OT Forum: GRISHKA GODUNOV - próbki - OT Forum

Skocz do zawartości

Logo  


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

GRISHKA GODUNOV - próbki ...fragmenty zaczętej opowieści...

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Grishka 

  • Starszy kapral
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 274
  • Rejestracja 23-sierpień 04

Ikona postu  Napisano 09 luty 2005 - 16:01

Grishka Godunov

ROZSYPANE KSIĘGI

Wszelkie podobieństwa z rzeczywistymi osobami i wydarzeniami są całkowicie przypadkowe i niezamierzone. Jest to całkowita fikcja pomieszana z parafaktem, pseudonaukowymi domysłami i niedowiedzionymi teoriami ;-)...
Ale nie wykluczam, że być może kiedyś okaże się podnietą dla poszukujących prawdy badaczy i zapowiedzią przyszłych odkryć ;-)...
Te moje próby w piórze dedykuję mojemu synowi, dla którego wymyśliłem większość tej historii na dobranoc przed zaśnięciem.



RISE

Nicość i pustka... niezmienność... Ani ciemność, ani światło. Ani szarość, ani czas, ani nawet próżnia, po prostu nic. Pośrodku tego niczego - świadomość, moc, chęć, nadzieja, miłość, zrozumienie i przekonanie, że powinno... coś ...być...
Przez nieskończenie długą chwilę rozpędzał się czas. Światłocień gęstniał, jak zwiastun świtu, zanim słońce rozedrze czarną noc...
Oślepiający blask Wielkiego Aktu Tworzenia trwał nieskończenie krócej. Był jak mgnienie. Kwant surowego czasu poszatkowany i przepleciony skręconą aż do bólu energią... rozpadł się na nieskończoną ilość cząstek, tworzących zalążek kosmosu. Rozżarzony i niewyobrażalnie gęsty zaczął pęcznieć, jak przegrzane ziarno kukurydzy...
...Wszechświat rozrastał się i pędził we wszystkie strony jednocześnie, ciągle jeszcze jałowy, pusty i cichy. Ale nie takie było jego przeznaczenie... Bo ktoś chciał, czuł, mógł i kochał to co tworzył...

***
Wyobraź sobie zatem kogoś, kto może naprawdę sporo w każdej materii. Kogoś, kto zna kosmos jak własną kieszeń. A zanim dojrzał wszechświat, rozpalał swoją wolą gwiazdy, tak samo łatwo jak świece. Taki był ten, który wiedział wszystko, który był, jest i będzie, który czynił... Tak właśnie myśleli pierworodni... Przynajmniej ci, którzy go znali i rozumieli co tworzył.
A teraz kroczył przez czas i przestrzeń w wędrówce siewcy, który dogląda owoców swej pracy. Wypełniała go radość. Cieszył się, widział dookoła miliardy światów. Większość wciąż jeszcze spała czekając cierpliwie na gości, ale niektóre już zaczęły budzić się do życia. Zwłaszcza jeden bardzo go zajmował. Przysparzał tyle trosk co i radości.
Ale nie idzie tam, by coś zmieniać. Nie będzie ingerował, nie dotknie go i nie postawi na nim swej stopy. Jest roztropnym siewcą, nie zniszczy ani jednego źdźbła... nierozważnym ruchem.
Będzie unosił się nad łanem i patrzył z cierpliwością, smutkiem i radością, z nadzieją czekając, aż błękitno–zielona planeta zauważy jego istnienie. Da im wszystko czego potrzebują, bo już wie, że zdobędą niebo jak ptaki. Będzie ich chronił i prowadził. A gdy dojrzeją – sięgną gwiazd. I wtedy nie tylko uwierzą, wtedy zrozumieją... i przyniosą mu radość jak dobre dzieci kochającemu ojcu... Ma nadzieję, że wielu z nich...
...przecież po to dał im wolną wolę...


ANCIENTS

W niewielkiej sali obstawionej terminalami głównej jednostki obliczeniowej tłoczyła się prawie cała grupa rozpoznania planetarnego.
- Mamy problem, który może okazać się naszym ostatnim na tej planecie - operator dreptał nerwowo przy końcówce komputera.
- Musimy zameldować niezwłocznie Głównemu o naszych przewidywaniach - starszy inżynier podjął decyzję z grymasem - prawdopodobieństwo jest zbyt wielkie, aby to lekceważyć.
Po twarzach obecnych przebiegł cień niepokoju. Czyżby to wszystko miało się tak zakończyć, cała praca i trud, który włożyli w rozwój tego miejsca...

***
...Nie był na to gotowy, sprawa wyglądała naprawdę poważnie. Czytał raport z narastającym niepokojem. Poza nim samym nikt jeszcze w pełni nie pojmował powagi sytuacji. Tylko Główny znał treść wszystkich raportów z ostatnich kilku tygodni. Wiedział też, o kilku niecałkiem jawnych projektach badawczych, których wyniki zaskoczyły nawet samych badaczy.
A teraz siedział i nie wiedział co robić. Całe przygotowanie, które odebrał nie mogło mu pomóc w podjęciu decyzji. Nikt nigdy nie przewidywał podobnej katastrofy, bo chyba tylko tak można było określić to co miało nastąpić. Musiał polegać tylko na własnej ocenie i doświadczeniu.
Kiedy przed ostatnim przejściem otrzymał nominację na głównodowodzącego ekspedycji wydobywczej, z zadaniem rozwinięcia jej w placówkę badawczą, nawet przez myśl mu nie przeszło, że zostanie tu tak długo.
Przez te ponad 6000 cykli bardzo przyzwyczaił się do tej planety. Choć zupełnie inna od jego rodzimego świata, była piękna i co najważniejsze, żyła i szybko się rozwijała.
Ocknął się z rozmyślań. W końcu podjął decyzję i miał nadzieję, że słuszną. Zgodnie z obowiązującymi go przepisami powiadomi jak najszybciej swój świat o przewidywanych następstwach najbliższego przejścia. Ale nie będzie marnował czasu czekając na odpowiedź i zalecenia. Niezależnie od nich, a w razie potrzeby i wbrew nim, postara się uratować ile tylko zdoła, z tego co już osiągnęli. Czuł się jakby ktoś napełniał jego umysł myślami, jakby podpowiadał co i jak czynić, a on się z tym zgadzał, rozumiał i chciał działać...


JUVENALIA

Maniek leżał na środku wilgotnego po wczorajszym deszczu placu miedzy akademikami i przyjmował znieczulenie ogólne pod postacią "Lwowskiej". Dwa dni przed juwenaliami kupili z Maćkiem "na wałach" dwadzieścia butelek z aluminiowymi kapslami i lekko odłażącymi etykietkami przyozdobionymi cyrylicą. Ktoś wyprzedawał zapasy zgromadzone pewnie jeszcze w czasach kiedy "ruscy" sprzedawali na targu co się dało.
Pociągnął spory łyk i cierpliwie chłodził dłoń w dołku wygrzebanym w wilgotnej ziemi. Co go podkusiło, żeby mieszać frytki ręką i dokarmiać Maćka... To, że zrobiło mu się trochę za ciepło poczuł dopiero, gdy Maciek zawył parząc sobie usta, wyciągniętym z gorącego oleju skrawkiem ziemniaka. Lekko się uśmiechnął, to było drugie "aaał..." tego wieczoru w wykonaniu Maćka. Przypomniał sobie jak wracali po małym co nieco "na pokoje", jego kumpel koniecznie chciał pokazać spotkanym dziewczynom jak grzecznie pójdzie spać. Złożył rączki jak do poduszki i ułożył na nich "znużoną całym dniem" głowę. Drzeć się zaczął dopiero w momencie, gdy żar z trzymanego papierosa lekko już przygasał, przyklejony od dłuższej chwili do jego skroni. Maniek zaproponował mu, że jak chce to może mu wypalić jeszcze kilka takich „dołków” dookoła głowy i będzie wyglądał jak tybetański mistrz walki, ale Maciek nie był zainteresowany. No a potem wyniuchali te smażące się frytki, szlag...

***
Wieczorem prawie już zapomniał o bolącej ręce. Siedzieli w pubie i wciągali browar z dwoma kumplami. Po jakimś czasie przy stole zrobiło się dość wesoło i rozmowa skakała z tematu na temat. Maniek zaczął rozglądać się za jakimś kumplem przy kasie, co biorąc pod uwagę umiejscowienie w czasoprzestrzeni juwenaliowo‑akademickiej, mogło trochę potrwać. Po jakimś czasie zauważył człowieka, który im się przyglądał z ukrywanym zainteresowaniem i wyglądało na to, że przysłuchuje się rozmowie.
- Czytałem ostatnio, że spece od protez wzrokowych, są na dobrej drodze do opracowania sztucznego oka - zaczął Maciek...
- W związku z czym możemy przestawić się na denaturat - dokończył wyraźnie już wesoły Żuru...
- Niestety mają problem z obsadzeniem gniazda interfejsu, ciągle wdają się infekcje na skutek przerwania ciągłości skóry.
- Część denaturatu można przeznaczyć na dezynfekcję – Żuru jak zwykle nie dawał za wygraną, zadowolony z udanego dow[beeep]u.
- Po jakiego grzyba potrzebne im gniazdo - zaczął się zastanawiać Maniek, kątem oka obserwując nieznajomego, który właśnie odchodził od baru z tacą zastawioną Żywcem. Popatrzył tęsknie na suche dno kufla.
- Macie coś przeciw - zagadnął nieznajomy wskazując wzrokiem pełną tacę.
- Siadaj zbawco - chłopaki jak na komendę zrobili miejsce przy stoliku - będziemy cię chwalić za to po wszystkich jarmarkach - kelnerka już zbierała puste szkło. Nikt nie zwrócił uwagi na niepozornego człowieczka w średnim wieku, który przysiadł w kącie przy stoliku nieopodal, i spoglądał od czasu do czasu na piwnego filantropa...
- O czym rozmawiacie - zagadnął nowy kompan odniósłszy tacę i podał każdemu rękę ‑ Alan jestem, właśnie dotarłem tu z grupą z Holandii - wyjaśnił trochę łamaną polszczyzną.
- Ano tak sobie dyskutujemy przy browarku.....

ciąg dalszy nastąpi, o ile zechce ktoś to czytać - całe rozdziały postaram się zamieszczać w postaci pdf-a i podlinkować :P

Użytkownik Grishka edytował ten post 04 maj 2006 - 18:16

* złość, wstyd, strach, zazdrość, smutek - nie dają nic a zatruwają duszę... żyj tak, by ich nie doświadczać...
* ciesz się życiem - ale tak, by nigdy nikogo nie krzywdzić, by każdemu móc spojrzeć w twarz i nie pluć sobie w lustro z rana...
* szczęście, które dajesz wraca do ciebie w trójnasób
* wybaczaj i nie bój się prosić o wybaczenie
0

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   ArTi 

  • Kapral
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 187
  • Rejestracja 19-wrzesień 03

Napisano 11 luty 2005 - 13:14

No słowa nie powiem :clap: :D
Jeden z najlepiej napisanych tekstów jakie tu czytałem. :clap: :clap:
Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg :clap: :clap:
Być człowiekiem to znaczy zmieniać się by stać się lepszym
J.L. Picard


Teoria jest wtedy gdy nic nie działa choć wszystko jest wiadome.
Praktyka jest wtedy gdy wszystko działa choć nikt nie wie dlaczego.
Łącze teorie z praktyką, nic nie działa i nikt nie wie dlaczego
0

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Promethe 

  • Starszy kapral
  • Ikona
  • Grupa Użytkownik
  • Postów 267
  • Rejestracja 06-marzec 04

Napisano 12 luty 2005 - 19:41

Świetne opowiadanie. Masz talent. Czekamy na więcej!
Dołączona grafika
0

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Grishka 

  • Starszy kapral
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 274
  • Rejestracja 23-sierpień 04

Ikona postu  Napisano 12 luty 2005 - 19:58

:rolleyes: Dzięki za uznanie - piszę zatem dalej - co prawda pewnie ten tydzień zejdzie mi na wypełnianiu moich obowiązków w pracy, ale w wolnych chwilach piszę ile zdołam - jak tylko skończę pełny rozdział umieszczę go gdzie trzeba - a ponadto podlinkuję w tym temacie... proszę o cierpliwość, bo czasem pisze mi się szybko i łatwo a czasem, chcąc uzyskać dobry efekt trzeba się pomęczyć dłużej B)
* złość, wstyd, strach, zazdrość, smutek - nie dają nic a zatruwają duszę... żyj tak, by ich nie doświadczać...
* ciesz się życiem - ale tak, by nigdy nikogo nie krzywdzić, by każdemu móc spojrzeć w twarz i nie pluć sobie w lustro z rana...
* szczęście, które dajesz wraca do ciebie w trójnasób
* wybaczaj i nie bój się prosić o wybaczenie
0

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   gmerek 

  • Starszy plutonowy
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 571
  • Rejestracja 05-kwiecień 04

Napisano 12 luty 2005 - 20:01

Niedawno zacząłem czytać kącik FF.
I to jest najlepsza rzecz jaką na razie tu znalazłem.
Cokolwiek wrzucisz, ja z pewnością przeczytam.
Zatem , tak jak koledzy czekam, czekam :D
"...Gdyby Pinokio wiedział jakie jest życie - nigdy nie chciałby zostać chłopcem..."
0

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   coldmaN 

  • Starszy kapral
  • Ikona
  • Grupa Email
  • Postów 294
  • Rejestracja 04-sierpień 04

Napisano 12 luty 2005 - 20:21

Ciekawe opowiadanie, napisane w ciekawym stylu i co najważniejsze sprawiające że krzyczy się JESZCZE. Grishka kontyuuj swoje dzieło :lol:
The man in black fled across the desert, and the gunslinger followed...

We are walking on a thin line and you better avoid the risk ...
0

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   EsaSol 

  • Starszy szeregowy
  • Ikona
  • Grupa Użytkownik
  • Postów 142
  • Rejestracja 15-styczeń 04

Napisano 01 marzec 2005 - 12:02

Grishka ja tak tylko pytam kiedy coś jeszcze dorzucisz??
Nie moge sie juz wprost doczekać :)
0

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Grishka 

  • Starszy kapral
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 274
  • Rejestracja 23-sierpień 04

Ikona postu  Napisano 14 marzec 2005 - 10:55

Przepraszam za zwłokę, ale miałem cały dom chory i dopiero dzisiaj wyczołgałem się do pracy i wracam powoli do życia - nadrabiam zaległości - postaram się aby na Wielkanoc już coś więcej było... mam nadzieję, że się spodoba :rolleyes:
* złość, wstyd, strach, zazdrość, smutek - nie dają nic a zatruwają duszę... żyj tak, by ich nie doświadczać...
* ciesz się życiem - ale tak, by nigdy nikogo nie krzywdzić, by każdemu móc spojrzeć w twarz i nie pluć sobie w lustro z rana...
* szczęście, które dajesz wraca do ciebie w trójnasób
* wybaczaj i nie bój się prosić o wybaczenie
0

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Grishka 

  • Starszy kapral
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 274
  • Rejestracja 23-sierpień 04

Ikona postu  Napisano 30 marzec 2005 - 12:50

B) Witam serdecznie - poniżej wlepię odrobinkę "ciągu dalszego" zgodnie z obietnicą, ale chciałbym Wszystkich poprosić o cierpliwość, bo mocno mi się to wszystko rozrasta i przybyło mi watków i postaci, a nie chciałbym podawać czegoś co będę jeszcze musiał zmienić być może, żeby nie było rozbieżności, dlatego tutaj tylko troszkę na zachętę a potem dopiero całą pierwszą część, jak już będzie skończona... mam nadzieję, że wytrzymacie, bo może to jeszcze troszkę potrwać :huh:

***

- O czym rozmawiacie - zagadnął nowy kompan odniósłszy tacę i podał każdemu rękę ‑ Alan jestem, właśnie dotarłem tu z grupą z Holandii - wyjaśnił trochę łamaną polszczyzną.
- Ano tak sobie dyskutujemy przy browarku...

- Coś o protezach ...zdaje się słyszałem - Alan się nie poddawał.
- Maciek coś o implantach wzrokowych gadał - Maniek czknął i odstawił kufel - że niby mają kłopot z obsadzeniem gniazda interfejsu, tylko nie wiem po co im gniazdo?
- A co niby mają zrobić - zaoponował Maciek - tylko ciągłość skóry zapobiega infekcjom.
- No, dobrze kombinujesz - Maniek znowu sięgnął po szkło - gniazdo jest całkiem zbędne i nie trzeba dziurawić skóry... są inne metody na transmisję danych.
- Interfejs radiowy się nie nadaje - Alan wykazał się znajomością tematu - co najwyżej jako kanał zwrotny potwierdzający transmisję, do implantu trzeba doprowadzić sporą ilość przetworzonych danych optycznych w krótkim czasie.
- Światłowód by wystarczył?- Maniek zaczął grzebać po kieszeniach, i wyciągnął wskaźnik laserowy.
- Pewnie by wystarczył, tylko że światłowodem też skutecznie przedziurawisz skórę i na to samo wyjdzie - zaśmiał się Maciek i dopił piwo.
- To światło niesie dane, nie światłowód, łosiu jeden - Maniek się zirytował, włączył wskaźnik, i zakrył dłonią światło lasera - patrz świeci na wylot, przez dwie warstwy skóry.
Na wierzchu dłoni lekko lśniła czerwona poświata. Światło lasera faktycznie świeciło na wylot.
Tylko Żuru zwrócił uwagę na to, że Alan zaczął coś kombinować przy zegarku i wystawił go spod mankietu. Tego, że niepozorny gość przysunął się o dwa stoliki bliżej, nikt nie zauważył.
- Wystarczy cały system z kamerami umieścić w oprawce okularów, a zamiast szkieł można wmontować fotoogniwa doładowujące akumulatory. Pod cienką skórą za uszami wszczepiasz mikroodbiorniki i retransmitery zwrotne zatopione w silikonie implantowym...
- Taa, takim jak Britney biust - nie wytrzymał Żuru
- Dokładnie, a w zausznikach okularów instalujesz lasery nadające obrazy i odbiorniki sygnałów zwrotnych i problem z bani - Maniek osuszył kufel zmęczony tą przydługą przemową.
Alan słuchał z otwartymi ustami.
- To nie może byś aż takie proste, cały zespół naukowców...
- Acha, ...co to im tłumaczono przez pół życia, że pewnych rzeczy nie da się zrobić. Czasami krew mnie zalewa, gdy patrzę, jak ludzie lubią sobie stwarzać problemy. Są jak konie, które tak długo chodziły w klapkach na oczach, że nawet jak im się je zdejmie, to dalej nie są w stanie zobaczyć nic więcej...

Niepozorny uśmiechną się, zapisał coś na podstawce od piwa, schował ją do kieszeni i wyszedł. Nikt nawet nie spojrzał, jakby go tam nigdy nie było. Był jednym z tych ludzi, na których się nie patrzy, jakoś tak przemykają, ocierając się zaledwie o ludzką świadomość i znikają z pamięci jak nieistotny szczegół...

- Dobra chłopaki, fajnie się gadało, ale czas nagli - Alan położył na stole stówę - weźcie sobie jeszcze po kolejce czy dwóch, ja uciekam „call of duty” jak to się mówi.
- Ot widzisz, dzięki tobie ...nie uschniemy... aż dojdziemy - zaintonował Żuru, a gdy Alan wyszedł - spojrzał po stole i po kumplach - dziwny ten gość, widzieliście nagrywał gadkę Mańka, miał w zegarku dyktafon mp3.
- We łbie ci się przewraca od browaru, po ciul by mu to było?
- Może to i racja, ale i tak nie podobał mi się ten jego protekcjonalny ton, co nie psuje mi jednak smaku piwa za tą jego stówę...


GO!

W przejściu stanął Chyży. Był na każde zawołanie Głównego. Poza tym, że szybko i sprawnie dostarczał poufne informacje, to cały czas pracy spędzał w przyległym pomieszczeniu i oczekując na zlecenia Głównego zabijał czas parząc wywar z owoców miejscowych krzewów, które po obróbce termicznej nabierały wyjątkowego aromatu. Czasami, gdy była taka potrzeba zajmował się też sortowaniem dokumentacji i rozpatrywaniem pomniejszych spraw. Długą i lojalną pracą zdobył przyjaźń i pełne zaufanie Głównego. Tak samo jak Główny cenił jego, tak i on darzył Głównego sympatią i szacunkiem.
- Zwołasz na dzisiaj, najszybciej jak się da, spotkanie szefów całego zespołu kierowniczego. Mają przygotować raporty z ostatnich trzech miesięcy. Szczególnie te dotyczące grawimetrii, nietypowych zmian i zachowań flory i fauny, sejsmografii oraz najnowsze tablice wyznaczników orbitalnych.
- Co z Obserwatorem? Domyślam się, że lepiej by go nie było. Ostatnio był bardzo złośliwy - wzdrygnął się na wspomnienie aroganckiego zachowania Obserwatora na ostatnim zgromadzeniu Rady.
Obserwator nigdy nie był miły ale od kilkudziesięciu ostatnich obrotów był stale niezadowolony. Zwłaszcza przyznanie prawa do samostanowienia, dla rozwijających się miejscowych cywilizacji, doprowadzało go do wściekłości. Najwyraźniej nie zadowalało go sprawowanie biernej kontroli nad przebiegiem misji, chciałby pewnie kontrolować całą tą piękna planetę. Cóż, nie mogą zaznać spokoju ci, dla których celem życia jest zaspokajanie własnych chorych ambicji.
- Tak... bez niego byłoby o wiele łatwiej. Ale niestety mamy obowiązek go powiadamiać - Główny westchnął ciężko - o każdym posiedzeniu. Nie możemy postąpić wbrew przepisom, i bez tego sytuacja jest trudna. Ale... możesz powiedzieć mu to w taki sposób, aby stracił zainteresowanie. Obserwator nigdy nie lubił technicznego żargonu i podejrzewam, że męczą go naukowe wywody...
- Ale wtykanie nosa we wszystko co się da wychodzi mu doskonale.
- W końcu jest obserwatorem - obaj smutno się uśmiechnęli. Chyży zabrał garść przygotowanych chipów z autoryzacjami wezwania i wybiegł.
- Miejmy nadzieję, że uda się uniknąć tej katastrofy, albo chociaż zminimalizować jej skutki - zadumał się na głos głównodowodzący "Misji Aard" .

Użytkownik Grishka edytował ten post 30 marzec 2005 - 17:35

* złość, wstyd, strach, zazdrość, smutek - nie dają nic a zatruwają duszę... żyj tak, by ich nie doświadczać...
* ciesz się życiem - ale tak, by nigdy nikogo nie krzywdzić, by każdemu móc spojrzeć w twarz i nie pluć sobie w lustro z rana...
* szczęście, które dajesz wraca do ciebie w trójnasób
* wybaczaj i nie bój się prosić o wybaczenie
0

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   ArTi 

  • Kapral
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 187
  • Rejestracja 19-wrzesień 03

Napisano 31 marzec 2005 - 09:02

Tekst jest naprawde :censored: . Nie wiem czy dam rade wytrzymac w oczekiwaniu na dalszy ciag. Pracuj intensywnie bo to jest naprawde dobrze napisane :clap: :clap: :clap:
Być człowiekiem to znaczy zmieniać się by stać się lepszym
J.L. Picard


Teoria jest wtedy gdy nic nie działa choć wszystko jest wiadome.
Praktyka jest wtedy gdy wszystko działa choć nikt nie wie dlaczego.
Łącze teorie z praktyką, nic nie działa i nikt nie wie dlaczego
0

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Grishka 

  • Starszy kapral
  • Ikona
  • Grupa VIP
  • Postów 274
  • Rejestracja 23-sierpień 04

Ikona postu  Napisano 01 kwiecień 2005 - 13:03

:rolleyes: THX - myślę, wydaje mi się, chyba mogę zdradzić, że I-sza cześć będzie miała tytuł "Rozsypane księgi ", II-gą część która już się zarysowała i jakoś tak sama wyniknęła z mojej dotychczasowej pracy, zatytułuję "Zaklęci w kamień ".
Chodzić mi zaczyna też po głowie część III-cia "Składowe kosmosu ", ale to już pieśń przyszłości - zanim zacząłem, nie zdawałem sobie sprawy, że może to kosztować tyle wysiłku, czasu i pracy, ale jak już się zacznie to nie można przerwać. Postanowiłem... więc dokończę dzieła :> . Przyszło mi też do głowy, by cały cykl nazwać "Przez czas i przestrzeń "
Co sądzicie o takim pomyśle?

Użytkownik Grishka edytował ten post 01 kwiecień 2005 - 13:04

* złość, wstyd, strach, zazdrość, smutek - nie dają nic a zatruwają duszę... żyj tak, by ich nie doświadczać...
* ciesz się życiem - ale tak, by nigdy nikogo nie krzywdzić, by każdemu móc spojrzeć w twarz i nie pluć sobie w lustro z rana...
* szczęście, które dajesz wraca do ciebie w trójnasób
* wybaczaj i nie bój się prosić o wybaczenie
0

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć