Niedawno miałem wątpliwą przyjemność obejrzenia filmu "Boa vs Python". Fabuła jest niestety prosta jak metr sznurka w kieszeni - obłąkany milioner kupuje olbrzymiego 25-metrowego pythona i próbuje urządzić na niego polowanie. Niestety wąż ucieka (do rur wodociągowych). Okazuje się, że pewien naukowiec-herpetolog (grany przez Doktorka z SGA, czyli Davida Hewletta; to chyba jedyny plus filmu), wyhodował w swoim laboratorium (za własne pieniądze) olbrzymiego boa szkarłatnego. Dodatkowo młoda pani doktor wmontowywuje owemu boa system namierzania i US Army urządza sobie polowanie na węże. Niestety, nikt nie wie, że milioner ma również plan złapania węża, i robi na niego polowanie dla milionerów.
Więc tak - film przewidywalny, marny, krew się leje strumieniami.
Najbardziej wkurzające są wyniosłe dialogi (czyt.
Załatwimy [beeep]a, itp.), olbrzymia przewidywalność (okazuje się że Hewlett ma za sobą traumatyczne przejścia z wężami, i dlatego zajmuje się produkcją antyjadu), itd, itp.
Ogólnie nie polecam, ja wypożyczyłem tylko dlatego, że główną rolę grał Hewlett - myślałem, że będzie to coś ciekawszego...
Ciekawe czy jest to porównywalne z AvP

Ogólnie, dwie i pół gwazdki na dziesięć (czyli podobnie jak IMDB)
I nominacja do Złotego NID (za najgorszy film roku, patrz topic
Nagrody NID?)
Użytkownik Promethe edytował ten post 11.12.2004 - |11:50|