Skocz do zawartości

Zdjęcie

Moja miłość największa


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 cooky

cooky

    Sierżant

  • Użytkownik
  • 718 postów
  • MiastoPolska centralna

Napisano 21.06.2012 - |14:38|

Xetnoinu, proście, a będzie wam dane. :)
Postanowiłam i ja spróbować songficka. Piosenka polska (a jakże!) w wykonaniu genialnego Michała Bajora. Co prawda tekstu nie napisała Osiecka tylko Młynarski, ale i tak aż miło jej posłuchać.

http://www.youtube.com/watch?v=RICCFDska00&feature=player_detailpage



Życzę przyjemnego czytania.






Dym wypełnia moje płuca, szczypie w oczy. Kulę się za skałą w oczekiwaniu na kolejną eksplozję. Wrogi okręt majestatycznie płynie po niebie, miotając oślepiająco białe pociski. Huk detonacji boleśnie brzmi w uszach, zagłusza nerwowe krzyki innych żołnierzy. Zaciskam palce na mojej broni. Musimy wracać do wrót! Kątem oka chwytam jakiś ruch na skraju zarośli. Jaffa! Skąd on u diabła się tam wziął? Nie tylko ja go dostrzegłam. Zza innej skały wybiega pochylona postać. Natychmiast rozpoznaję charakterystyczną czapkę z daszkiem. Strumień ognia pojawia się znikąd i trafia go w pierś. Impet strzału odrzuca go do tyłu. Czas nagle dziwnie zwalnia. Wydaje mi się, że zanim uderzył o ziemię, minęły całe wieki. Zrywam się z miejsca i biegnę. Nie dbam o nic, teraz muszę być przy nim. Zrozpaczona padam na kolana. Leży bez ruchu. Jego kamizelka jest spalona, a twarz całkowicie spokojna. Moje oczy widzą, ale umysł nie chce tego przyjąć do wiadomości. Nie mogę uwierzyć, że on… Że on nie żyje?

W białych zim białych wierszach

Złotych sierpnia pokojach

Moja miłość największa

Nie wie nic, że jest moja

Czas ją syci jak wino

Wyobraźnia upiększa

Moją miłość jedyną

Moją miłość największą



Nie wiem, kiedy to się zaczęło. Wiem jednak, że stało się to wbrew wszystkiemu. Wbrew regulaminowi, konwenansom, a przede wszystkim wbrew mnie samej. Okłamywałam siebie, walczyłam rozpaczliwie. To uczucie zawładnęło mną niepostrzeżenie. Podstępnie wkradało się do serca po trochu każdego dnia, aż wreszcie wypełniło je po brzegi i przelało się niczym tryskający gejzer. Wtedy zrozumiałam, że jestem zgubiona.

I nic nie powiem jej, broń Boże

Nie powiem nic umyślnie

Bo póki milczę, to ją mnożę

Gdy wyznam wszystko - pryśnie

Więc nie wyśpiewam mej miłości

Niech nie wie, co się dzieje

I nieświadoma swej piękności

Niech w myślach mych pięknieje



Nic już nie było takie samo. Na wszystko patrzyłam teraz poprzez pryzmat mojej tajemnicy. Świat stał się nagle piękniejszy i jednocześnie dużo bardziej skomplikowany. Zupełnie jak moje uczucia. Musiałam nieustannie trzymać je na wodzy. Nie mogłam zdradzić się choćby najmniejszym gestem. Przybrałam więc maskę. Byłam dobrym żołnierzem, kompetentnym naukowcem. Byłam integralną częścią mojego zespołu. Udało mi się stworzyć pozory obojętności.

W białych zim białych wierszach

Złotych sierpnia pokojach

Moja miłość największa

Nie wie nic, że jest moja

Czas ją syci jak wino

Wyobraźnia upiększa

Moją miłość jedyną

Moją miłość największą


Czasami miałam wrażenie, że on się domyśla. Że odczytuje wszystkie kierowane ku niemu myśli. W końcu nie jest głupcem. Samo uczucie nie jest niczym złym, ale niesie ze sobą zachowania, które w naszej sytuacji są zakazane. Wiedziałam o tym doskonale i nie liczyłam na nic. Jednak tak naprawdę najbardziej bałam się, że gdyby poznał prawdę, odtrąciłby mnie. Zamykałam się więc jeszcze szczelniej. On jednak zachowywał się tak , jak zwykle. Chociaż nie. Coś się zmieniło również w nim, lecz zmiana była na tyle subtelna, że jej nie zauważyłam. Dostrzegam ją dopiero teraz z perspektywy lat. Jesteśmy wszyscy żołnierzami, sytuacje zagrożenia są dla nas chlebem powszednim, a on jest naszym dowódcą. Zawsze dbał o bezpieczeństwo wszystkich członków swojego zespołu, ja jednak odczuwałam z jego strony szczególną troskę. Chłonęłam ją zupełnie nieświadomie i nawet do głowy mi nie przychodziło, że on również mógłby …

Może kiedyś, po latach

Jednak szepnę nieśmiało

"Kiedyś, tamtego lata

Strasznie pana kochałam"

A ty przerwiesz w pół zdania

Me wyznania zabawne

"I ja panią kochałem

Wtedy latem i dawniej"



Tylko jeden raz wypowiedziałam na głos to, co tak długo przed wszystkimi ukrywałam. Musiałam. Od tego zależało moje i jego życie. I stał się cud. Nagle nabrały sensu wszystkie niby przypadkowe dotknięcia, zamyślone spojrzenia i tajemnicze półuśmiechy. Wtedy, za sprawą Anise i jej urządzenia, objawiła mi się prawda, o której dotąd mogłam jedynie marzyć. Prawda jednak wcale nas nie wyzwoliła, ani nie sprawiła, że staliśmy się szczęśliwi. Nie w tym miejscu i nie w tym czasie. Pozostawiliśmy więc nasze wyznania za zamkniętymi drzwiami i powróciliśmy do życia takiego, jakie wieść powinniśmy. Zmieniło się tylko jedno. Moja tajemnica przestała być tylko moja. Dzieliliśmy ją teraz po połowie. Lecz mimo to nie było łatwiej.

I nic prócz małej chwilki żaru

Nie złączy nas, kochany

W tym dziwnym życiu, śmiesznym balu

Miłości niewyznanych

Bladym tancerzom gra cichutko

Orkiestra salonowa

A pod orkiestry każdą nutką

Podpisać można słowa


Nie mogłam powstrzymać łez. Zawsze byłam twarda, tym razem jednak emocje wymknęły mi się spod kontroli. Do tej pory nie wiem, co było większe: ból po stracie Janet, czy radość, że on przeżył. Dopiero teraz wyraźnie widzę, jak bardzo się oszukiwałam, myśląc, że mogę coś zmienić. Jak rozpaczliwie chciałam żyć normalnie, tak po prostu, po ludzku być szczęśliwa. Dobrze, że oddałam pierścionek. Pete nigdy nie dałby mi tego, czego potrzebuję. Prędzej czy później znienawidziłabym go tylko dlatego, że nie jest nim.

W białych zim białych wierszach

Złotych sierpnia pokojach

Moja miłość największa

Nie wie nic, że jest moja

Czas ją syci jak wino

Wyobraźnia upiększa

Moją miłość jedyną

Moją miłość największą



Stchórzyłam. Patrzę w jego oczy i czuję się jakbym umierała. Chciałabym wykrzyczeć mu w twarz wszystkie niewypowiedziane dotąd słowa, a mimo to milczę. Poddałam się po raz kolejny. Nie mogę przekreślić całego naszego życia tylko dlatego, że tak mi wygodnie. Patrzy na mnie bez słów. Teraz już wiem, że on widzi doskonale całą moja rozterkę. Mój ból i zażenowanie. Zawsze to widział i taktownie zachowywał dla siebie. Nagle zdaję sobie sprawę z tego, że przez cały czas czuł to samo i cierpiał w równym stopniu co ja. I tak jak zawsze podejmuje najwłaściwszą decyzję. Obejmuje mnie mocno. Ten gest uosabia wszystko. Troskę, współczucie, zrozumienie i oddanie. Czuję, że chce mnie chronić. Ja również chcę ochronić jego. I to dlatego przełknę teraz łzy. Jego ciepło, jego dotyk, bicie serca dodaje mi sił. Przetrwam, ponieważ on jest obok. Będzie tu zawsze. Wiem to. Wiem to bez słów. Za chwilę wszystko wróci na swoje normalne tory. Teraz jednak przez jedną małą chwilę mogę mieć to, czego najbardziej pragnę, mogę poczuć, w jaki sposób można się wzajemnie uzupełniać. Mogę. Dopóki trzyma mnie w swoich ramionach.




P.S. Dzięki Xetnoinu, filmik zaskoczył od razu. To dziwne, bo dałabym sobie rękę uciąć, że wczoraj też tak robiłam i nie wychodziło. Potem już się zezłościłam i dałam spokój.

Użytkownik cooky edytował ten post 21.06.2012 - |22:35|

  • 3

Ten, który walczy z potworami, powinien zadbać, by sam nie stał się potworem.
Gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również na nas.

F. Nietzsche


#2 xetnoinu

xetnoinu

    Sierżant sztabowy

  • VIP
  • 1 185 postów
  • MiastoPraga, a za rzeką Warszawa

Napisano 21.06.2012 - |17:24|

Nie wiem nawet jak to napisać.
Nie wiem nawet od czego zacząć.

Twoje opowiadanie, wraz z tą fantastycznie dobraną piosenką, przypomniało mi chwile chłonięcia kolejnych premierowych odcinków SG-1. Ojej, jak się wtedy czekało na każdy kolejny tydzień. Z jednej strony bitwy, poznawanie Pradawnych, z drugiej niezwykle sympatyczny ale też niemiłosiernie nierozwiązywalny, ponad wytrzymałość męskiej strony publiczności, wątek nie wypowiedzianej przez Sam miłości.

Na Forum bywałem wówczas tylko jako czytelnik - a społeczność w geście przyjaznego humoru punktowała "raport ze zbliżeń" między tymi bohaterami.

Z jednej strony było to irytujące, ale po jakimś czasie stało się nieomal niezbędnym leitmotivem serii i dziś wywołuje u mnie niezmiernie miłe wspomnienie tej fascynacji serialem, który dawał tyle i panom ale i nie zapominał o piękniejszej części widowni.

Bo to jest jak z prawdziwą rewią i prawdziwym artystycznym striptizem - im mniej i dłużej coś jest odsłaniane, tym większe daje wrażenie.

Dziękuję Cooky za pochylenie się nad moją prośbą - efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania - bo Twoje opowiadanie, jak dobra poezja, mimochodem skierowało czytelniczy umysł na wspomnienia i stare dobre czasy...

* * *
Odnosząc się do meritum - czyli analizy tekstu.

Świetny wybór utworu. Korcz spisał się doskonale, nadając nieco patosu bardzo lirycznym słowom Młynarskiego - który nie często tak obnażał męskie uczucia.
Zastosowałaś świetny ruch - szach i mat - poprzez zmianę podmiotu lirycznego piosenki i absolutnie miałaś ku temu słuszność.
Wyznanie mężczyzny - jest trudne, dramatyczne - takie jak wyznanie Sam, której kobiecość została odarta i przyodziana w męski mundur. To zestawienie niczym w słynnej scenie z pilota - gdy podkreśla, że nie jest gorsza z racji swojej płci.

Panowałaś też nad narracją - jest to język rozhisteryzowanej kobiety, jednak naukowiec, operującej rozbudowanym ale też i nieco nienaturalnym inteligenckim słownictwem z całą harmonią słów obcego pochodzenia, jako reminiscencję jej "ścisłej" natury - której nawet w tym momencie nie może się wyzbyć.

Twoje opowiadanie jest też znakomicie osadzone w serialowej linii zdarzeń - wyczucie czasu doborowe. W tle śmierć bohatera - ale którego? I puenta - elegia o Janet. Odcinki 7x17-18 Heroes.

I miałem rację - odbiór songficka jest zupełnie inny, na zupełnie innym poziomie, gdy stoi za nim utwór po polsku i jest to, jak w tym przypadku, utwór z najwyższej półki.

Brawo!

11/10

PS.
Co do wklejania, na YT klikaj prawym przyciskiem myszy (w polu obrazu) i korzystaj z opcji "kopiuj adres url fimu" - wtedy jest pewność, że automat forum nie przekształci go w link.

I udało Ci się odciągnąć mnie od remontu - bo sobie obiecałem, że zanim nie zrobię połowy malowania to nawet nie kliknę słowa na Forum a tu epistołę szrajbnąłem ;)

Pozdrawiam.
I przy songficku słusznie będzie rzec, że czekam na ... bis!

Użytkownik xetnoinu edytował ten post 21.06.2012 - |17:49|

  • 2

Zapraszam http://trek.pl/discord

Wbijajcie :) 

 


#3 Madi

Madi

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 270 postów
  • MiastoChorzów

Napisano 21.06.2012 - |18:40|

nic dodać nic ująć, brakło mi słów, pozwól Xetnoinu, że brutalnie wykorzystam Twoje i także czekam na jakiś bis :P po prostu świetnie
  • 2




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych