Genialne! Obejrzałam przed chwilą. OMG. Ręce mi się trzęsą... A cały czas, całe te półtorej godziny, siedziałam jak na szpilkach, a serce tak mi biło, że myślałam, że lada moment wyskoczy mi z piersi :shock: :shock: :shock: Jeszcze nigdy żaden finał tak na mnie nie podziałał...
No i zginęła jeszcze jedna osóba, jak zapowiadano... Bogu dzięki, że to nie Jack ani nikt z głównych bohaterów... Ale... aż podskoczyłam, kiedy Arzt wyleciał w powietrze... Dobrze, że nie wypuściłam szklanki, którą akurat trzymałam w ręku

. To było... OMG, totalne zaskoczenie! A potem cały czas się bałam, jak nieśli ten dynamit... Jezu, chyba jeszcze nigdy tak nie drżałam o kogoś, a przecież to tylko serial! Można się było spodziewać, że Jack - ten nasz uparty bohater - włoży pokryjomu dynamit do swojego plecaka, mimo że miała go nieść Kate. To było zarazem słodkie - bo bał się o nią, chciał jej zapewnić bezpieczeństwo, a z drugiej strony - egoistyczne, wiadomo dlaczego. Ale taki jest Jack.
- teraz coś lżejszego: podśpiewujący na tratwie Sawyer hyhy i do twarzy mu było w tym kucyku :mrgreen: ... Rzucił się na 'ratunek' sterowi, ojejku... Moim zdaniem to było bohaterskie, chociaż Michael miał rację mówiąc, że Sawyer chciał popłynąć z nimi, bo życie mu niemiłe... hmm, miało być "coś lżejszego" :roll: Ale w tym odcinku było tak niewiele chwil, wywołujących uśmiech na twarzy...
- takich jak ta: Claire pocałowała Charliego w policzek, bo zrobił dla Kalarepki nosidełko

(sorry no, jestem dziewczyną, dla mnie są ważne takie momenty :wink:) Właśnie, Charlie, Claire i ... Danielle. To ona próbowała skrzywdzić Claire w ciąży... :shock: Byłam pewna, że to Ethan. Bardzo możliwe, że współpracowali ze sobą. Ale w takim razie... co jest grane z Rousseau? Kim był Ethan, czemu porwał Claire, gdzie ją przetrzymywał? W kryjówce Rousseau?? :roll: Anyway, ta kobieta jest szalona.... A Aaron to bardzo ładne imię dla chłopca, biblijne! Aaron - starszy brat Mojżesza.... A Mojżesz, jak wiadomo, - wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej! To na pewno coś znaczy.
- co to było, na Boga???... to czarne ... COŚ, co próbowało porwać Locke'a? Przez chwilę poczułam się jak Harry Potter, gdy zobaczył Dementorów :wink: Aż mnie ciarki przeszły, brr.
- Charlie zobaczył heroinę. Sayid, co Ty do cholery zrobiłeś!!??? Po coś go tam zaprowadził... Nie nie nie nie....!!!! NIE!!! Ale tak :cry: Pokusa prawdopodobnie była silniejsza... Och Charlie, chłopie.. Masz teraz Claire, masz Aarona, mogłoby być idealnie (jeśli w takich warunkach, na wyspie, to w ogóle jest możliwe)... Nie zepsuj tego, proszę...
- powiązania: 1) Charlie przed odlotem mieszkał w tym samym hotelu co Hurley (winda); 2) to komiks Hurley'a czytał Walt... ten z białymi niedźwiedziami; 3) spotkania na lotnisku, ale to wiadomo.... 4) liczby: gate 23 - taki numer miała bramka na terminalu, która prowadziła do lotu Oceanic 815; 23 tys.$ nagrody dostał człowiek, który zdradził Kate policji (ale to było wiadomo już wcześniej).
- właz. Na pytanie Hurleya, co jest w środku, Locke odpowiedział, że nie biszkopciki, tylko nadzieja. To było... bardzo... ładne... Nadzieja na to, że uda im się przetrwać na wyspie.... Udało się właz wysadzić, mimo że Hurley, zobaczywszy "swoje przeklętne" liczby mocno oponował... Niestety o tym, czy postąpili słusznie otwierając go, przekonamy się za parę miesięcy :roll: Dokąd prowadzi, czy sprowadzą tam resztę rozbitków, czy się w nim ukryją, tak jak planowali? Huh... A Walt ostrzegał, żeby nie otwierać "tego czegoś"...
- i tratwa. I ten statek na radarze... I ci ludzie, "oni"... :shock: :shock: :shock: W pierwszej chwili pomyślałam - mimo że wyglądali mocno podejrzanie - że to ci, którzy ocaleli, reszta pasażerów samolotu znaczy się... Ale jak mogłam tak myśleć, przecież mieli łódź, coś w stylu motorówki, skąd by ją wytrzasnęli? Wzięli Walta. Dlaczego? Woleli 9-latka od niemowlaka? Nie wiem o co tu chodzi, nie rozumiem ich logiki... Może wiedzieli, że to niezwykły chłopiec? Och biedny Walt, mam nadzieję, że nic mu nie zrobią strasznego, i mam nadzieję, że Sawyerowi nic się nie stało, bo przecież chyba został postrzelony... :roll: :sad:
Opłacało się ściągać cały wczorajszy dzień dla dzisiejszych wrażeń!!!

Jak ja teraz, z takim cliffhangerem, wytrzymam do drugiej serii??