Pojawienie się "Jednookiego" potwierdza moją hipotezę, dlaczego Othersi wypuścili Walta.
Czas zatem zaprezentować moją teorię w temacie wyspy - bez kosmitów, demonów, itp.
Zanim Dharma zawitała na naszą wyspę (pod koniec lat 70-tych), żyło tam sobie plemię "miejscowych" oraz potomkowie rozbitków, którzy mieli wątpliwe szczęście się tam rozwalić w ciągu ostatnich np. 100 lat (czyli też i "Black Rock").
Stan bunkrów sugeruje, że niekoniecznie Dharma musiała je wybudować, one mogły istnieć tam wcześniej - nawet jako "spadek" po jakiejś zaginionej cywilizacji, która stworzyła "stopę Persefony". To by zresztą wyjaśniało hieroglify w "zegarze 108-minut" (kto powiedział, że wcześniej zegar nie odliczał wg innego okresu i był podłączony do jakiegoś innego urządzenia sterującego?).
Wyspą być może też interesowało się wojsko z uwagi na jej właściwości, a Hanso sobie spokojnie handlował czarnymi kamieniami
Gdy Hanso spotkał DeGroothów, udostępnił wyspę Dharmie na program naukowy... To chyba już wiemy
Do badań naukowcy wybrali też najprawdopodobniej dzieci urodzone i mieszkające na wyspie, któreś z nich (Jednooki?) było obdarzone prawdopodobnie conajmniej takimi paranormalnymi zdolnościami jak Walt (sam Walt bał się przede wszystkim włazu, co się tam może kryć - nie otwierajcie! Potem - w wizji Shanon - powiedział, by nie wciskali przycisku). Rozwinięcie i wykorzystanie ich - być może częściowo nieświadome - uwolniło z podziemi wyspy część "spadku" po dawnej cywilizacji - naszego potwora Lostzillę (Czarny Dymek). Czy to był ów wypadek, co ograniczył działania Dharmy na wyspie? Na pewno odcięto wtedy bunkier "Flame" - być może tam jest uwięziony Jednooki - czyżby to jego umiejętności wywołały wypadek? Może... Najprawdopodobniej - aby pozbawić go możliwości wyłażenia z bunkra i szlajania sie po wyspie (a na pewno "teleportowania się" tak jak Walt w wizji Shanon), został okaleczony - pozbawiony jednego oka (pozostałe zdolności chyba pozostały, bo bardzo szybko sie połapał, że jest podglądany przez kamerę). Czy potrafi sterować Lostzillą za pomocą umysłu? Poza tym - kolejna przesłanką jest, że Lostzilla nie zapuszczała się na obszar działania Bosonogich Obdartusów (nawet jeśli byli to tylko przebrani naukowcy, a nie prawdziwi "wyspiarze").
Co cała historyjka ma do rzeczy? Nie na darmo pokazano Jednookiego w odcinku nawiązującym do motywu dobrego i złego brata - bardzo możliwe, że jest to brat Bena (wtedy jest jasne, dlaczego Ben nie opuszcza wyspy, a wszyscy na wyspie czytają zawzięcie książkę "Bad Twin"
By zapanować nad tym, co się działo na wyspie po "wypadku" - należało ograniczyć działalność naukowców. Ben, przy pomocy swoich "lizusów" - psychopatów pokroju Picketta czy Goodwina, przejął kontrolę i zaprowadził reżim, upodabniający całość do wojskowych koszarów lub obozu pracy (no chyba to nie jego wina, że tak został wychowany?)
Naukowcy chyba chcieli odzyskać władzę
Teraz ucieszyli się, że Walt "spadł im z nieba"... (być może podobne zdolności ma i Aaron, ale jest jeszcze za mały, aby można było rozwijać jego zdolności, Zeke nie był zbyt zachwycony tym, że Ethan przyprowadził Claire). Szansa uzyskania kontroli nad Lostzillą i wywalenia Bena "na pysk" z całego interesu - wyspa jest Dharmy! Koniec i kropka! Dlatego Ben wolał oddać Walta tatuśkowi i odesłać ich z wyspy.
Najpierw Walt nie chciał wyjeżdżać z ojcem z wyspy, potem zmienił zdanie... Być może zobaczył swoją przyszłość na wyspie - "operator" Lostzilli, pod kontrolą naukowców (wątpię, żeby na coś takiego miał ochotę).
2. Dziś w ramach rozwinięcia teorii będzie "ciąg skojarzeń"
Na początek zacznijmy od TLE (cytaty - streszczenie wg germania2006):
---Pierwszym jej celem jest Kopenhaga. Tam przebywa dr Thomas Mittelwerk. Z tego co dowiedziałem się, to prawdopodobnie on tak naprawdę "pociąga za wszystkie sznurki", tzn. z wielu rozmów wynika, że każdy czuje przed nim respekt.---
Czy to czasem nie jest tajemniczy "ON" przed którym Othersi generalnie trzęsą portkami ze strachu, na czele z Benem? A Ben jest tylko wykonawcą jego rozkazów na wyspie (swoją drogą, jak spojrzeć na zdjęcie dr Mittelwerka z lostpedii - obaj z Benem sa "urodziwi inaczej").
Tajemnicza "lista Jacoba" z odcinka 03x06 jest dowodem, że Ben ma (albo raczej miał :afro: ) kontakt ze "światem zewnętrznym. Czy Jacob (najprawdopodobniej Jacob Vanderfield z zarządu Hanso Foundation) przebywa na wyspie? Mój pogląd jest taki, że raczej nie, że przebywa w "świecie zewnętrznym" i to on weryfikował listę dla Bena, kogo nalezy porwać, na podstawie tego, co ustalili wysłannicy - Goodwin i Ethan.
Ale to LOST i wszystko jest tu możliwe - teleportacja chyba tyż
---W Sanremo nasza podróżniczka nagrywa rozmowę między Mittelwerkiem, a Peterem Thompsonem, kolejną eminencją z Hanso Fundation. Z rozmowy wynika, że w przeszłości Peter miał raka, a Mittelwerk pomógł mu go wyleczyć. Dlatego Peter jest lojalny względem doktora.---
A na wyspie biedny Ben umiera na raka właśnie... Jakoś doktor nie może mu pomóc?
---Opowiada jak kiedyś Valenzetti przygotował dla ONZ swoje równanie, a ci tego nie chcieli, więc Hanso skorzystał z okazji i zaczął finansować badania, a Valenzetti ofiarował mu po prostu swoje osiągnięcie.---
Dlaczego ONZ odrzuciło równanie Valenzettiego? Mieli inny pomysł na rozwiązanie równania?
Dharma powstała w latach 70-tych (na to wskazuje wyposażenie bunkrów - zwłaszcza jesli chodzi o komputery).
O co chodzi z tym równaniem:
---Na zlecenie Rady Bezpieczeństwa ONZ włoski matematyk, Enzo Valenzetti otrzymał równanie, nazwane potem jego imieniem, które przewiduje dokładną liczbę lat i miesięcy, za ile ludzkość wyginie, nie precyzując w jaki sposób to się stanie. Valenzetti podał kluczowe wartości swojego równania, którymi są liczby znane nam wszystkim z serialu Lost. Poprzez manipulowanie tymi liczbami można zmienić los ludzkości. Pytanie: jak te wartości zmienić? Właśnie dlatego powstała DHARMA, by pomóc światu. Inicjatywa wierzy, że można tego dokonać poprzez manipulacje nad czynnikami środowiskowymi i ludzkimi, cokolwiek to znaczy, bo właśnie one mogą zmienić jedną z liczb: 4, 8, 15, 16, 23, 42. W tych działaniach ma pomóc wyspa, której lokalizacja jest znana niewielu ludziom. Znajdują się tam specjalnie wybudowane stacje, podziemne laboratoria, itp. To waśnie tam będą pracować adresaci filmu Orientation. W swoich działaniach będą cały czas wspierani przez DHARMĘ poprzez regularne dostawy medykamentów i prowiantu. Na wyspie znajduje się również radionadajnik, nadający na specjalne, nikomu nieznanej częstotliwości. Jego zadaniem jest ciąga transmisja kluczowych wartości równania Valenzettiego. Prawdopodobnie, gdy jakaś z nich zostanie zmieniona, znajdzie to swój odzew w transmisji. Na koniec Hanso jeszcze raz podkreśla, że zmiana wartości równania Valenzettiego to danie szansy ludzkości na przeżycie.---
Czas to wyjaśnić:
---Dowiadujemy się, że w instytucie (Vik na Islandii), a dokładnie w jego podziemiach, pracują matematycy, przekupieni przez Hanso Fundation. Ludzie ci wykorzystują w swoich działaniach ludzi z autyzmem (tj. rain manów), bo ci dysponują z kolei niezwykłymi umiejętnościami obliczeniowymi. Wspólnie mają pracować nad jakimś tajemniczym równaniem.---
Pracują nad równaniem Valenzettiego, by zmienić jego czynniki.
Ale czy nalezy pracować nad zmianą czynników równania? Czy może lepiej nad taką zmianą kierunku zdarzeń, aby odwrócić los i "oszukać przeznaczenie" (o tym niżej)?
Zwłaszcza, że nigdy nie ma jednej "drogi" rozwiązania, zawsze jest conajmniej alternatywa, a czasem nawet więcej ścieżek. No ale tu już "wjeżdżamy" do krainy magii i jasnowidztwa. Mag-jasnowidz w szklanej kuli widzi najbardziej prawdopodobną ścieżkę zdarzeń. Podając co się stanie, daje możliwość zmiany drogi - np. zapobiegnięcia konkretnemu zdarzeniu.
A teraz ciekawostki z podcastów DJ Dana - bo pojawia się konkurencyjny wątek:
KARMA Imperative - czyli po przetłumaczeniu - nakaz PRZEZNACZENIA (a dzień dobry panie Locke, witamy na wyspie)
---30 czerwca dowiadujemy się, że tajemniczą hakerką o pseudonimie "Persephone" jest Rachel Blake. Dzwoni ona do Dana i informuje go o swoich spostrzeżeniach, dotyczących instytutu w Vik. Wcześniej Dj rozmawia z kobietą, która jest mathematical forecaster. Jej praca polega na przewidywaniu zdarzeń na podstawie algorytmów matematycznych---
---5 lipca Dj Dan rozmawia z człowiekiem, który twierdzi, że jego babcia w latach sześćdziesiątych, gdy była doktorantką (w dziedzinie psychologii) na uniwersytecie Michigan, przyłączyła się tam do pewnej sekty zwanej Karma Imperative (rozmówca nie zna dokładnie nazwy). W niedługim czasie kobieta powiedziała matce mężczyzny, że zamierza wyjechać w pewne miejsce na południowym Pacyfiku. Na pytanie jakie to miejsce nasz rozmówca odpowiada: The Flame---
Sprowadza się to do teorii, że siedząc na wyspie ktoś mógłby wpływać na wydarzenia rozgrywające się na świecie. Wtedy - to, że określone osoby znalazły się na wyspie - nie byłoby przypadkiem!
Ktoś z wyspy sprawił, że np. pojawił się czarny koń, dlatego Kaśka mogła nawiać szeryfowi? Robi się ciekawie...
Tylko, że to nie miałoby za bardzo związku z działalnością towarzystwa, które gania po wyspie, porywa dzieci i kobiety w ciąży, a niektórym lostowiczom ukręca głowy. Ben nie miał bladego pojęcia, kto mu spadl na wyspę (neurochirurg spadl mu z nieba, hehe), dlatego wysłał dwóch "szpiegów", a potem listę weryfikował, kontaktując się z tajemniczym Jacobem.
Interesujący jest jednak fakt, że " nasza" Dharma na wyspie zaczęła działalność w latach 70-tych (i to raczej w 2 połowie dekady), natomiast wspomniana nieco wyżej Karma Imperative i wyjazd do Flame - to lata 60-te. Może dlatego ONZ "spuściło po brzytwie" Valenzettiego z jego równaniem, bo mieli "swoich" matematyków (werbowanych np. pod pozorem sekty - komuna hipisów, do której dołączył Locke?), a wyspę ochraniało np. wojsko (Goodwinowi stary wojskowy nóż też z nieba spadł)? A może Alvar Hanso o czymś nie wiedział, oddając wyspę Dharmie - że ktoś tam już wcześniej wlazł (za zezwoleniem ojca Alvara Hanso - w końcu nie byłby pierwszym w tym serialu, którego zrobił w trąbę własny ojciec)? Czyżby "wypadek" polegał na tym, że ktoś komuś "wszedł w paradę"? Czy to jednak część naukowców Dharmy się "urwała spod opieki" (gdy zobaczyli w jakim kierunku zmierza Mittelwerk) i zaczęła własne badania, a teraz chce się uwolnić i wrócić do "normalnego świata"? W końcu "Flame" może też symbolizować ogień rewolucji.
A teraz napisy na mapie z drzwi:
Cogito ergo doleo - przy "Flame" - autor mapy dowiedział się zbyt wiele o tej stacji, która miała być tak "niedostępna", że w okolicach rozrabia Cerberus? Ta wiedza go przeraziła? W świetle tego, co mamy powyżej - chyba tak...
Credo nos in fluctu eodem esse - nadajemy na tej samej fali - przy "Arrow" - stacja "pomocnicza" do "Flame", magazyn dostaw? Czy eksperyment psychologiczny - kontakt za pomocą telepatii, psychokinezy, może i zjawisk telekinezy, postrzeganie pozazmysłowe, itp.?
No i przy "Flame" mamy trzy pierwiastki 2-go stopnia - z 16, 64, 225 - sorki, ale ich wyciągnięcie to zadanie dla dość wczesnej podstawówki: 4, 8, 15... (to chyba już skądś znamy). Intrygujący jest tylko zapis o "poziomie ciężkiej wody"... Efekt uboczny działania Cerberusa? Czy więcej laboratoriów - "Flame" jest tylko wejściem do podziemnego kompleksu, z zasilaniem atomowym?
No to teraz pytanie - gdzie nalezy szukać "Flame"? Pierwotnie - wg drzwi - wynikałoby, że "Swan" jest najbardziej wysunięty na południe, a "Flame" jest na zachodzie. Z odcinka 03x05 (Ben z Sawyerem na klifie podziwiają wyspę) wynikałoby jednak, że mapę z drzwi należałoby obrócić o 180 stopni.
Wtedy najbardziej wysunięty na północ byłby "The Flame" a wskazówka do tego, jest na lasce Mr Eko (zwróć swe oczy na północ) a - chrzest z wody i Ducha św. - koło "Flame" jest sporo podziemnych źródeł (jak jest napisane na mapie z drzwi), a może "Flame" jest koło tego pięknego wodospadu i jeziora, gdzie Kate nurkowała po walizkę. Zaś Duch św. - zstąpił przecież na ziemię pod postacią ognistych języków - no to mamy i płomień.
Na deser - prawdziwy Henry Gale - po rozkopaniu grobu Sayid stwierdził, że koleś ma skręcony kark (czyli zamordowali go Othersi). Ale po pogrzebie Coleen wiemy, że Othersi pogrzeb mają w obrzędzie podobnym do hinduistycznego. Skąd zatem wziął się jakiś "dobry chrześcijanin", co grób obłożył kamykami i postawił krzyż? Skąd wiedział, co ma postawić?
Po tej przerwie ponoć zanosi się na znalezienie "Flame" i spotkanie z Jednookim (wg podcastu ma to być ważna postać). Kolejnemu Sayid oklepie pysk?
No i pytanie - czy Othersi Bena wiedzą o tym, co jest we "Flame" (czy współpracują). Czy jest to coś zupełnie niezależnego od "naszych" Othersów? Nieznanego, jak wynika z analizy TLE - mrocznego i niebezpiecznego.
Może jednak to jest ON, którego boi się Ben? Nie boi się śmierci, lecz tego, co ON mu może zrobić... Zapanować nad umysłem?
Dzieci w LOST:
- mamy Penny Widmore
- mamy córkę Paika - Sun
- w TLE mamy córkę Hanso
- no tylko potomstwa deGroot brakuje do układanki... No i gdzie są państwo deGroot? Spojlery "ogólne" podpowiadają, że pani deGroot przebywa we "Flame" (ile osób tam siedzi?), ale pan deGroot nie żyje. Za niego podaje się Tom-Zeke, doklejając brodę. Zmarł czy został zabity? A jeśli zabity, to dlaczego?
A teraz kolejne skojarzenia biblijne pojawiające się w LOST:
- "jaskiniowi" Adam i Ewa - aż się prosi o wątek Kaina i Abla wśród wyspiarzy - dobry i zły brat (nawet niekoniecznie spokrewnieni, tylko jako teza i antyteza). Ben, choć cały czas powtarza, że jest "dobry", to jego działania (a zwłaszcza jego podwładnych) w pojęciu Dobra się nie mieszczą - zabijanie, porwania, terror psychiczny, maltretowanie więźniów. Do pokojowo nastawionej Dharmy (przynajmniej z założenia) też to nie za bardzo pasuje. Przynajmniej na razie brakuje silnej antytezy, kogoś, co być może kontynuuje badania (albo chce nawiać z wyspy, bo już przewidział, że "świat nie zginie"-takie jest chyba tłumaczenie hieroglifów), a nie ma takiego "mordu w oczach", jak Ben i jego sługusy (szczególnie Pickett-pierwsza pięść Othersów, mam nadzieję, że w następnych odcinkach ktoś go solidnie oklepie). Może Jednooki, mimo przerażającego wyglądu (zwłaszcza ta opaska), jest postacią pozytywną? W końcu motyw z pałką Mr Eko wygląda jak "zaproszenie" (czy widział ich w "Perle"?), choć nie spodziewam się "zapoznania przy kawie".
- Rachel-Egipt-ocalenie - a pamięta ktoś o biblijnym Jakubie, co mu się drabina przyśniła (po ang. Jacob i znowu kolejne skojarzenie)? Otóż Jakub miał 12 synów, przy czym 10 z pierwszą żoną, a z drugą - Rachelą - tylko dwóch: Józefa i Beniamina. Józef to ten, co go bracia sprzedali do Egiptu, a potem - już jako namiestnik faraona - sprowadził braci, ratując plemię Izraela przed głodem (Dharma nisko sie kłania).
Ciekawy jest zaś wątek młodszego z dwójki braci - Beniamina. Otóż, przy wyjściu z Egiptu pod wodzą Mojżesza (a w LOST Aaron brat Mojżesza się już pojawił) plemię najmłodszego z braci nie dotarło do biblijnego Kanaanu - polazło sobie w świat.
Według jednej z teorii mieliby dotrzeć aż do Kaszmiru - nooo, podejrzanie blisko Indii (pachnie Dharmą aż w nosie kręci). Według innej - dać początek Cyganom (tak na marginesie - Cygan to Rom, jakby kogoś zaćmiło - ale coś się wam czasem nie kojarzy?).
Za to do "teorii wyspy" bardziej pasuje mi koncepcja, że plemię powędrowało jeszcze dalej. Według Ericha von Daenikena mieliby dotrzeć drogą morską poprzez wyspy Pacyfiku aż do Ameryki Południowej (btw - Daeniken w Andach odnalazł ruiny świątyni, która wymiarami i położeniem odpowiada świątyni z wizji proroka Ezechiela). Ale kto powiedział, że nie zabłądzili na jakiejś wyspie i też są "lost"?
- Linus - czy to na pewno nazwisko? Jeśli imię - robi się ciekawie. Tym razem przeskakujemy do historii - jak miał na imię pierwszy następca św. Piotra? Ben w takim razie uzurpuje sobie prawo do bycia "następca i kontynuatorem" na wyspie - przy założeniu, że ta teoria jest słuszna.
- gorejący krzew na pustyni (no i znowu płomienie) - Bóg nakazał Mojżeszowi wyprowadzić lud z niewoli. Krzew płonął, ale nie uległ spaleniu - ogień, który nie zabija. Gdy Naród Wybrany uciekał przed Egipcjanami, prowadził ich słup obłoku, który nocą zamieniał się w słup ognia, chroniący ich przed wojskami faraona - ogień, który jest siłą sprawczą, który oczyszcza, chroni, ale nie zabija... Jak na razie Czarny Dym pokazał doktorkowi źródła i jaskinie, drogą "przypadku" Locke znalazł właz, a Othersi - poza jednym porwaniem Claire, co się źle skończyło dla porywacza, zabrali tylko Walta - i to poza wyspą, poza obszarem działania Lostzilli Black Smoke. Może wizja ze spadającym samolotem Nigeryjczyków miała doprowadzić do znalezienia "?", a mądrale Locke z Boonem woleli spenetrować samolocik (jak się to skończyło, to wszyscy wiemy).
- Duch św. zstąpił na ziemię w postaci ognistych jęzorków, a Apostołowie zaczęli mówić różnymi językami (węszę aluzję, tylko jeszcze nie wiem jaką, ale chyba nie na darmo producenci do roli Jednookiego zaangażowali kogoś, co włada 9 językami, najprawdopodobniej zamierzają z tego skorzystać) i uzdrawiać (to chyba skądś znamy na wyspie). Duch św. uzdrawia tylko tych, co uwierzą - dlatego wyzdrowiał Locke, Rose, a biednego Bena raczek chrupie. Działalność "Flame" sprowadza się do manewrowania w "przestrzeni zdarzeń", manipulowania teraźniejszością, by zmienić przyszłość (tjaaa, asystenci Ducha św., hehehehe).
3. Mała ściąga z mitologii greckiej i egipskiej - oko Horusa
Apollo - w mitologii greckiej bóg wróżb, wyroczni, światła słonecznego i nagłej smierci, syn Zeusa i Latony, brat bliźniak Artemidy, Był uznawany za lekarza "schorzeń ciała i duszy" (jego synem jest Asklepios/Eskulap - opiekun lekarzy), opiekunem sztuki oraz nauki i przewodnikiem muz. Atrybuty, z jakimi jest wyobrażany Apollo to łuk i lira, a jego święty ptak to łabędź, miejsce kultu - Delfy (wyrocznia delficka) oraz Delos - miejsce narodzin.
Skojarzenia?
"cudowne" uzdrowienia na wyspie - Locke, Rose, Hurley
batoniki Apollo
i przede wszystkim bunkier "Łabędź"
Des-jasnowidz
no i Locke, któremu "rozkazuje" wyspa
Artemida w mitologii greckiej dziewicza bogini łowów, bóstwo światła księżycowego i nagłej śmierci, opiekunka zwierząt i przyrody. W Azji Mniejszej utożsamiana z babilońską Isztar, atrybuty Artemidy to łuk i strzały.
A po wyspie nam biega z łukiem francuska Amazonka...
Na malowidle w bunkrze mamy dwie postacie - rodzeństwo?
Isztar (sumeryjska Inanna) babilońska bogini miłości, płodności i wojny, przedstawiano ją stojącą na lwie z łukiem i kołczanem, jej atrybutem jest 8 lub 16-ramienna gwiazda.
Jaka zabaweczka była nad łóżeczkiem dla małego Aarona? Samolociki i gwiazda - ośmioramienna?
No i ginekologów (niektórych chyba amatorów) i specjalistów od płodności na wyspie też niemało...
Izyda w mitologii egipskiej małżonka Ozyrysa, matka Horusa, w późniejszym okresie uznana za panią nieba i ziemi (pierwotnie panią nieba była Hathor). W okresie hellenistycznym utożsamiona z grecką Demeter (matką Pesefony). Wyobrażana z rogami krowy, pomiędzy którymi jest tarcza słoneczna, z berłem w dłoni i/lub krzyżem ankch-symbolem życia, często z małym Horusem na kolanach.
A opowiastka Juliet, jak to trzeba zabić krowę, by zrobić hamburgera?
Zabójcze teksty Bena o mleku...
Czyżby Izyda była skojarzeniem do Karen deGroot?
Na malowidle w bunkrze są dwie postacie - rodzeństwo? Czy może matka z synem?
Ozyrys w mitologii starożytnego Egiptu syn Nieba (Nut-bóstwo żeńskie!) i Ziemi (Geb), zabity przez swojego brata Seta i wskrzeszony przez bogów na prośbę swej małżonki Izydy. Utożsamiony z bóstwami umarłych, stał się władcą świata pozagrobowego i sędzią zmarłych, był także bóstwem opiekuńczym wegetacji roślin.
To co wyczynia Czarny Dymek jak nic kojarzy się z sądem Ozyrysa (o tym jest gdzieś w postach poniżej).
Tot w starożytnym Egipcie bóg Księżyca i władca czasu, bóstwo mądrości i nauki (również wiedzy tajemnej), wynalazca pisma i opiekun pisarzy. Uważany również za posłańca bogów (utożsamiany z greckim Hermesem), przedstawiany w postaci ibisa, lub człowieka z głową ibisa/pawiana.
Tot=Apollo?
A teraz to, co zaznaczyłam w tytule - czyli "oko Horusa"
[źródło: www.gwiazdy.com.pl]
Wyobrażeniem Oczu Horusa jako boga światła i nieba były Słońce i Księżyc. Samego Horusa przedstawiano zazwyczaj jako uskrzydloną tarczę słoneczną lub postać z głową sokoła. Bóg Horus, który miał czuwać nad faraonami, przez starożytnych uważany był także za opiekuna i przewodnika tych wszystkich, którzy pragnęli odkrywać światy znane im ze snów i przeczuć. Wzywany był w ważnych chwilach wymagających zastanowienia i namysłu, gdy drogi życia wiodły na rozstaje. Proszono go o niezbędny wówczas wgląd we własne życie i prowadzenie w dalszej wędrówce. Oczy Horusa pomagać miały tym, którzy czuli się przygnieceni swoim życiem i potrzebowali nowego wglądu, pełnego inspiracji i wiary. To dzięki Oczom odnajdywano szczęście, które nie jest darem z nieba, lecz spoczywa w naszym wnętrzu. Pozwalały żyć w pełni świadomie i bez strachu. Mistyczne starożytne teksty sławiły Oczy Horusa jako lustro odbijające naszą prawdziwą naturę. Symbol ten pełnił także rolę potężnego amuletu chroniącego przed złem. Przywoływany był także w rytuałach pogrzebowych, aby zmarłemu ułatwić przejście przez mroczne labirynty zaświatów.
OKO HORUSA
To jeden z najstarszych symboli oświecenia, dzięki któremu możemy połączyć się zarówno z naszą podświadomością, jak i z kosmiczną skarbnicą wiedzy.
Zaglądanie w inne wymiary
Ludzie rodzą się z różnymi talentami. Jedni są muzykami, inni matematykami, a jeszcze inni potrafią sięgnąć umysłem poza naszą rzeczywistość. W starożytnych, egipskich świątyniach bystre, jasnowidzące oczy kapłanów bezbłędnie potrafiły ocenić możliwości adeptów, których struktura bioenergetyczna pozwalała na szybki rozwój uzdolnień, zwanych dziś paranormalnymi bądź magicznymi. Tym uzdolnionym ludziom pomagano wyzwolić wszystkie możliwości ich mózgów.
Jednym z elementów szkolenia adeptów były ćwiczenia pozwalające wykraczać poza trójwymiarową rzeczywistość doświadczaną naszymi zmysłami. Poruszanie się w wielowymiarowej rzeczywistości wymagało szczególnych umiejętności i poszerzenia zdolności percepcyjnych. Oczy zdolne spoglądać w wiele różnych rzeczywistości nazywano Oczami Horusa. Mogły one spoglądać w świat czuwania i snu, a nawet zaglądać do świata zmarłych. Symbolizowały zarazem jasnowidzenie i rozszerzoną świadomość.
W starożytnym Egipcie umiejętności jasnowidzenia, pozwalającej zaglądać do innych światów, uczono. Odbywało się to wraz z przekazem odpowiedniej wiedzy i rytuałami oczyszczającymi, a zarazem przygotowującymi ciało i umysł ucznia na przyjęcie nowych informacji. Bowiem praca z Oczami Horusa nie jest zupełnie bezpieczna. Jeżeli ktoś zbyt wcześnie rozerwie zasłonę oddzielającą nas od tego rodzaju percepcji, naraża się na duże niebezpieczeństwo. Gdy doświadczenie i umysł nie pozwolą zespolić wizji z dotychczasową wiedzą i osobowością, może nastąpić wstrząs niszczący delikatną równowagę układu nerwowego. Prawdopodobnie wielu pacjentów szpitali psychiatrycznych to ludzie, którzy nie mogli zrozumieć sensu tego, co zobaczyli i nie potrafili odnaleźć drogi powrotnej do swojej zwyczajnej rzeczywistości. Przy obecnym stanie wiedzy o człowieku jest mało prawdopodobne, by ktoś pomógł im zrozumieć ich niezwykłe doświadczenia.
Nasza wyspa oficjalnie to "Eyeland"!
A tych, co zaliczyli pobyt w psychiatryku, spotkali się z jasnowidzami lub uzdrowicielami, bądź sami mają takie zdolnośći - w grupce Lostowiczów całkiem sporo...
Zastanawiające?
4. Lemurianie a jing-jang (trochę potrwa, bo musze przetłumaczyć).
5. Medycyna i filozofia Indii - czakramy
I chyba przeniosę się "na dół" - będę wklejać w postach, bo zrobiło się długaśne...
Użytkownik Tajemnicza_Wyspa edytował ten post 27.11.2006 - |11:11|

Logowanie »
Rejestracja








