Użytkownik johnass edytował ten post 20.09.2010 - |15:32|
Odcinek 058 - S04E04 - Chuck Versus the Coup D'Etat
Rozpoczęty przez
johnass
, 20.09.2010 - |15:06|
3 odpowiedzi w tym temacie
#1
Napisano 20.09.2010 - |15:06|
Zapraszamy do dyskusji.
#2
Napisano 12.10.2010 - |18:18|
Po cliffhangerze w poprzednim odcinku mogliśmy spodziewać się ciekawej serii wydarzeń. Twórcy stanęli na wysokości zadania i w odcinku ponownie pojawiło się wiele humoru, relacji męsko-damskich i akcji. Podobały mi się walki. Co do fabuły - miło znów zobaczyć Generalissimo. Rozwalił mnie posąg Awesome'a i sceny z nim oraz Ellie - duża dawka parodii. Ponadto Morgan spinkął się z Alex - fajnie. No i ciekawe co dalej z Chuckiem i Sarą (po kolejnym cliffie). Over. W8ING
10
10
#3
Napisano 13.10.2010 - |21:22|
Co tu dużo pisać , kolejny świetny odcinek Chucka.
Jeśli mam coś wyróżnić to relację pomiędzy Chuckiem i Sarą. Wspominam o tym ponieważ jest to jeden z nielicznych wątków miłosnych w serialach, który mnie nie drażni. Nawet mimo tego, że momentami jest to strasznie przesłodzone to nie odpycha od ekranu. Twórcy romansideł by CW powinni uczyc się od scenarzystów Chucka jak prowadzić relacje damsko męskie, aby nie zrazić widza.
Oczywiście 10
Jeśli mam coś wyróżnić to relację pomiędzy Chuckiem i Sarą. Wspominam o tym ponieważ jest to jeden z nielicznych wątków miłosnych w serialach, który mnie nie drażni. Nawet mimo tego, że momentami jest to strasznie przesłodzone to nie odpycha od ekranu. Twórcy romansideł by CW powinni uczyc się od scenarzystów Chucka jak prowadzić relacje damsko męskie, aby nie zrazić widza.
Oczywiście 10
Użytkownik Kraven edytował ten post 13.10.2010 - |21:23|
#4
Napisano 13.10.2010 - |22:26|
Super odcinek, było dużo wszystkiego (akcji, humoru i romansów), ale jak zwykle w Chucku udało się to wszystko razem zebrać w interesującą mieszankę.
Armand Assante zasługuje na osobne wyróżnienie - to jest kwintesencja prezydenta bananowej republiki. A jeszcze jego relacje z Caseyem i jak mówił "w tych ścianach krył się Angel de la Muerte przez dwa tygodnie a ja sobie siedziałem na Kubie hahaha" - dawno się tak nie uśmiałem.
Zresztą scenki z rzeźbą, Chuck stojący pod drzwiami kiedy Ellie i Devon chcieli mieć chwilę dla siebie oraz końcówka z odnawianiem miłości z czasów partyzantki generała z żoną przy pomocy "rozmów" i "porad" z ksiązki też były świetne. Tylko trochę żal tego zastępcy, który nie dość że przegrał to i panna go olała.
A właśnie, jak ktoś powyżej napisał, wątki miłosne nie denerwują, a tutaj było ich bardzo dużo - Chuck i Sarah, generał z żoną, Morgan z Alex - ale z dodatkiem humoru wszystko jest zjadliwe.
Dałem dyszkę
Armand Assante zasługuje na osobne wyróżnienie - to jest kwintesencja prezydenta bananowej republiki. A jeszcze jego relacje z Caseyem i jak mówił "w tych ścianach krył się Angel de la Muerte przez dwa tygodnie a ja sobie siedziałem na Kubie hahaha" - dawno się tak nie uśmiałem.
Zresztą scenki z rzeźbą, Chuck stojący pod drzwiami kiedy Ellie i Devon chcieli mieć chwilę dla siebie oraz końcówka z odnawianiem miłości z czasów partyzantki generała z żoną przy pomocy "rozmów" i "porad" z ksiązki też były świetne. Tylko trochę żal tego zastępcy, który nie dość że przegrał to i panna go olała.
A właśnie, jak ktoś powyżej napisał, wątki miłosne nie denerwują, a tutaj było ich bardzo dużo - Chuck i Sarah, generał z żoną, Morgan z Alex - ale z dodatkiem humoru wszystko jest zjadliwe.
Dałem dyszkę
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








