SG-1 a podroz w czasie na koniec 8 sezonu
#1
Napisano 02.09.2005 - |08:21|
#2
Napisano 02.09.2005 - |08:46|
Prawo Clarke'a
#3
Napisano 02.09.2005 - |18:47|
#4
Napisano 03.09.2005 - |12:29|
#5
Napisano 17.09.2005 - |13:55|
To prawda. Ingerowanie w przeszłość jest niezbyt bezpieczne - kłania się tu "paradoks dziadka". Obrazowo to widać w "Powrocie do przeszłości". Każda zmiana w przeszłości, może spowodować, że ludzi wrócili by nie w ten czas, co wyszli, a napewno nie w takie same wydrzenia. Oczywiście, w filmie jest to możliwe, ale w czasie rzeczywistym - to zabawa nie tylko zapałkami na beczce prochu, ale raczej stykami do zapalnika podłączonego do bomby atomowej :hyhy:Ingerencja w linie czasowa by była wtedy katastrofalna.... te "kilka"zpmow mozliwe ze mialy trafic gdzie indziej, moze to byly te zapasowe dla atlantydy.... kto wie?. Zreszta Pradawni na pewno nie byli głupi i by sie pokapowali, ze cos w przyszlości musiało iść nie tak, że zamiast Tauri poprosic Pradawnych z bierzącego czasu, musieli sie przenieść w daleką przeszłość....
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"
Gandalf - Drużyna Pierścienia
#6
Napisano 18.09.2005 - |18:53|
Użytkownik Kikucik edytował ten post 18.09.2005 - |18:54|
#7
Napisano 22.09.2005 - |19:13|
A mi się nasunęła z kolei inna myśl. SG-1 idzie po ZPM (jakieś 5000 lat), ma ZPM, to idzie do roku powiedzmy 500. Chowa ten ZPM. Idzie do roku 600 i bierze ZPM, idzie do roku 599 i bierze drugi ZPM, idzie do 598... i tak zamiast 1 ZPMa mamy 99 ZPM
Za dobrze by to było. Niestety nie da się tak. Bo w sumie mamy ten sam ZPM. Przeskok w czasie nie dodaje liczby przedmiotów. Niestety.
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"
Gandalf - Drużyna Pierścienia
#8
Napisano 22.09.2005 - |19:23|
Wogule to od fizyki kwantowej boli mnie głowa
#9
Napisano 23.09.2005 - |14:54|
Za dobrze by to było. Niestety nie da się tak. Bo w sumie mamy ten sam ZPM. Przeskok w czasie nie dodaje liczby przedmiotów. Niestety.
A dwie Dr. Weir? A dwa timejumpery? Wtedy przecież by powstała alternatywna rzeczywistość, w której jest obok siebie 99 niezależnych ZPM.
#10
Napisano 23.09.2005 - |16:48|
A dwie Dr. Weir? A dwa timejumpery? Wtedy przecież by powstała alternatywna rzeczywistość, w której jest obok siebie 99 niezależnych ZPM.
Co do dr. Weir - to się zgodzę na ilość. Były dwie. Ale nie była to równoległa rzeczywistość, tylko ta sama. Bajer polegał na tym, że tamta przeniosła się do równoległej rzeczywistość, bo w swojej już by zginęła. A jeśli chodzi o ZPM - to istniały by - a i owszem - ale w różnych rzeczywistościach, a nie w tej samej. Potrzebne by było lustro kwantowe - no ale nie wiadomo, jak w tych rzeczywistościach by się działo. Możliwe, że w niektórych to Wraith by zwyciężyli i zdobyli ziemię. A w innych np. nigdy by nie upadła Atlantyda. itd. Więc różnie to mogłoby się dziać.
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"
Gandalf - Drużyna Pierścienia
#11
Napisano 24.09.2005 - |20:22|
#12
Napisano 25.09.2005 - |15:20|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#13
Napisano 29.09.2005 - |20:36|
Prawo Clarke'a
#14
Napisano 20.11.2005 - |00:33|
Użytkownik Hans Olo edytował ten post 20.11.2005 - |00:34|
BSG s04e10 - "Oh, Earth...hmm we got frakked out"
#15
Napisano 20.11.2005 - |14:38|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#16
Napisano 22.11.2005 - |23:23|
BSG s04e10 - "Oh, Earth...hmm we got frakked out"
#17
Napisano 29.11.2005 - |21:28|
Założenie, jakie wysnułem z całego serialu jest takie, że każda podróż w czasie jest de facto podróżą (czy też raczej stworzeniem) świata równoległego. Dlaczego? Otóż:
Zacznijmy od odcinka 1969. Hammond daje Carter karteczkę, którą za młodu sam przeczytał i która zmotywowała go do pomocy SG-1. W tym ŚR (świecie równoległym), w którym oglądaliśmy akcję, dowodzący bazą Hammond musiał się po raz pierwszy zetknąć z SG-1 w 1969, i co wynika z fabuły, również przeczytał tą kartkę. Skoro tak już krążymy... To gdzie i kiedy zdarzył się ten pierwszy raz? To znaczy chodzi mi o moment, że SG-1 z któregoś ze ŚR przeniosło się do przeszłości, spotkało Hammonda, ale nie było tam żadnej karteczki. Co się wtedy stało? Podejrzewam, że tamtejsze SG-1 spotkały niemiłe rzeczy i dlatego, gdy Hammond został potem dowódcą i na nowo spotkał SG-1, postanowił napisać do siebie karteczkę, by wszystko się dobrze skończyło... I tak w kółko. W takim wypadku to, co widzieliśmy w serialu, to była już trzecia lub czwarta pętla, choć jak dla mnie, to po prostu przeskakiwanie z jednego ŚR do drugiego.
Druga kwestia - co właściwie dzieje się z rzeczywistością, z której znikają czasowi podróżnicy? No np. SG-1 wsiada do skoczka Janusa i przenosi się do Egiptu... I już znikają z teraźniejszości. Ale przecież cała ta rzeczywistość, którą opuścili, chyba nie znika, prawda? Moim zdaniem po prostu toczy się dalej, tyle że bez udział SG-1, które nigdy nie powraca... Ponieważ, gdy powraca, jest to już zupełnie inny świat, mający w sobie przeszłość, w której oni brali udział! W takim wypadku muszą się pojawić dwie przeszłości - zarówno ta z nimi, jak i bez nich. Czyli dwa ŚR.
W takim wypadku uznalibyśmy, że skoczek Janusa (albo zabawa z protuberancją) to sposób na przemieszanie się pomiędzy ŚR w przód i w tył... Natomiast lustro kwantowe to sposób na skoki "w bok", czyli pomiędzy ŚR, których wydarzenia dzieją się w tym samym momencie całego kontinuum czasowego. Ma to sens? Moim zdaniem tak.
Ostatnia scena z "Moebiusa" jest tą samą sceną, która kończyła "Threads". Jednak obydwie się różne, bo wydarzyły się w osobnych ŚR, w jednym ZPM nie było znalezione, w drugim tak. Wydaje mi się więc, że każda podróż w czasie tworzy nowy ŚR, zostawiając jednak za sobą ten poprzedni (który nie znika, tylko dalej istnieje). A jeśli byśmy przyjęli, że załóżmy w odcinku 1969 SG-1 powróciło jednak do swojego ŚR, to by oznaczało, że cała przeszłość, na jaką wpłynęli, nie powinna się zdarzyć (ok, może to zły przykład, bo na młodego Hammonda już któryś inny ŚR wpłynąl wcześniej, ale wiecie, o co mi chodzi
Tak samo Atlantis - w końcu znaleźli zamrożoną Weir, ale istaniała też przeszłość, gdy tak się nie stało, i jej skutkiem były głupawe przygody z oceanem w tle. Skok czasowy Shepparda stworzył nowy ŚR... Ale nie powstrzymał tego, co już się stało (a wiemy, że nie powstrzymał, bo pamiętała to stara Weir - jakby powstrzymał, to jej wspomnienia powinny zniknąć).
Uff... zakręcone to wszystko. Nawiązując jednocześnie do paradoksu dziadka - zabicie swojego dziadka nie spowodowałoby "zniknięcia" wyrodnego wnuka, bo przeszłość, w której on się narodził, już się zdarzyła w kontinuum. Powstałaby jedynie alternatywna rzeczywistość, w której wspomniany wnuk by nie istniał. Ale to nie byłby ten sam świat, tylko ŚR.
Dobra, wniosek: wehikuły czy podróże w czasie tak naprawdę nie przenoszą nas w przeszłość/przyszłość, tylko w przeszłość/przyszłość innych ŚR. A lustro kwantowe z kolei przenosi nas w inne, teraźniejsze ŚR (choć tutaj podróż nie tworzy nowego ŚR, wiemy to, bo można poprzez lustro na bieżąco obserwować rozwój wydarzeń w drugim świecie, wszystko dzieje się na bieżąco, czyli w tym momencie dwie linie czasowe łączą się w jedną, a nie rozdzielają).
Nie jestem fizykiem, ale tak mi się wydaje... Co wy na to?
"SW fans are among the most negative, doom-saying whiners I've ever encountered. Count on SW fans to take one statement and turn it into either a lie or a proclamation of disaster"
-- Randy Stradley
#18
Napisano 30.11.2005 - |10:26|
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"
Gandalf - Drużyna Pierścienia
#19
Napisano 30.11.2005 - |10:34|
BSG s04e10 - "Oh, Earth...hmm we got frakked out"
#20
Napisano 30.11.2005 - |10:56|
Użytkownik inwe edytował ten post 30.11.2005 - |10:56|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja









