Nadbrzeżna posiadłość została zajęta przez amerykański rząd po narkotykowym nalocie
w nieujawnionym miejscu, gdzieś w południowej Kalifornii.
Została zmieniona w dom dla najlepszych agentów, działających pod przykrywką z DEA, FBI oraz celników.
Akcja opiera się na aktualnych wydarzeniach w domu, nieoficjalnie znanym jako...
Graceland.
Źródło: Graceland 1x01 Tłumaczenie: elbondo
Opinia (na podstawie dwóch odcinków):
Całkiem udana produkcja, szczególnie, jak na okres wakacyjny. wprawdzie to procedural, ale nie razi to tak bardzo, jak w wielu tego typu serialach, bo człowiek skupia się raczej na wątku przewodnim oraz na relacjach między agentami, aniżeli na pojedynczych sprawach. Oczywiście sprawy są dość mocno uproszczone i momentami naciągane, ale to normalne i trzeba się przyzwyczaić. Czyli serial utrzymany w typowo lekkim, rozrywkowym tonie, z dostrzegalną umownością sytuacji i charakterystycznym klimatem dla tej stacji.
Postacie ciekawe, charakterystyczne i zupełne różne od siebie, co sprawia, że przyjemnością jest obserwowanie ich wzajemnych interakcji. Aktorsko też wypada nieźle, żadnych zgrzytów nie było, zatem jest dobrze. Ciekawe jak parowanie wypadnie, czy Mikuś będzie kontynuować uderzanie do Charlie, czy też skieruje swe wysiłki w kierunku zjawiskowej Paige. Jednocześnie mam nadzieję, że nie zaczną nagle wszystkich łączyć w pary, bo byłoby to dziwne, w końcu przebywają razem od dawna, i skoro nic dotąd nie zaiskrzyło to raczej nic już nie powinno... Chyba że ukrywają swe związki i umawiają się po kryjomu na nocne eskapady.
Główny wątek serialu jest wporządku, nie ma szału, ale nie jest źle, i dość szybko postępuje. Mamy Mike'a, młodego agenta, który zostaje przydzielony do obserwacji legendy agencji - Paula Briggsa -, który to obecnie jest raczej upadłą legendą, i podejrzewany jest o przejście na ciemną stronę mocy - bycie brudnym gliną. Może mało oryginale, ale nie zmienia to faktu, że przyjemnie się to ogląda, szczególnie, że Briggs w zwyczaju ma łamanie zasad, i szybko dostarcza podejrzeń, jak dziwne zachowania, "pożyczanie" zarekwirowanych pieniędzy i w końcu grożenie bronią innemu agentowi, wprawdzie miał powody, ale były one o charakterze osobistym a to raczej nienajlepszy powód, by grozić komuś bronią... Chociaż nie sądzę, by Mike został tak szybko zdemaskowany, zapewne wymyśli jakąś historyjkę, bo nawet fakt, że chciał zgłosić jego zachowanie nie świadczy jeszcze o niczym, w końcu nie chciał go wprowadzić w szczegóły, zatem jego kontestacja, wątpliwości były uzasadnione.
Użytkownik DevilDrom edytował ten post 17.06.2013 - |01:17|