Film jest o tyle zły, że wampiry z tego świata popełniają wszystkie możliwe błędy i grzechy swojego gatunku, jakie są tylko możliwe.
Niezwykle logicznie poprowadzona historia i takież zakończenie, a trzeba pamiętać że często takie produkcje nie grzeszą spójnością.
Historia może i jest poprowadzona logicznie - przez co da się oglądać, ale oparta jest na nielogicznych założeniach.
Wygląda jakby ludzie ze świata Daybreakers nigdy nie oglądali podstawowych filmów o wampirach. No choćby początkowa scena z tą dziewczynką. Już w Wywiadzie z Wampirem jest mowa o tym, że dzieci nie powinno się przemieniać.
Potem mają problem ze zbyt dużą ilością przemian, co raczej nie dziwota. Ile wampirów może utrzymać ludzkość, jeśli będą pić tylko ludzką krew. I co z substytutem? Jak zrozumiałem z filmu, świńska krew wystarczała (główny bohater). To co, świń im też brakło? Czy może z jednej świni pobierali na raz całą krew, za miast mniej a dłużej? Podobnie z ludźmi, zamiast pobierać po 0,5 litra na 3 miesiące, to doili te zdobycze tak mocno, że padały jak muchy.
Dalej, w filmie każdy wampir przemieniał w wampira kogo chciał i kiedy chciał. No co to ma być? Dlaczego nikt u góry z tym nie walczył, gdy jeszcze mógł? Jakim cudem większa część społeczeństwa uznała to za błogosławieństwo, a nie przekleństwo? Wydaje mi się to nie możliwe bez większej wojny.
Poza tym, gdyby te wampiry ciągle miały sumienie - a z filmu wynika, że miały, np przemiana rodziny, by nie cierpiała, by nie chorowała itp. - to sporo z nich powinno popełnić samobójstwo, np. wystawiając się na światło.
Film oparty jest na tylu błędach, że aż szkoda go analizować.