http://www.youtube.com/watch?v=jKYVtU7G0IA
Joseph Guzman stworzył film (a może tworzy filmy powinienem napisać), którym chce wrócić do
Fabuła, hmm fabuła, niby jest, ale po co ona, to ja kilka dni po seansie nie wiem. Kościół to wielka organizacja przestępcza (może nie cały, ale na pewno ten w rejonie akcji), handlują narkotykami, kobietami... Podczas jednej z takich transakcji, jedna z sióstr próbuje podkraść trochę towaru. Sprawa wychodzi na wierzch, dwie z trzech zakonnic obecnych przy transakcji, zakańcza swój grzeszny żywot, trzecia - siostra Sara (Asun Ortega) - zostaje przekazana w ramach rekompensaty do burdelu. Tam otumaniona przez narkotyki zostaje wielokrotnie (dopisek mój, trzeba trochę tą fabułę wzbogacić) zgwałcona, między innymi przez księży. Jeden z nich "uszkodził towar", co przypłacił swoim życiem. Siostra Sara trafia do znachora, który daje jej w prezencie broń, by mogła wypełnić misję powierzoną jej przez boga.
No i potem następuje już tylko dosyć bezsensownie pokazana golizna, sporo headshootów i trochę krwi. Wszystko przyprawione wyblakłymi kolorami, starą meksykańską muzyką, i nieerotyczną golizną. Czy wspominałem już o goliźnie? Nie? Film ma tym przyciągać widzów, ale w trakcie oglądania, poza niewyżytymi nastolatkami nikogo to trzymać do końca nie będzie.
Filmu nie polecam, wręcz odradzam (Ładnie biało teraz na zewnątrz, na sankach lub spacerze lepiej ten czas spędzić, albo autem się poślizgać na parkingu). Nie ma w nim nic wartego odnotowania. Drętwe teksty, zerowa fabuła i czy wspominałem już o goliźnie?
A nie, warty odnotowania jest jeszcze David Castro, jest to jedyny aktor, którego twarz zapamiętałem, miał też najbardziej wymagającą rolę.
Prawdę powiedziawszy, po niecałym tygodniu, nie mam pojęcia jak się też ten film kończy. Nie pamiętam czy Siostra Sara przeżyła, czy też nie...
Użytkownik Toudi edytował ten post 31.12.2010 - |14:41|

Logowanie »
Rejestracja








