buuu, nie wiedziałem, że Miller rezygnuje z roli, wprawdzie w brytyjskich serialach często dochodzi do zmian obsadowych, ale nie wyobrażam sobie, że nagle przyślą nowego detektywa z Anglii który okaże się równie bystry, jak inspektor Richard Poole, udowadniając jedynie niekompetencje miejscowych służb, i w równie efektowny sposób będzie rozwiązywać sprawy. Chyba że to Camille zacznie grać pierwsze skrzypce, jako dotychczasowa podopieczna Richarda. Poza tym oznacza to przekreślenie relacji pomiędzy Richardem a Camille budowanej przez dwa sezony, z naciskiem na drugi, bo o ile w pierwszym mogło być to zwykłe drażnienie to w drugim pokazano, że jest coś na rzeczy, począwszy od randki w ciemno z pierwszego odcinka, poprzez ich interakcje przy okazji sprawy dotyczącej otrucia przyjaciółki Camille oraz zabójstwa studenta - noc w stacji meteorologicznej - a skończywszy na finale... A teraz okazuje się, że dostaniemy nową postać... Trochę słabo. Zmiana aktora może okazać się gwoździem do trumny tego serialu.
Chociaż Kris Marshall nie jest zły aktorem, pamiętam go dobrze z My Family (2000), Murder City (2004) oraz niedawnego Lightfields (2013), i niewątpliwie poradzi sobie z rolą, ale trudno będzie zachować dotychczasową formułę serialu, co może niestety odbić się na odbiorze i oglądalności serialu, bo nie może grać takiej samej osoby, która będzie w taki sam sposób rozwiązywać sprawy, zwyczajnie nie może - byłoby to dziwne.
Natomiast sam serialu również uważam za bardzo sympatyczny, trochę w stylu amerykańskim, plaże, słońce, ale mimo wszystko w innym wydaniu, Karaiby to miła odmiana od wszechobecnego Miami... Postacie autentyczne i interesujące, szczególnie inspektor Richard Poole, detektyw Camille Bordey, sierżant Dwayne Myers oraz Harry - jaszczureczka. Niby nic specjalnego, ot zwykły procedural z Karaibami w tle, ale przyjemnie się oglądało perypetie naszego inspektora na obcym lądzie
