Obejrzalam przed chwila. Swietny odcinek, tak jak sie spodziewalam, ale po nim rozumiem mniej niz kiedykolwiek! Nie wiem, czy to z powodu tego, co dzieje sie teraz na swiecie i u nas, czy dlatego nie bylam sklonna skupic sie TYLKO I WYLACZNIE na odcinku, czy moze to dlatego, ze historia Locke'a jest AZ TAK ... sama nie wiem... niejasna, w tej chwili dla mnie? Wciaz tajemnicza i mimo, ze mozna powiedziec, ze wiemy juz wiecej o jego przeszlosci, to jednak wyjasnilo sie naprawde niewiele :roll: Tak czy siak na pewno obejrze ten odcinek jeszcze nie jeden raz, moze dostrzegne jakies istotne dla rozwiklania zagadki powiazania
Sawyer, ach Sawyer byl rewelacyjny!! Polubilam go (zreszta juz kilka odcinkow temu), mimo ze... a moze wlasnie dlatego, ze jest takim hmm draniem?

Ale chyba stara sie tylko sprawiac takie wrazenie, przez te swoja ironie i sarkazm. A to czyni go jeszcze bardziej atrakcyjnym, nieprawdaz? :] Balam sie o niego, naprawde, te bole glowy...Huh, dobrze ze okazalo sie to, co sie okazalo - czyli okularki
Chyba jeszcze nigdy nie bylam tak rozdarta pomiedzy dwiema parami, tj. Jack/Kate i Sawyer/Kate. Kibicuje Jackowi, ale miedzy Sawyerem a Kate bez watpienia jest 'cos na rzeczy', po prostu chemia
No i... Buuu, Jack sie ogolil, a tak mu bylo ladnie z zarostem!

:wink: