych ostatnich 12 godzin co okazało się jest kompletnym niewypałem.

Film ma wzbudzać emocje – je się pytam jakie. Cierpienie (może dla osób które nigdy z tym nie miały do czynienia jest to szok) – to jest w tym filmie ale sposób tego przedstawiana nie wyzwala u mnie żadnych emocji – film nie ma ducha – jest jałowy i pusty. Nie ma w nim nic oprócz przedstawienia własnej wizji historii … w beznadziejny sposób.

"Pasja" powinna być wyświetlana po 22? To ja zadam pytanie: a czemu nikt nie pisał w ten sposób o "Psach", o "Alienie", o róznego rodzaju mordobiciach, czy takich odmóżdżających filmach jak "Rambo", gdzie krew lej się gęścije niż w "Pasji"? Ponieważ tamte filmy nie bolą tak jak "Pasja". "Pasja", wbrew pozorom, jest filmem o miłości. Bóg poświęca własnego syna z miłości do nas - ludzi, z miłości do nas Jezus cierpi i zostaje ukrzyżowany. Jednak dla ateistów jest to trudne do zaakceptowania (no bo po co umierać za innych, co za to będe miał w zamian?) i dlatego uważają to za bezsens. Dlatego tak czepiają się tego filmu.
  • 0

The year's in the spring, The day's in the morn;
Morning's at seven, The hill-side's dew-pearled,
The lark's on the wing, The snail's on the torn:
God's in his heaven -- All's right with the world!

Robert Browning "Pippa Passes"

#14 Dag

Dag

    Plutonowy

  • VIP
  • 485 postów

Napisano 28.03.2004 - |11:49|

biczowanie i inne tortury przesadzone (zaskakuje mała ilość krwi przy takich obrażeniach)

dlaczego przesadzone? gorsze rzeczy ludzie robili przez ostatnie kilka tysiecy lat. ilosc krwi - no z tym roznie bywa, zalezy gdzie nastapia ciecie (jakie naczynia krwionosne przeciete itd). czasem uklucie moze spowodowac wykrwawienie a czasem jest odwrotnie.

Castor tobie sie dziwie - zawsze zauwazales aspekt finansowy poruszanych tematow a tutaj nic nie napisales. przeciez wiadomo ze idzie o kase (nie wiem w jakim stopniu ale w duzym). skoro bylo wiadomo ze tak kontrowersyjny film sie sprzeda - to ktos go zrobil. prawa rynku.

jako nie-chrzescijanin poszedlem na film z ciekawosci - bylem ciekaw czym sie zachwycaja te tlumy. dobry czy zly - na pewno sprytnie zrobiony.

poza tym film bardzo wiele mowi o ogladajacych - skoro tak sie sprzedal, skoro tyle jest o nim pozytywnych/negatywnych opinii to swiadczy to o ludziach, jacy sa itd. dlatego moim zdaniem wcale sie zle nie stalo ze taki film powstal.

ok teraz pewnie zbiore ochrzan od wszystkich ;P
  • 0
My jsme Borgove. Budete asimilovani. Odpor je marny.

#15 Castor Krieg

Castor Krieg

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 092 postów
  • MiastoBerlin

Napisano 28.03.2004 - |11:58|

Miszcz313 - dowody ŚWIĘTEGO Tomasza z Akwinu - rzeczywiście, szalenie to zrozumiałe i rzetelne. Może dwa słowa: FILOZOFIA i ŚREDNIOWIECZE. Polecam na rozważania.
To ja podam inny przykład: kiedyś w USA nadano program, w którym dyskutował Rabin z niewierzącym. I rabin mówił, że Bóg istnieje. Ten niewierzący (profesor uniwersytetu) zapytał rabina, dlaczego tak uważa. Rabin na to, że on Boga czuje. Na to Prof. pokazał mu okno i powiedział: "Za oknem wieje wiatr. Ja go czuję. Teraz wyjdźmy na zewnątrz i Rabin też go poczuje. Pan mówi, że czuje Boga, że jest on wszędzie. Czy jest za oknem? Chodźmy więc, chcę poczuć Boga." Jak łatwo się domyslić, Boga za oknem nie poczuł. :P
Meritum sprawy co do istnienia Boga: kto go czuje? Czy przedstawiciele Kościoła rozmawiają z Bogiem? Czy on im odpowiada? Czy go czują? Bo coś mi się nie wydaje...
  • 0

#16 rexus

rexus

    Starszy sierżant

  • W tr. aktywacji
  • 885 postów

Napisano 28.03.2004 - |12:10|

Ponieważ tamte filmy nie bolą tak jak "Pasja". "Pasja", wbrew pozorom, jest filmem o miłości.


A według ciebie Pasja boli – a co ma tam „boleć” w życiu codziennym dość się już napatrzyłem na różne „świństwa” i ten film nie wywołuje u mnie żadnych emocji
(może ciebie wzrusza ale nie mnie)

Pasja" powinna być wyświetlana po 22?


A tak – dlatego żeby gówniarze ja się takich tortur naoglądają nie próbowali robić tego samego … Ale o tym nikt nie pomyślał ze film może mieć negatywny wpływ na młodych ludzi

Jednak dla ateistów jest to trudne do zaakceptowania..



Jestem osobą wierzącą ale sposób jaki postrzegam wiarę jest różny od tego co prezentuje większość „chrześcijan” – nie uznaje Katolicyzmu za jedyna i słuszną religię (a co z buddystami – oni nie są katolikami to znaczy że są gorsi – to znaczy ze Bóg ignoruje tych ludzi ???)

Wiary nie można oprzeć na przekazie historycznym (a takim jest biblia) jest ona jedynie drogowskazem. To ze chodzimy do kościoła itd…. to cześć rytuału jaki jest w każdej z Religi, rytuału który pomaga nam zrozumieć czym jest wiara ale nie narzuca nam jej…

I jeszcze jedno – Pismo Święte jest tylko przekazem a co do prawdziwości tego przekazu możemy się kłócić latami – liczą się same zdarzenia – a ich opis może być dowolną interpretacją autora tak jak Pasja


P.S. Tak naprawdę nie chodzi tu o film - ale o sposób postrzegania i przyjmowania wiary (w tym przypadku Katolicyzmu)
  • 0

#17 Miszcz313

Miszcz313

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • MiastoChomicza Nora, Wawa

Napisano 28.03.2004 - |13:45|

Miszcz313 - dowody ŚWIĘTEGO Tomasza z Akwinu - rzeczywiście, szalenie to zrozumiałe i rzetelne. Może dwa słowa: FILOZOFIA i ŚREDNIOWIECZE. Polecam na rozważania.
To ja podam inny przykład: kiedyś w USA nadano program, w którym dyskutował Rabin z niewierzącym. I rabin mówił, że Bóg istnieje. Ten niewierzący (profesor uniwersytetu) zapytał rabina, dlaczego tak uważa. Rabin na to, że on Boga czuje. Na to Prof. pokazał mu okno i powiedział: "Za oknem wieje wiatr. Ja go czuję. Teraz wyjdźmy na zewnątrz i Rabin też go poczuje. Pan mówi, że czuje Boga, że jest on wszędzie. Czy jest za oknem? Chodźmy więc, chcę poczuć Boga." Jak łatwo się domyslić, Boga za oknem nie poczuł.

Nie skoczył przez to okno więc na pewno nie poczuł. A jakby skoczył to już nie byłoby to takie ważne :D.
A teraz na powaznie: wiatr nie jest czymś, co się czuje zawsze i wszędzie, dlatego zauważamy i czujemy go kiedy jest; skoro Boga czuje się zawsze i wszędzie to nie zauważamy tego, ponieważ przywykliśmy do Jego obecności.
Co do dowodów na istnienie Boga:
yyy... chyba nie czytasz dokładnie tego co piszę. Napisałem, że Św. Tomasz uporządkował te dowody, ale ich nie napisał. Ich (tych dowodów) twórcami są różni ludzie, a większość z nich jest ze starożytności (np. Arystotelses, który jest jednym ze współtwórców drogi przyczynowo-skutkowej). Sa to dowody matematyków, filozofów, fizyków... ludzi nauki, którzy udowodnili istnienie siły nadzorującej pracę wszechświata, nazywanej m.in. przez Chrześcijan i Żydów Bogiem. Natomiast co do zrozumienia tych dowodów - Ty nie chcesz ich przyjąć bo tak jest dla Ciebie łatwiej, prościej, dlatego do Ciebie nie docierają, są dla Ciebie niezrozumiałe.
Co do Twojego podsumowania: Tobie się tylko wydaje że nie czuje się Boga, nie wiesz jak jest naprawdę.

Ponieważ tamte filmy nie bolą tak jak "Pasja". "Pasja", wbrew pozorom, jest filmem o miłości.

A według ciebie Pasja boli – a co ma tam „boleć” w życiu codziennym dość się już napatrzyłem na różne „świństwa” i ten film nie wywołuje u mnie żadnych emocji
(może ciebie wzrusza ale nie mnie)

Ja sie nie czepiam tego filmu, zatem mnie Pasja nie boli (mogę nawet stwierdzić, że mnie nie wzruszyła).

A tak – dlatego żeby gówniarze ja się takich tortur naoglądają nie próbowali robić tego samego … Ale o tym nikt nie pomyślał ze film może mieć negatywny wpływ na młodych ludzi

Ci "gówniarze" siedzą przed telewizorami do bardzo późnej godziny (jak dla nich), zatem samo puszczanie Pasji po 22 nie pomoże. Proponuję zakazać puszczania Pasji i spalenie wszystkich kopii tego filmu, a także wielu innych gdzie jest pokazana krew, cierpienie lub śmierć (bo to wszystko może mieć negatywny wpływ na młodych ludzi).Heh... coś by mało filmów pozostało :D

Jestem osobą wierzącą ale sposób jaki postrzegam wiarę jest różny od tego co prezentuje większość „chrześcijan” – nie uznaje Katolicyzmu za jedyna i słuszną religię (a co z buddystami – oni nie są katolikami to znaczy że są gorsi – to znaczy ze Bóg ignoruje tych ludzi ???)

Jeśli jesteś osobą wierzącą to powinieneś wiedziec że "Bóg jest miłością", a zatem z całą pewnością nie ignoruje tych ludzi.
A co do Pisma Świętego to masz absolutną rację: jest tylko przkazem i każdy może ten przekaz interpretować na swój sposób.
P.S. Dla Castora:

[...]Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.
Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce!


  • 0

The year's in the spring, The day's in the morn;
Morning's at seven, The hill-side's dew-pearled,
The lark's on the wing, The snail's on the torn:
God's in his heaven -- All's right with the world!

Robert Browning "Pippa Passes"

#18 Dag

Dag

    Plutonowy

  • VIP
  • 485 postów

Napisano 28.03.2004 - |13:52|

hej miszczu. a czy ty probowales przyjrzec sie tym dowodom? bo jak dla mnie to one nie sa zupelnie poprawne, np fragment "Tak więc: cokolwiek jest poruszane, musi otrzymać ruch od kogoś innego; ów zaś jeszcze od innego. Nie można zaś tu iść w nieskończoność ". tu jest bledne zalozenie ze nie mozna isc w nieskonczonosc. to ze sie komus w glowie nieskonczonosc nie miesci nie oznacza ze ona nie istnieje

ale nawet gdyby byly one prawdziwe, to udowadniaja one, ze istnieje cos takiego jak "pierwsza przyczyna sprawcza", i dopiero tą tomasz z akwinu nazywa "Bogiem". nie oznacza to wcale ze ten bog jest milosierny, ze wplywa na wydarzenia ani nawet ze posiada swiadomosc. nie oznacza to tez ze taki bog jest chrzescijanski a nie np islamski. wogole moze byc tak ze jest to cos czego zaden czlowiek na swiecie w zyciu by nie nazwal bogiem. zgodzisz sie?

Użytkownik Dag edytował ten post 28.03.2004 - |13:53|

  • 0
My jsme Borgove. Budete asimilovani. Odpor je marny.

#19 Katharn

Katharn

    Ostatni Smok

  • Moderator
  • 1 341 postów
  • MiastoWarszawa / Częstochowa

Napisano 28.03.2004 - |14:19|

Hmmm - trudny to temat, ale wypowiem sie.

Pasja - moim zdaniem Gibson pokazal jak moglo cierpienie i meka wygladac na prawde. Nie chodzi tu o hektolitry krwi, czy cialo rozrywane pod biczami. Nie chodzi o wbijanie gwozdzi w rece (swoja droga to ludzi krzyzowno za nadgarstki - gdyby w "Pasji" Chrystusa nie przywiazano za ramiona do krzyza spadlby, bo dlonie nie sa na tyle wytrzymale, by utrzymac ciezar calego ciala). Chodzi o pokazanie okrucienstwa ludzi. Jacy tak na prawde jestesmy??? Czy na prawde znamy dobrze samych siebie??? Chodzi tez o zmuszenie nas do zastanowienia sie nad soba, ale tez nad naszym postepowaniem.
Film pokazuje smierc Jezusa z Nazaretu - wedlug jednych Syna Bozego, wedlug innych zwyklego czlowieka - dodaja jeszcze, ze z mania wielkosci. To wizja subiektywna - tak widzial to rezyser. Chcial nam cos przez nia przekazac. Jaki to przekaz??? - Milosc moze wszystko, poswiecenie i dobroc dla drugiego czlowieka moze wszystko.
"Pasja" jest adresowana do ludzi wierzacych, przynajmniej moim zdaniem - ma na celu przypomnienie im dlaczego wierza, jak maja swa wiare udowadniac. Jak wielu jest ludzi na swiecie, ktorzy mowiac iz sa wierzacy nie robia nic poza tym???? kilkaset tysiecy??? kilka milionow???? Wierze - przeciez to puste slowa - zamiast nich najlepiej przemawiaja czyny. Niestety coraz mniej ludzi swymi czynami swiadczy o wierze.
Jesli chodzi o niewierzacych - dla nich to kolejny film kostiumowy na tle innych - troche krwawej lazni o jakims nawiedzonym kolesiu, ktory myslal, ze zbawi swiat.
Ja jestem wierzacym katolikiem - wierze zas nie jak tu sugerowano iz moje wyznanie jest jedynym slusznym. Wedlug mnie nie jest wazne czy Bog nazywa sie Jahwe, (...), Allach - to sa imiona. Bog jest zas czyms wiecej niz imie.

Mowiac szczerze w "Pasji" denerwuje mnie tylko jedna rzecz. Aspekt finansowy. Jak mozna zarabiac na Mece Panskiej???? Moim zdaniem to nieetyczne.

Takie jest moje zdanie - i pewnie zaraz mnie tu ktos zacznie uswiadamiac jak bardzo sie pomylilem - coz trudno. Zakoncze swoja wypowiedz pewna sentencja - pochodzi ona z czasow nie tak dawnych - okresu proby chrystianizacji Chin.
Na opowiesci o Chrystusie Chinczycy reaowali tak:

Ty masz racje, i ja mam racje. Rozejdzmy sie w pokoju.

>>UpDaTe<<

Sorki - poprawilem :D THX Miszcz313

Użytkownik Katharn edytował ten post 28.03.2004 - |14:41|

Gdybym mial niebios haftowane szaty,
Zlotym i srebrnym przetykane swiatlem,
Blekitne, ciemne, przydymione szaty
Nocy i swiatla, i polswiatla,
Rozpostarlbym je pod twoje stopy.
Lecz biedny jestem: me skarby -- w marzeniach,
Wiec ci rzucilem marzenia pod stopy;
Stapaj ostroznie, stapasz po marzeniach...

#20 Miszcz313

Miszcz313

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • MiastoChomicza Nora, Wawa

Napisano 28.03.2004 - |14:35|

hej miszczu. a czy ty probowales przyjrzec sie tym dowodom? bo jak dla mnie to one nie sa zupelnie poprawne, np fragment "Tak więc: cokolwiek jest poruszane, musi otrzymać ruch od kogoś innego; ów zaś jeszcze od innego. Nie można zaś tu iść w nieskończoność ". tu jest bledne zalozenie ze nie mozna isc w nieskonczonosc. to ze sie komus w glowie nieskonczonosc nie miesci nie oznacza ze ona nie istnieje

ale nawet gdyby byly one prawdziwe, to udowadniaja one, ze istnieje cos takiego jak "pierwsza przyczyna sprawcza", i dopiero tą tomasz z akwinu nazywa "Bogiem". nie oznacza to wcale ze ten bog jest milosierny, ze wplywa na wydarzenia ani nawet ze posiada swiadomosc. nie oznacza to tez ze taki bog jest chrzescijanski a nie np islamski. wogole moze byc tak ze jest to cos czego zaden czlowiek na swiecie w zyciu by nie nazwal bogiem. zgodzisz sie?

Czy próbowałem przyjrzeć sie tym dowodom? No cóż... nie tyle co próbowałem a się z nimi zapoznałem (czeka mnie matura z polaka więc trza być dobrze przygotowanym ;)).
Zgadza się, te dowody są miejscami niepoprawne, ale akurat nie w tym miejscu, w którym wskazałeś. Ta "niepoprawność" polega na tym, że autor tej idei (w tym wypadku Arystoteles) wyszedł z założenia że jest coś, co niczego nie porusza. Poza tym wszystko się zgadza. W stwierdzeniu "nie można zaś tu iść w nieskończonosć" wszystko sie zgadza, bo autor w swych rozważaniach zaczynał od od nieskończoności a kończył na punkcie 0 (słownie: zero), punkcie wyjścia, tu: Bogu.
"Wszechświat jest jak zegar. Chociaż nie wiem ile by miał trybików, nawet nieskończoność, musi być jeden połączony ze sprężyną, nakręcaną ręką Boga." Wolter

Co do drugiej części wypowiedzi Dag'a to wszystko już napisał Katharn, a ja nie mam nic do dodania. Bóg jest czymś więcej niż imię, "On jest który jest".
P.S. Mała uwaga: Bóg nie może nazywać się Budda, gdyż Budda był ateistą, wierzył tylko w otaczającą nas energię, z którą po śmierci łączymy się i odradzamy sie na nowo.

Użytkownik Miszcz313 edytował ten post 28.03.2004 - |15:01|

  • 0

The year's in the spring, The day's in the morn;
Morning's at seven, The hill-side's dew-pearled,
The lark's on the wing, The snail's on the torn:
God's in his heaven -- All's right with the world!

Robert Browning "Pippa Passes"




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych