Sam Carter-astrofizyk USAF walczy z Saddamem!?
#1
Napisano 02.02.2006 - |19:35|
Wielka, śmierdząca niekonsekwencją, wtopa scenarzysty, chyba, że im podpowiemy im,żeby zrobili odcinek, jak to Sam za karę (nie uwierzę), albo z jakąś super misją do Babilonu po jakieś astrofizyczne zostawione błebłebłe, które może uruchomić wrota przed Danielem, cy-cuś musiała tam lecieć, no i mieć te swoje 8G przeciążenia. Jakieś wspomnienia, towarzysz tamtej akcji, obecny w takim odcinku, to byłoby wytłumaczenie, ale inaczej to mi się serial bajkowo zaczyna, mimo, że taki fajny. No to hulamy z odpowiedziami!!@!
#2
Napisano 02.02.2006 - |20:48|
Nie wiem, jak się w amerykańskiej armii inwestuje w ludzi i ich wykształcenie, ale astrofizyków w siłach zbrojnych chyba nie ma na tyle, żeby ich wysyłać w centrum walk.
To widać, że nie wiesz
Nie trzeba hulac z odpowiedziami - wystarczy troszeczkę zapoznać się z amerykańskimi realiami...
Jest np. taka opcja:
Chcę być studentem astrofizyki, ale nie mam na studia pieniędzy.
Nie załamuję rąk
Fajnie jeżeli akurat w tym okresie USA nie prowadzi wojen (co zdarza się niezmiernie rzadko
Ale gdyby w okresie kontraktu jakaś wojenka się wydarzyła to trudno darmo - astrofizyk jedzie walczyć.
Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku.
Ale taka możliwość realnie istnieje.
(Znam na przykład pewną naturalizowaną Polkę, która studia politechniczne odsłużyła w US Navy.)
Użytkownik psjodko edytował ten post 02.02.2006 - |20:53|
::. GRUPA TARDIS .::
#3
Napisano 02.02.2006 - |21:33|
Chcę być studentem astrofizyki, ale nie mam na studia pieniędzy.
Nie załamuję rąk
FaKTYCZNIE, TATUŚ SAM TO TYLKO GENERAŁ, SKĄD MIAŁBY WZIĄĆ PIENIĄDZE NA STUDIA DLA CÓRKI? MOŻE TO SZKOT Z POCHODZENIA ALBO LAJKON Z POD WIEŻY MARIACKIEJ
Fajnie jeżeli akurat w tym okresie USA nie prowadzi wojen (co zdarza się niezmiernie rzadko
Ale gdyby w okresie kontraktu jakaś wojenka się wydarzyła to trudno darmo - astrofizyk jedzie walczyć.
UWAGA, DZIŚ LECI BOMBARDOWAĆ MIKROBIOLOG, INFORMATYK-PROGRAMISTA I KONSTRUKTOR NAJNOWSZEGO ŚMIGŁOWCA, A CO TAM, NIECH SIĘ PRZELECĄ, MOŻE ICH NIE WALNĄ, A JAK WALNĄ, MAŁA STRATA, MAMY JESZCZE PO PIĘCIU, POLECĄ W NASTĘPNYCH NALOTACH. PILOTÓW ZOSTAWIMY W AKADEMII, BĘDĄ WYKŁADAĆ (płytkami podłogi w ubikacjach)
Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku.
TO DOBRZE, BO TEN PRZYPADEK TO SERIAL, BAWI SIĘ OBSADA, EKIPA, WIDZOWIE, JA TEŻ, AKURAT PŁACIŁEM PRZEZ KILKA LAT ZA SWOJE WYKSZTAŁCENIE, W GŁOWIE MI SIĘ NIE MIEŚCI "TRUDNO-DARMO" :> .
#4
Napisano 02.02.2006 - |21:39|
BSG s04e10 - "Oh, Earth...hmm we got frakked out"
#5
Napisano 02.02.2006 - |21:56|
poza tym tak jest, idąc do WOJSKA podpisujesz papier że jest ich, i mogą z Tobą zrobić co chcą, im wisi czy jestem informatykiem, mikrobilogiem, czy czym tam chcesz, zapisałeś się, zapłacili, przeszkolili cię, to teraz pokaż na co wydali tą kasę.
Carter jest USAF, i jest pilotem, to że zna się na czymś innym, nie ma znaczenie, jest pilotem i musi umieć latać i walczyć, takie jest wojsko....
#6
Napisano 02.02.2006 - |22:26|
Ostrzeżenia i kary:
d) pisanie cały czas dużymi literami, pogrubioną lub pochyloną czcionką jest zabronione.
Użytkownik superhilar edytował ten post 04.02.2006 - |00:08|
#7
Napisano 02.02.2006 - |22:41|
#8
Napisano 02.02.2006 - |23:09|
To jest problem dzisiejszego podejścia do widza. Jeśli się źle bawisz, oglądając Stargate SG-1 tym gorzej dla ciebie. Bodajże tylko Chris Judge wyraził się ciepło o fanach, którzy często zwracają uwagę na nieścisłości i wpadki. Cała reszta zachowuje się na zasadzie: cha cha, dobrze się bawimy, płacą nam za to, następnego sezonu nie będzie, chyba że będzie kasa, to będzie. Ale jaki będzie? Czyżby Rick Anderson zakończył swój udział w SG-1 bo go włosy bolały? Takie niuanse się sumują, a im więcej odcinków, tym więcej materiału. Kładę rękę na pierś, że się nie chcę czepiać, bo lubię ten rodzaj fantastyki, ale nawet u Teletubisiów słoneczko jest żółte, bo wszyscy wiedzą, że świeci przeważnie na żółto. Fajnie się z wami dyskutuje
#9
Napisano 02.02.2006 - |23:43|
#10
Napisano 03.02.2006 - |00:09|
Sorry za moje lenistwo, nie chce mi się odświeżać pilota. Czy tam napewno było powiedziane, że Sam w Zatoce służyła w lotnictwie??
Powiedziała, że wylatała 100 godzin podczas wojny w zatoce.
Więc już nie musisz odświeżać pilota :]
#11
Napisano 03.02.2006 - |07:20|
Ale czego Ty wlasciwie chcesz?W iraku musiała byc oficerem. /...../Zagłoba wypił na raz ok. 2 litry wódki i za 2 godziny wstał i zabił trzech Kozaków.To jest problem dzisiejszego podejścia do widza. Jeśli się źle bawisz, oglądając Stargate SG-1 tym gorzej dla ciebie. /..../
Chcesz zeby w filmie bylo jak w zyciu? To przestan ogladac Sg1, zrob sobie przed blokiem z kartonow z 'Biedronki' statek kosmiczny i voila! Lec badac obce swiaty!
#12
Napisano 03.02.2006 - |07:58|
#13
Napisano 03.02.2006 - |08:30|
WymyślaMY? To w Vancouver w MGM, wydawalo mi sie, wymyslaja - a my jestemy ino widzami.Albo zaczepiamy sci-fi o rzeczywistość, i nie widać,że wymyślamy, albo robimy współczesne "Fantasy".
Tolkien - dla niektorych guru - a dla innych bynajmniejAle pewnie macie rację, tacy czepialscy jak ja muszą się na Tolkiena i filmy dokumentalne przerzucić, chyba...
#14
Napisano 03.02.2006 - |10:07|
#15
Napisano 04.03.2006 - |19:02|
#16
Napisano 05.03.2006 - |20:05|
#17
Napisano 07.03.2006 - |10:29|
Sam mogła wylatać kilkaset godzin w operacji Pustynna Burza, np w flocie transportowej lub w misjach kiedy trzeba było uszkodzoną maszynę bojową dostarczyć do bazy remontowej i z powrotem do bazy.
Mogła też uczestniczyć w misjach AVACS lub ochrony szlaków komunikacyjnych leżcych na własnym terytorium
Zgodnie z dyrektywą US Army, kobiety nie mogły ( i chyba nadal nie mogą )uczestniczyć w misjach bojowych z możliwością złapania.
W kraju islamskim , w przypadku złapania nie mogła liczyć na traktowanie zgodne z jej statusem w armii.
Po wojnie w zatoce mogła pójść na wyższe studia i tak trafiła do SG-1.
Nie zapominaj że Akademię Sił Powietrznych skończyła z pierwszą lokatą.
Jak oglądałeś uważnie SG-1 to wiesz że Sam nie chciała zawdzięczać kariery swemu ojcu.
Tak że jej kariera jest wysoce prawdopodobna.
Nie rozumiem Twego czepialstwa akurat Sam.
Różnych bugów w serialu jest co niemiara ale i tak go uwielbiam.
A co do czepiania się fabuły i błędów , sam tym wkurzam żonę bo widzę błędy w filmach i głośno je komentuję
#18
Napisano 07.03.2006 - |17:30|
Psjodko, wiesz co? Tak sie od paru dni zastanawiam (no, od czasu do czasuChcę być studentem astrofizyki, ale nie mam na studia pieniędzy.
Nie załamuję rąkIdę do biura werbunkowego i umawiam się z GI Joe, który tam siedzi, że Armia USA zapłaci za moje studia a ja po ich zakończeniu odpracuję w tejże armi np. 5-letni kontrakt.
Byles w armii? Bo mnie udalo sie uniknac tej watpliwej przyjemnosci.
Ale - jesli mialbym teoretyzowac, to moze i by mi sie podobalo w zamian za studia na dobrej amerykanskiej uczelnic poplywac (czytaj - odpracowac) to na siakims super wypasnym lotniskowcu (nawet w kuchni). Jest, mysle, jakas inna standaryzacja - a moze po prostu przepasc cywilizacyjna. Bo i gdy widzialem zolnierzy w GB czy w NL - podobalo mi sie. A jak polska armie widze to :censored: /nie mam ochoty nikogo tu chlastac wiec wycialem co mialem do powiedzenia.../
Czy Ty tez dostrzegasz te roznice, czy tylko mnie sie tak wydaje?
#19
Napisano 07.03.2006 - |19:57|
Czy Ty tez dostrzegasz te roznice, czy tylko mnie sie tak wydaje?
Prawdę powiedziwszy to nie wiem czy mnie krytykujesz czy chwalisz ...
Ja widzę OLBRZYMIA różnicę między stosunkami panującymi w USA (rowniez w armii)
a stosunkami w naszym , mniej lub bardziej ukochanym kraju.
Oczywiście na plus dla USA.
Fakt, że mam możliwość wyboru różnych dróg rozwoju jest tu jednym z najważniejszych czynników.
To, że nikt mi nie mówi, jaka jest "jedynie słuszna" droga mojego rozwoju jest czynnikiem kolejnym...
itd itp.
Tak już trochę OT to w USA (ale również w większości krajów Zachodu) nie do pomyślenia jest aby
dzieci mieszkały z rodzicami po osiągnieciu wieku należnego do usamodzielnienia się.
Więc jezeli ktoś tu wczesniej mówi, że ojciec Sam był generałem lotnictwa i w związku z tym Sam
miała to czy tamto ułatwione to naprawdę nie zna mentalności amerykanów i ich sposobu podchodzenia
do życia.
A Armia USA (mówię o wszystkich rodzajach sił zbrojnych) opłaca studia na naprawdę dobrych i
renomowanych uczelniach. Ta koleżanka o której pisałem wcześniej ukończyła MIT a odsłużyła to
właśnie na lotniskowcu naprawiajając silniki samolotowe.
Załuję, że ze względu na wiek i młodzieńczą głupotę wówczas (tzn kilkadziesiąt lat temu) sam nie
wpadłem na tak genialny pomysł.
PS.
Zdaje się, że mamy wiele wspólnych cech - mnie również udało się uniknąć wcielenia do LWP.
Użytkownik psjodko edytował ten post 07.03.2006 - |20:01|
::. GRUPA TARDIS .::
#20
Napisano 07.03.2006 - |21:18|
wg mnie w serialu wojsko jest dobrze odwzorowane ale nie perfekcyjnie. np czemu Mitchell na widok Landry'ego rzadko kiedy mu salutuje? Carter Mitchellowi tez nie salutuje mimo ze on jest jej dowodzca i cos takiego mu sie nalezy i jest OBOWIAZKOWE. w normalnej armii (tzn w rzeczywistosci) by cos takiego nie przeszlo nie sadzicie?
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja









