Grupka kandydatów na kryminologów FBI przechodzi właśnie testy i ostatnim z nich jest pobyt na bezludnej wyspie - w bazie wojskowej. Tam mają stworzyć profil seryjnego mordercy (oczywiście ma to być symulacja zabójstw). Sprawy wymykają się z pod kontroli kiedy okazuje się, że kto naprawdę ma mordercze zapały na tym odludziu.
I ta fabuła opatrzona dobrymi zdjęciami, świetną muzyczką i dobrymi aktorami (Christian Slater, Johnny Lee Miller, LL Cool J, Clifton Collins Jr.) w dużym stopniu gwarantuje napięcie i zmusza czasem widza do pogłówkowania. Oprócz kilku luk scenariuszowych i kilku niedorzecznych szczegółów film ogląda się świetnie. Owe błędy trochę rażą i nie pozwalają mi zaliczyć tego filmu do ścisłej czołówki dzieł tego typu. Otóż Ci rzekomi "specjaliści" w fachu kryminologii zachowują się często jak dzieci dając się złapać w pułapkę, poza tym niewypałem jest dla mnie śmierć przy dominie - jeden krok w bok i po wszystkim zwłaszcza, że butla spadała dosyć długo, a samo domino kilkadziesiąt sekund (przecież to było oczywiste, że coś zostanie uruchomione). Nie zadowala mnie również samo zakończenie tej niezłej i napiętej już pod koniec historii - wyjaśnienie kto zabijał i dlaczego? Bezsensu - w ogóle nie ma tu powiązania, zemsty ani innej racjonalnej pobudki. Numer z kamizelką kuloodporną też już jest trochę archaiczny.
Mimo tych nielicznych niedociągnięć film naprawdę wciąga i stawiam mu bardzo dobrą ocenę 8/10 . To kolejne trafne dzieło w bogatej filmografii Harlina.

Logowanie »
Rejestracja








