NWO3:Atlantis
#1
Napisano 07.01.2005 - |19:09|
- Hvolt – spytał pradawny – kto to ten Satin ?
- A co ja informacja ? – odparł
- Kto wie kim jest Satin ?
- Ja wiem – odpowiedziała 121277 – znikneła zaraz po tym, jak przenosiliśmy wrota
- Znikneła ? czyli to dziewczyna ? – zdziwił się – trzeba jej zacząć szukać, jeżeli chcemy skończyć ten program.
Jak powiedzieli tak zrobili, wszyscy rozeszli się i zaczeli szukać jakiś dokumentów. W pewnym momencie zadzwonił telefon:
- Witam, czy mógłbym rozmawiać z dowódcą ?
- Jasne, a kto mówi ? – odpowiedział Obi
- Jack O'Neill – odpowiedział głos w słuchawce
- Ok., przy telefonie – odparł
- Rozumiem, mamy dla was wiadomość. Jest nieźle zaszyfrowana, prześlemy wam e-mailem
- A ślij pan, czekamy.
Nim Obi odłożył słuchawkę, pojawiła się wiadomość na jego mailu. Widniał tam załącznik, Obi pobrał i zadzwonił po reszte.
Chwile później, wszyscy byli już w pokoju odpraw.
- Dostaliśmy zaszyfrowaną wiadomość – ogłosił Obi – własnie dzwonił Jack O'Neill i wysłał mi to na maila
- Dobra, jeśli jest zaszyfrowana to chyba zajmie się tym Zoisyte – zaproponował Kermit – on jest dobry w te klocki.
Minęła godzina kiedy to Zoisyte zasiadł przy analizowaniu szyfru. Wreszcie się udało, szyfr został złamany. Wszyscy znowu spotkali się w pokoju odpraw.
- Prawdopodobnie odnalazła się nasza zguba – ogłosił Zoisyte
- Satin ? – Krzykneli wszyscy jednogłośnie
- Tak, jest teraz w programie Atlantis
- Co ? – znowu jak wcześniej, jednogłośnie
- A, to – odparł Zoisyte – jak napisała robi tam dla nas jako agent, i chce żebyśmy nie zamykali swojego programu i pomoże nam w przejęciu Atlantydy.
Teraz wy ...
Nio i są czarne
#2
Napisano 04.02.2005 - |18:33|
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Napisała, też, że jest tam pod czeską bandera, bo nie ma tam żadnego Polaka
- To skandal!!!! – kszyka ktoś z tłumu
- Zgadzamy się z tym ona również, dlatego musimy cos z tym zrobić - powiedzial Obi
- Po pierwsze nie możemy tak po prostu nie zamknąć programu – zwróciła uwagę 121277
- Musielibyśmy mieć dobrą kartę przetargową – posiał ktoś pesymizmem
- Mamy!! - 121277
- Jaką? – Zapytał pesymista
- Daniela –powiedzieli razem Kermit i 121277
- Daniel jest na lotnisku za jakiś dwie godziny ma samolot – kontynuował pesymista
- Samoloty się czasem spóźniają... – Dodała, Esa
- Co masz na myśli? – Przerwała jej Hathor
- ... i nie zawsze można z danego kraju wywozić informacje dotyczące jego obrony.
- Tak!! – Kszyka pradawny – Zoi dzwoń do ministerstwa obrony powiedz, że Daniel wywozi tajne informacje dotyczące obronności państwa i że wysyłamy po niego 3 a ja dzwonie na lotnisko żeby zatrzymała go służba ochrony a my już go odbierzemy
- To lecimy po Daniela do Wawy – powiedział SGTokar
- Dobra, ale co z nim zrobimy jak już go tu przyprowadzimy?? – Zadął ktoś mądre pytanie
- To się okaże – powiedziała Esa
- Na pewno cos się wymyśli – dodała 121277 a na twarzach obu pań uwidoczniły się ironiczne uśmieszki triumfu (gdyby to była kreskówka wyrosły by im różki).
W kilka godzin później, zdezorjętowany Daniel był już z powrotem w podmorskiej bazie, umieszczono go w tym samym pomieszczeniu, w którym spędził ostatnie miesiące, jednak już z powodu zamykania programu było niemal puste, a na ochotnika do pilnowania do zgłosił się Zoisyte i Memlay (ciekawe, dlaczego).
Dzień później w podwodnej bazie zadzwonił telefon
- Generał Pradawny Słucham
- Generał O`Niell zatrzymaliście Daniela w Polsce??
- My?? Na pewno nie powinien być u was od dwóch, trzech dni, hociasz... może to te dziewczyny, co poznał w klubie.
- Jakim Klubie? Jakie dziewczyny??
- Nie wiem nie znam tych dziewczyn, Daniel nie miał wylecieć do was tego samego dnia, co wyszedł od nas, ale nastopnego i z tego, co widzieliśmy był w klubie, w którym i ja i paru moich kolegów PO GODZINACH PRACY – podkreślił to bardzo mocno.
- Czy to jakaś aluzja?
- Nie po prostu mówię jak było.
- A gdzie poszedł?
- A co to my jego niańki? Nie wiem!
- Ale z tymi godzinami pracy to aluzja i to bardzo wyraźna.
- Zdaje się panu generale O`Niell
- Czyli nie wiecie gdzie podział się Daniel.
- Nie, ale jak go spotkamy zapakujemy w samolot i odeślemy z powrotem.
- Trzymam was za słowo, dosłyszenia generale Pradawny.
- Do usłyszenia generale O`Niell. –Na tym zakończyła się bardzo pasjonująca rozmowa dwóch generałów. Tymczasem stojąca w progu Esa jak tylko skończyli rozmawiać powiedziała
- No ładnie kłamać to ty potrafisz
- Najważniejsze, że to łyknęli
- Gorzej by było gdyby nie a tak ma jeszcze trochę czasu, co z nim zrobimy
- Przekonamy go ze powinien przekonać Jacka by wysłał tam grupę polskich żołnierzy i naukowców inaczej.... - pradawny usmiechna sie złośliwie
#3
Napisano 04.02.2005 - |19:20|
- Dr Weir, mamy gości - kwaśno stwierdził Sheppard. Weir też się skrzywiła.
- Mnie też się oni nie podobają. O, niech pan spojrzy jakie obdartusy... A ten co? Zalany?? - rzeczywiście jeden z nowych członków drużyny zatoczył się wychodząc z wrót.
- Nie będę tolerował takich ludzi w tym miejscu - mruknął Sheppard. Weir zachichotała.
- Spokojnie - szepnęła - zaraz się ich pozbędziemy - poczym podeszła do mikrofonu i oznajmiła:
- Nowo przybyła jednostka z Pol... Poland, wyruszy do tymczasowej placówki badawczej.
I wybrała adres. "Gościom" powtarzać nie trzeba było dwa razy - raźno wkroczyli w tunel, a gdy wszyscy przeszli, osłupiały major zapytał Weir:
- Gdzie ty ich wysłałaś?
- Do miejsca gdzie nastąpiło pierwsze nasze starcie z Wraithami... w kosmos - zaśmiała się głośno. Sheppard jeszcze długo spoglądał na wrota...
Użytkownik Ogotai edytował ten post 07.02.2005 - |13:54|
#4
Napisano 06.02.2005 - |20:14|
- Nie bój się, to był tylko zły sen - pocieszyła generała broni Esa.
Tymczasem...
(nie u[beeep] Nam opowiadania po raz drugi Ogo
Użytkownik Promethe edytował ten post 06.02.2005 - |20:16|
#5
Napisano 06.02.2005 - |21:10|
- Pani doktor , znaleźliśmy nową komnatę , z bardzo ciekawymi hieroglifami .
- Macie zdjęcia ?
- Tak, ale proszę spojrzeć na czwarte zdjęcie , są tutaj bardzo dziwne znaki .
- Pokaz , spróbuje to przetłumaczyć .
Tymczasem gdzieś na orbicie księżyca stoją nieruchomo 2 statki , jeden dużo większy od drugiego (Ten mniejszy nazywa się Prometeush ).
- Cieszę się że Grom został już ukończony , będziemy mogli oddać amerykanom Prometeusza - powiedział wyraźnie ucieszony Thomass.
- Tak, nich go psują dalej – powiedział Obi . – Mimo tego że mieliśmy zakończyć projekt GW , to taka bryka przyda się do wycieczek po galaktyce .
- Zgadza się , tym bardziej że wyciągnąłeś od Asgardu kilka technologii i pomoc w budowie tego statku .
- No , po tym jak żeśmy ocalili ich małe szare tyłki , musieli się odwdzięczyć – stwierdził Katharn .
- Teraz tylko musimy powysyłać „zaproszenia” do służby na pokładzie . I myślę że jako grupę uderzeniową weźmiemy GW3 , na mostku jesteśmy my ,robiąc za kadrę – uśmiech pojawił się na twarzy Obiego – no i resztę załogi weźmiemy z tych co mają po 150-200 postów na forum , a trochę ich będzie .
I znowu w Egipcie
- Nie wiem , nie rozumiem tego . Trzeba będzie przekazać te tablice komuś kto zna się lepiej na hieroglifach .
Baza na dnie morskim – wody przybrzeżne Polski .
Dzzzyń , Dzzzyń .
- Niech ktoś odbierze ten telefon – krzyknął Promethe – Mało tego że mam koszmary , to się jeszcze nie mogę wyspać . Widzę że nie ma nikogo . Promethe , słucham . Tak , tak , proszę przysłać . Najlepiej kurierem , będzie dziś wieczorem . Dziękuje i do widzenia .
Lekko zirytowany Promethe ruszył do kuchni – może ktoś tam będzie – pomyślał . No i niewiele się pomylił , zastał tam plotkujące w najlepsze miłe i piękne pracownice DGW , czyli 121277 , EseSol , Saggi i Tamelin .
- Dzień dobry paniom - powiedział , uśmiechając się przy tym tak jak kot przed złapaniem myszy – jak pamiętam któraś z was znała się na Egipcie . Będzie okazja aby wiedza tą się wykazać .
- A co się stało – spytała się EsaSol .
- A , wiecie , doktor Lebida odnalazła w piramidzie Mykerinosa nową komnatę i w niej 4 płyty z bardzo trudnymi hieroglifami do odczytania ., no , a że nieudało się jej tego przetłumaczyć , a w sumie to my sponsorujemy jej wyprawę , to postanowiła przekazać je nam . No i dzisiaj wieczorem będą one dzisiaj u nas . A przy okazji , będziecie mogły pomęczyć Daniela i same siebie.
- No wiesz , my go nie męczymy – odpowiedziała Wiola – po prostu bardzo go lubimy . No i czasem dajemy mu to do zrozumienia .
- No nie wiem , ale zostawiam was z tym zadaniem i sam idę spać . A i jeszcze jedno , jutro rano rusza Grom do galaktyki Pegaza ,w końcu trzeba pomóc Satin , a i są jeszcze wolne miejsca na okręcie .
#6
Napisano 06.02.2005 - |21:59|
- Jak sobie radzi... - przerwał w połowie Obi wchodząc do pokoju w którym zamknął kobiety z Danielem by przetłumaczyli zapiski. Biedny Daniel miał podarte ubranie a nad nim pochylały się niczym sępy kobiety.
- Miałyście przetłumaczyc tekst - szorstko się odezwał Obi. Esa podniosła się z kucków i podeszła wolnym krokiem do Obiego
- Mrr, potłumaczysz z nami? - zapytała niewinnie. W międzyczasie Wiola przymknęła drzwi na klucz. W tym momencie Obiemu przez głowę przemknęła straszliwa myśl, że jest w pułapce.
Kilka godzin później.
- A nie mówiłam, że masażyk cię odpręży Obi? - uśmiechnęła się Wiola. Na ustach Obiego zagościł błogi uśmiech. Sięgnął po cygaro, gdy nagle z przerażeniem uświadomił sobie, że mieli tłumaczyć tekst.
- Daniel!! - ryknął. Postać w kąciku przerażona drgnęła.
- Daniel! Jak ci z tłumaczeniem idzie?!
Daniel podniósł się z klęczek i podał swoje zapiski. Obi zaczął przerzucać kolejne stronice mrucząc pod nosem: "nuda, nuda, nuda...". W pewnym momencie wzrok jego przykuł zapis: "...i Svarog podbił ową krainę, zdobywając źródło mocy jakiego żaden inny bóg nie posiadł. Ukrył je w swej twierdzy w kraju dzikiego zwącego siebie "slovian". Źródłem owej mocy był pomarańczowy kryształ, który płonął niczym ogień. Moc jego zmieść mogła wszystkie planety na nieboskłonie..".
W tym momencie Obi się zerwał.
- Mamy namiary na ZPM!!! - zawołał radośnie - I chyba jest gdzieś w Polsce!!
Na szybkiej odprawie postanowiono dokonać podziału zespołu na dwie jednostki: jedna miała się zająć poszukiwaniem ZPM w Polsce, a druga niezwłocznie wyruszyć do Atlantis. W skład tej pierwszej drużyny weszli:...
Użytkownik Ogotai edytował ten post 06.02.2005 - |22:03|
#7
Napisano 06.02.2005 - |22:45|
Promethe razem z Castorem, Obim, Eską, Pradawnym, SGTokarem, Katharnem i kilkoma przyjaciółmi z forum zapakował się na Thundera zwanego potocznie Gromem.
Na mostku trwało odlicznie do uruchomienia prototypowego silnika zasilanego tajemniczą substancją powstałą ze zmieszania wysokoetanowej, wzbogacanej ołowiem naquadrii oraz C3H5OH, wykonanym w koprodukcji Asgard-Esa-Promethe. Szampan był już gotowy do wlania... się znaczy do otwarcia, gdy tymczasem...
Użytkownik Promethe edytował ten post 06.02.2005 - |22:53|
#8
Napisano 06.02.2005 - |23:25|
- Lordzie Anubis, Tauri są bezbronni - możesz przejąć ich świat i ogłosić się ich bogiem!
- Spisałeś się dobrze. Twe zasługi nie zostaną zapomniane. A teraz...
- Yes my lord?
- RIISEEE!...
Tymczasem na mostku.
- Cóż, mamy jakieś uszkodzenie - odezwał się Obi - Promethe właśnie sprawdza co jest grane...
W tym momencie włączyła się krótkofalówka.
- Szefie, jest źle - głos Promethego był smętny - To wygląda na sabotaż, naprawa potrwa kilka godzin.
- A więc dobrze - mruknął Obi - Nie będziemy tracić czasu. Esa, Memlay, Promethe, Pradawny i Loki zostają na okręcie by naprawić uszkodzenia. Cała reszta - wyruszamy na poszukiwanie ZPM.
Zewsząd odezwały się okrzyki radości i ogólny aplauz. Kilka chwil później, drużyna Ogotaia został powiększona m.in. o Obiego i Katharna. Szybko załadowali się na pokład Herkulesa i wyruszyli do współrzędnych jakie były zawarte w znalezionych inskrypcjach.
Tymczasem na mostku...
- Hyhy, Eska, zostaliśmy sami - Promethe zbliżył się do Esy i pogłaskał ją po twarzy. W tym momencie otworzyły się drzwi i na mostek wkrroczył wściekły Memlay :hyhy:
#9
Napisano 07.02.2005 - |16:24|
- Eee... Ja tylko telepatycznie ściągałem dane z jej umysłu, bo ja tego, no, wiesz, kontakt bezpośredni - zaczął się mieszać Promethe
- Aha - mruknął Memlay
- Chłopaki, spoko, chodźmy pracować... - stwierdziła Eska
- Jasne - odpowiedział zgodny chórek facetów
W czasie gdy Promethe i Esa kończyli naprawę silnika, Memlay przejrzał szczegółowe dane i tomografie wszystkich członków załogi.
Oniemiały, na sztywnych nogach podszedł do Promethe i bez słowa podał mu kartkę z danymi jednego z członków DGW.
Promethe zamurowało. Wyjął komórkę, nawiązał połączenie do załogi poszukującej ZPM w Polsce i rzekł...
- Hej! Ogotai, uważajcie! Jest wśród Was zdrajca. Goa'uld. To...
Chwilę wcześniej, Polska, jakaś wieś pod Warszawą, miejscowa oczyszczalnia wody.
- Obi! Mamy to! - zawył ze szczęścia Ogotai, gdy jego ręka zatrzymała się na czymś w odmentach kanalizacji miejskiej, a woda zaświeciła na pomarańczowo - odnaleźliśmy ZeePeeeEmaa....
- Że co? - zapytał Obi
- On jest Kaszubem - odparł Grinch - chyba chodzi mu o moduł zeropunktowy
I z powrotem zabrał się do projektowania na swym notebooku urządzenia, które pozwoli przyłączyć ZPM do Groma.
- Świetnie - krzyknął Obi - zabieramy to i spadamy się na Groma. Mamy misję w galaktyce Pegaza.
Nagle usłyszeli trzask uzbrajanego Zata, a w kieszeni Ogo zadzwoniła komórka...
Użytkownik Promethe edytował ten post 07.02.2005 - |18:38|
#10
Napisano 07.02.2005 - |21:30|
- Kto??
Ogotai cierpliwie wysłuchiwał słów Saggi próbującej wydobyć od niego pewne strategiczne informacja - za każdym razem odpowiadał: "nnie, nie powiem!". W pewnym momencie jego mina zrzedła.
- Chłopaki! Saggi dzwoni, że mamy złe namiary! ZPM jest ponoć ukryte na Wawelu!
Wszyscy spojrzeli po sobie.
- Yyy, to co my tutaj znaleźliśmy? - niepewnie zapytał Katharn. Obi westchnął, wyciągnął noża i zdrapał farbę.
- Podpucha - wycedził - ZPM ukryte jest na Wawelu. Ruszamy!
Jakiś czas później pod Wawelem stał grupka młodych ludzi.
- Dobra, trzeba kupić bilety - ze smutkiem oznajmił Ogi
Niestety, nikt nie miał gotówki przy sobie. I nagle VeeDee wpadł na genialny pomysł...
Użytkownik Ogotai edytował ten post 07.02.2005 - |21:54|
#11
Napisano 07.02.2005 - |22:22|
Tymczasem na pokładzie Gromu, Memlay schowany w toalecie wyciągnął z kieszeni niewielką strzykawę i wykonał sobie zastrzyk. Napis na opakowaniu głosił "Anti-Wykrycie-Goaulda-Substance. Use with high ostrożność. Made in Bealoruś". Oczy Memlaya niebezpiecznie błysnęły, a on sam spuścił wodę, chrząknął i udał się do maszynowni....
Po kilku dniach spędzonych na rynku w Krakowie, utarczkach z Policją i kilku zniecierpliwionych telefonach z Góry (Esa, Loki, Promethe & Friends) wreszcie uzbierano niezbędną kwotę aby kupić bilety. Po uzbrojeniu się w kilofy oraz latarki na czapeczkach zabrano się do roboty.
Po kilku uderzeniach kilofem ze ściany skądś tam wytoczył się kapsel Pepsi-Coli i odpadła płytka z hieroglifami (akurat koło Ogiego)... Napis na niej głosił...
Użytkownik Promethe edytował ten post 07.02.2005 - |22:34|
#12
Napisano 08.02.2005 - |10:57|
Werte!!
Recipe!!”
Po podniesieniu płytka rozwarstwiła się a w srotku było napisane
„Petunia non olet
Olet ZMP ibi petunia
Vino pellite curas!!”
- Co to znaczy?? – zapytał ktos z tyłu po przeczytaniu na głos przez Ogotaja napisów.
- nie wiem ale nakoncu jest chyba cos o winie - powiedział Ogi
- idziemy sie napić??
Użytkownik EsaSol edytował ten post 08.02.2005 - |10:59|
#13
Napisano 08.02.2005 - |12:30|
#14
Napisano 08.02.2005 - |16:31|
W końcu Promethe razem z Esą nie wytrzymali. Włączyli maskowanie statku i teleportowali się na Ziemię, do komnaty, w której znaleziono tablice z napisami. Esa fachowym okiem przyjrzała się tabliczce, Promethe sprawdził współrzędne na GPSie. Razem tylko kiwnęli głowami i ruszyli.
Z ręki wypadła im tylko kartka z tłumaczeniem, które brzmiało:
Chwilę później teleportował się tu Memlay. Podniósł kartkę i uśmiechnął się iście szatańsko.Cierp i pracuj,
Spójrz,
Weź.
Pieniadze nie śmierdzą.
Śmierdzi ZPM, tam gdzie pieniądze.
Przepędzaj troski winem.
Tymczasem Esa i Promethe zbliżali się do winiarni w której przebywała reszta zespołu. Esa, ubrana w obcisły, lateksowy kombinezonik i przeciwsłoneczne okulary za 250$ kopnięciem otwarła drzwi do baru. Promethe, z powiewającym na wietrze płaszczem wszedł za nią.
Oboje wyciągneli z futerałów zaty i w ciągu niewielu ponad dziesięciu sekund rozprawili się z wszystkimi obecnymi. Esa zdążyła przy okazji zamknąć drzwi i obrócić kartkę informującą wszystkich na "Zamknięte".
- Haloooo... Mjyyy tutajjjj esteśmyyyyy.... - machał do nich leżący pod stołem Ogotai.
- A weźcie nas cmoknijcie moczymordy - mruknęła Esa i potraktowała profilaktycznie kolegów leżących w okolicy stołu strzałami z Zata. Jedynym trzeźwym z obecnych był Grinch. Zrzucił kaptur mnicha Jaffa i podniósł się.
- Co się dzieje? - zapytał
Uśmiechnięta Esa pomachała mu Zatem.
- Wiemy, gdzie jest ZPM. - powiedziała Ela
- Idziemy do piwnicy. Gdzie to? - zapytał Promethe
- Wiem gdzie to jest, mam plany budynku - powiedział Grinch - tak jak prosiliście.
- No to gazu, za chwile niektórzy się pobudzą i może być niewesoło - powiedział Promethe
Grupa szturmowa błyskawicznie wtargnęła na zaplecze. Grinch strzałami z P90 rozwalił zamek, który miał "wytrzymać wszystko", a następnie grupka zbiegła na dół. Rozejrzeli sie wokół siebie. Wszędzie widać było leżakujące wina. Im dalej Esa, Grinch i Promethe szli, tym wina stawały się starsze, Gdy doszli do przeciwległego końca, najstarsze butelki miały etykiety z napsami 0091,0012. O okolicznościowym winie "ksiądz Jankowski" z 966 roku nikt nawet już nie wspomniał. Pewnie rocznik, bo chyba nie stężenie procentowe...
- Jakby to wszystko sprzedać, to by było forsy - mruknął Grinch
Esa rozejrzałą się.
- Nic tu nie widzę. Zadnego wejścia...
- Moment, widzisz tą butelkę wyglądającą jak urna Goa'uldów? - powiedział Promethe - Popatrz dalej - widzisz tamten kamień szlachetny? To chyba zamek świetlny, tak jak na Abydos. Poświeć laserem z P90.
Esa posłuchała i poświeciłą przez butelkę na kamień. Nagle w ścianie powstała szczelina. Drzwi zaczęły się otwierać. Ale wewnątrz komanty było ciemno. Esa poświeciła latarką.
- Krajst, teraz to będzie forsy - mruknęła grupa zgodnie.
Bo grupkę oślepiło światło odbite od dziesiątek tysięcy kilogramów złota tam leżących. Były na ziemi i w workach jako monet, w sztabkach, a na ścianach wisiała broń, miecze i korony królów Polski.
- I tak mamy lepsze zapasy w DGW. Ale zawsze warto mieć to co tu leży, szczególnie jako dziedzictwo historyczne - powiedziała Eska.
A w rogu, na kupce złota widać było stojącego ZPMa. Niczym dzieci, grupa szturmowa rzuciła się na urządzenie.
- Hurra... Zawiadom statek, teleportujemy się spowrotem, z wszystkim co tu mamy - krzyknął Promethe
Esa rzuciła się z radości na szyję obu facetom. Promethe chwycił ZPM w rękę. Zaświecił się pomarańczowym światłem. Podał go kolejno Grinchowi i Esie. I u nich błysał on na pomarańczowo. Był to znak, że wszyscy posiadali gen Pradawnych. Grinch przezornie podrapał go nożem. To był oryginał. Radości nie było końca. Promethe sięgnął ręką do urządznie teleportującego, gdy nagle z tyłu doszedł ich trzask uzbrajanego staffa (P90 i Zata też) oraz nienaturalnie zmutowany, Goa'uldzi głos Memlaya, który stwierdził...
Użytkownik Promethe edytował ten post 08.02.2005 - |16:37|
#15
Napisano 08.02.2005 - |21:36|
- ale mnie coś suszy. Napijemy się?
Wszyscy przytaknęli i godzinkę później nikt z DGW nie był na tyle trzeźwy by stanąć o własnych siłach na nogach :hyhy:
#16
Napisano 09.02.2005 - |06:54|
Tymczasem, po drugiej stronie galaktyki...
(czy wszyscy muszą być bez przerwy pijani?)
Użytkownik Promethe edytował ten post 09.02.2005 - |15:07|
#17
Napisano 09.02.2005 - |17:21|
Tymczasem w winiarni, odkryto nowy złoty środek na szybkie pozbywanie się nadmiaru alkoholu z krwi, otóż wszyscy podpici członkowie grup GW po serach z zataków dziwnym trafem po przebudzeniu byli trzeźwi, skacowani niemiłosiernie ale trzeźwi
W drodze do podwodnej baz telefon Esy zaczą się domagać odebrania
- Esa słucham
- Dzień dobry chciał bym rozmawiać z Ela
- Tak
- Wie pani morze cos na temat Daniela??
- Daniela, jakiego Daniela
- Jak to, jakiego?
- Panie znam z 8 Danieli wiec morze mi pan powie, o którego panu chodzi, w ogóle, kim pan jest?
- A nie przedstawiłem się??
- Nie
- Generał Jack O`Niell
- A czy my już nie mówiliśmy ze nie wiemy gdzie jest Daniel, polazł gdzieś z jakimiś panienkami
- Myślałem ze jedna z tych panienek jest pani
- Ja, dlaczego?
- Oglądałem nagrania ochrony, kto grał z nim w pokera w windzie
- Tam była tagrze Hathor i Janet
- Och dobrze swoja droga jak morza lecieć na kogoś takiego jak Daniel??
- A co jest z nim nie tak? Morze pan jest lepszy?
- Dużo, chcesz wiedzieć to, chodź i spróbuj Jacka O`Niella
- O czyżby Sam wróciła do Pita, rozumiem klin klinem, ale nie zemną te numery – to powiedziawszy odłożyła słuchawkę.
Koniec z końców Jack nie dowiedziała się co się stało z Danielem, a zespół BGW wrócił do podmorskiej bazy.
Tam czekało ich nie lada zaskoczenie, kryształy Tok`ra nie wytrzymały naporu wody i dach w paru miejscach się załamał na szczęście systemy zabezpieczające zadziałały i baza była już całkowicie pozbawiona wody, gdy zajrzano do sali, w której przetrzymywano Daniela okazało się ze leży on na ziemi nie przytomny i ze w tym pomieszczeni też oberwał się kawałek sufitu. Daniel obudził się dopiero kilka godzin później, zapytany przez doktora Gulusa, kim jest odpowiedział
- Mówią na mnie Arrom, gdzie ja jestem?? Co ja tu robię?? Jak się tu znalazłem?
Korzystając z faktu ze Daniel miała amnezje postanowiono podrzucić go do stanów, wypuszczono go na pustyni koło Rozwel, gdzie wzbudził dość durze zainteresowanie w swoim postrzępionym wojskowym ubraniu, po dziwnych nocnych odgłosach nad samą pustynia. Z racji tego ż nic nie pamięta poza tym, że nazywa się Arron. Arron to nie spotykane na ziemi męskie imię, więc wzięto go za kosmitę a wtedy zajęła się już nim sekcja do spraw walki z kosmitami, czyli Men in black
Tymczasem załoga Gromu teleportowała się na pokład....
#18
Napisano 09.02.2005 - |17:41|
-Ile to miałem na was czekać?-darł się Loki- i do tego przyprowadzacie mi Goulda???
-Co to było?-zdziwił się Promethe..
-Siedziałem sobie sam na Gromie i z nudów już przeszedłem wszystkie poziomy tetrisa. Gdy już myślałem, że nie wyrobie, z nudów stworzyłem urządzenie do wykrywania Gouldów-wymądrzał się Loki
-Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć- rzekła lekko figlarnie Esa- a jak to działa?
-To połączenie zata z alkomatem. Jak wiecie Gouldowie bardzo szybko trawią alkohol, wiec są cały czas trzeźwi, a poziom alkoholu u członków naszych drużyn nie spada poniżej 5 promili (jest to niezbędne minimum do życia). Więc osoba która jest trzeźwa na statku jest Gouldem i od razu dostaje z zata…-rzekł dumnie Loki…
-CO?!?!? Ja wam dam cholery jasne picie na służbie!!! Macie już nic nie pić… a przynajmniej nie tyle, bo górna granica też jest i wynosi 12 promili…-wściekał się Pradawny…-ale mimo wszystko dobra inicjatywa Loki, miło, że w końcu się obudziłeś…
Dobra chłopaki zamknąć Memlay’a, musimy go troche przepytać….
-TWÓJ PUNKT WIDZENIA,
-JEGO PUNKT WIDZENIA i
-DO DIABŁA Z TYM WSZYSTKIM
#19
Napisano 09.02.2005 - |20:38|
...a po drugiej stronie galaktyki, Anubis gromadził flotę by dokonać ostatecznego ataku na Ziemię. Ale to nie jest częścią naszego opowiadania.
Wracając do naszych bohaterów; zdobyli sprawnego ZPM i zdemaskowali zdrajcę. Powstał jednakże dylemat...
- Jak mamy sprawnego ZPMa, to można powiadomić Atlantis, że lecimy - wysunął propozycję Ogi. Myśl wszystkim wydała się dobra - kilka godzin później został utworzony tunel...
#20
Napisano 11.02.2005 - |21:34|
- Tak jest Kapitanie .
Gigantyczny statek powoli zaczął się rozpędzać do prędkości podróżnej i po kilku sekundach zniknął z układu słonecznego .
-Kapitanie , hipersilnik pracuje na 90% mocy , przewidywany czas lotu wynosi 44 godziny - zameldował Promethe .
- Dziękuje , druga wachta obejmuje mostek . Proszę informować jak coś się zmieni - i po tych słowach Obi zszedł z mostku wraz z większością załogi , a na ich miejsca zajęli inni .
Tymczasem na Ziemi . USA , kompleks pod NORAD-em .
- Generale O`Nill , znaleźliśmy Jaksona . - zameldował jakiś anonimowy żołnierz - tylko mamy problem , bo niepamiętna nawet tego kim jest .
- Niedobrze - powiedział skrzywiony Generał - a już myślałem że odzyskamy wrota , bo już Prometheusza dostaliśmy z powrotem .
- Generale - odezwał się wchodzący Siller - Thunder zniknął z systemów śledzących , prawdopodobnie opuścił układ słoneczny .
Doskonale - ucieszył się Jack - rozpocząć montowanie na X-303 tego kryształu co go ostatnio doktor Beneth przywiózł z Egiptu .
Polska . Kompleks pod dnem Bałtyku .
- No nie , ci amerykańce są dużo sprytniejsi niż nam się wcześniej wydawało - stwierdziła dark.raven - dobrze że Hathor założyła podsłuch w biurze generała .
- Tak ,po tym jak nas chłopaki zostawili , będziemy mogły się trochę rozerwać - stwierdziła 121277.
- A wiecie co , przecież niema jeszcze wybranego GW 5 - uśmiechnęła się znacząco EsaSol - wiecie , zawsze myślałam o stworzeniu kompetentnej grupy bojowej .
Tak , możemy zaprosić do udziału jeszcze Saggi , Karlę i Mari - powiedziała uśmiechnięta Hathor .
Gdzieś głęboko w galaktyce .
-Co ! Gdzie! - zerwał się nagle Anubis - ach to był tylko sen . Moment , przecież ja nie sypiam i nie śnię . Musiało coś się stać . Tylko co . - Zastanawiał się Anubis .
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja
Temat jest zamknięty










