Hucznie zapowiadany odcinek po Super Bowl zachwycił? Mnie niekoniecznie, aczkolwiek miałem chyba za duże oczekiwania. Mimo tego, że trwał prawie 10 minut dłużej, to piosenki rozłożone były w miarę fajnie. Jedynie nie mogłem znieść "Bills, Bills, Bills" w wykonaniu śmiesznych kolesi, do których od samego początku się nie mogę przekonać (jak śpiewali choćby Teenage Dream - dramat).
Świetna charakteryzacja "She's Not There" i "Thriller" (pomieszanym z "Heads Will Roll"), ale już sama choreografia trochę śmieszyła. Ale w sumie tak chyba miało być, skoro do chórku zaciągnęli futbolistów

No i na koniec znów wątki romantyczne pociąnięte, w których zaczynam się gubić (kto z kim ile razy spał, całował się itd). Sue jak zwykle wymiatała, szczególnie z tą swoja armatą i biedna Brittany
(biku1 się chyba nie obrazi, że za niego temat założyłem)
Użytkownik sephia edytował ten post 07.02.2011 - |13:47|