Mianowicie czy was też dziwi jak działają kamienie Pradawnych, te do komunikacji?
Mamy podstawowe urządzenie będące (jak się wydaje) interfejsem brain2computer połączonym z niewielkim nadajnikiem, pozwalającym na łączność lokalną (jedna planeta, być może trochę dalej). Dwie sparowane sztuki pozwalają na przekazywanie myśli i wspomnień, w sposób przypominający telepatię.
Kamień równocześnie może pełnić funkcję urządzenia I/O współpracującego z większym terminalem, umożliwiającym komunikację na ogromne odległości (właściwie żadna odległość z jaką mieli do czynienia nasi bohaterowie w tym serialu nie była w stanie go "złamać").
Do tego momentu nie ma w tym niczego dziwnego - w końcu Pradawni byli najpotężniejszą rasą w tej części wszechświata, zbudowanie takiego urządzenia mogło więc leżeć w zakresie ich możliwości. Co mnie natomiast dziwi, to doświadczenia Tauri. Kiedy Daniel i Vala "przenieśli" się do galaktyki Ori, naukowcy w SGC analizowali podprzestrzenną transmisję, wysyłaną przez urządzenie. Pozwoliło im to na rozgryzienie protokołu metodą inżynierii wstecznej oraz zbudowanie emulatora korzystającego z technologii komunikacyjnej Tok'ra. Za jego pomocą skomunikowano się z Valą, przebywającą w galaktyce Ori. Później udało się skonstruować kompletne, kompaktowe urządzenie (wykorzystywane w SGU).
Niby takie sytuacje, kiedy ludzie budowali własne wersje obcych urządzeń nie są rzadkością w SG. Tutaj jednak ma miejsce coś dziwnego - w tamtym okresie AFAIK Ziemia nie miała jeszcze własnej technologii komunikacji podprzestrzennej. Dlatego "pożyczyli" ją od Tok'ra. Ci natomiast (podobnie jak Goa'uldowie) raczej nie byli w stanie nawiązywać łączności międzygalaktycznych. Pozostawało to najwyraźniej również poza możliwościami Ziemian, skoro nie istniał żaden bezpośredni link między SGC a Atlantydą - informacje przesyłano otwierając Wrota. Wniosek: technologia podprzestrzenna Tok'ra nie nadaje się do nawiązywania połączeń międzygalaktycznych, a co dopiero mówić o kontaktowaniu się z Destiny. Rozgryzienie protokołu pradawnych nie ma tutaj żadnego znaczenia - możesz wiedzieć w jakiej postaci wysłać daną informację do odbiorcy, ale nic to nie da, jeśli nadajnik jest za słaby, by ją mu przekazać. Gdyby było inaczej i transcievery stosowane przez Ziemian istotnie miały tak ogromny zasięg, to co stałoby na przeszkodzie, żeby zostawić normalne połączenie cyfrowe? Można by dzięki temu prowadzić normalne rozmowy, wymieniać pliki itp., zamiast nie zawsze wygodnego przejmowania czyjegoś ciała.
Na myśl przychodzi mi tylko jedna hipoteza: połączenia nie są realizowane bezpośrednio, ale poprzez rozproszoną sieć przekaźników. W takim wypadku terminal (czy to oryginalny, czy spreparowany przez Ziemian) nawiązuje połączenie jedynie z najbliższą "bramą" do takiej sieci. Ta może się znajdować w zasięgu urządzeń Tok'ra. Była tam od dawna, jednak nikt nie mógł z niej korzystać nie znając protokołu nawiązywania połączenia. Dlatego nie da się przesłać zwykłych danych - sieć jest przystosowana tylko i wyłącznie do obsługi połączeń brain2brain i odrzuca wszystkie inne transmisje.
Pojawia się jednak inne pytanie: skąd wzięła się infrastruktura na trasie przelotu Destiny? Czyżby seedshipy instalowały też osprzęt sieciowy? A może inaczej? Może to WROTA są elementami tej sieci?
Użytkownik Atlantis edytował ten post 10.11.2010 - |15:08|

Logowanie »
Rejestracja










