Skocz do zawartości

Zdjęcie

Odcinek 018 - S01E18 - Laryngitis


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Ocena odcinka (4 użytkowników oddało głos)

Ocena odcinka

  1. 10 (1 głosów [25.00%] - Zobacz)

    Procent z głosów: 25.00%

  2. 9 (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

  3. 8 (1 głosów [25.00%] - Zobacz)

    Procent z głosów: 25.00%

  4. 7 (1 głosów [25.00%] - Zobacz)

    Procent z głosów: 25.00%

  5. 6 (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

  6. 5 (1 głosów [25.00%] - Zobacz)

    Procent z głosów: 25.00%

  7. 4 (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

  8. 3 (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

  9. 2 (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

  10. 1 (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#1 biku1

biku1

    BSG FREAK

  • Moderator
  • 6 529 postów
  • MiastoSZCZECIN

Napisano 21.04.2010 - |17:18|

Odcinek 18 - "Laryngitis".

Rachel panics when a sore throat affects her singing; Kurt tries to change his persona to impress his father); and Puck makes a strategic move to elevate his social status.

UTWORY:






Głupiec narzeka na ciemność , mędrzec zapala świecę.
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .

RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT

#2 yaten

yaten

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 12.05.2010 - |15:58|

I po poprzednim, rewelacyjnym odcinku znów skandaliczny spadek formy. Mr Schu jest strasznym hipokrytą! Nie dość, że to przecież on ustala głosy wiodące - ma czelność mieć pretensje do pozostałych członków, że za mało śpiewają - to jeszcze na końcu, kiedy każdy sobie pośpiewał znów daje piosenkę Rachel i Finnowi! Zupełnie, jakby akcja całego odcinka nie miała miejsca...

The boy is mine - Santana ma rewalcyjny głos, ale to jak piosenka została wyprodukowana i wmontowana woła o pomstę do nieba.

Kurt - Chris Colfer jest naprawdę dobrym aktorem, ale mam już dość tego "Kurt's drama". Od paru odcinków akcja skupia się w dużej mierze na nim. Nie wiem czy to poprawność polityczna czy co - ale ja proszę o Artiego i Tinę (są od początku w Glee, a właściwie wiadomo o nich mniej niż o Santanie nawet).

Myślę, że za tydzień będzie lepiej. Joss Whedon FTW!
  • 0

#3 Pawel

Pawel

    Starszy chorąży sztabowy

  • VIP
  • 2 048 postów
  • MiastoNysa

Napisano 13.05.2010 - |14:42|

Spadek formy po poprzednim odcinku a i piosenki też jakoś niezbyt przypadły mi do gustu tym razem. Z tymi problemami Kurta już faktycznie trochę przesadzają. Pozostaje mieć nadzieję że w kolejnych odcinkach także inni drugoplanowi członkowie chóru będą mieli swoje pięć minut.

Tym razem tylko 7/10.
  • 0
[ Sygnatura usunięta zgodnie z ACTA ]

#4 Sham-Tu

Sham-Tu

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 65 postów

Napisano 14.05.2010 - |22:07|

No to krótko:

Odcinek słabszy niż ostatnio, ale tragedii nie ma. Solidny poziom słabszych odcinków z pierwszej części sezonu.

Fabuła - cóż, tę wątki trochę na siłę tworzone, żeby się tylko z tego telenowela nie zrobiła...

Piosenki w tym odcinku niezłe, ale niestety tylko niezłe.
Jedno co mi się tylko nie spodobało, a mianowicie The Boy is Mine Mercedes i Santany. Obie mają świetne głosy, ale sama produkcja piosenki zawierała wszystko, czego nie lubię we współczesnym RnB - męczące chórki, za dużo ozdobników, "wycie" wokalistek itd. Gorszy od tego był tylko Auto-Tune Sue Sylvester w Physical;]

Ale z dobrych wiadomości - Finn się wyrabia!;] Śpiewa coraz lepiej i dobrze, może wreszcie będzie z niego dobry lead.
  • 0

#5 Jonasz

Jonasz

    Generał

  • Użytkownik
  • 4 028 postów
  • MiastoWroclaw

Napisano 16.05.2010 - |12:10|

Odcinek znacznie lepszy od paru poprzednich tak w sferze muzycznej jak i fabuly. Hostori Pucka nieco przerysowana, ale zabawna. Podobnie Rachel. Wyraznie brakuje problemow osobistych mr. Shue.

Rozmowa Sue z Kurtem to powrot do najlepszych momentow Glee z Sectionals. Bardzo odwarzna, bardzo niepoprawna politycznie, bardzo zabawna.

Muzyka? Bylo jej sporo. Choc nie jestem wielkim fanem U2 to interpretacja "One Life" trafila do mnie. Nawet odziwo Melencamp (muzyka dla klasy robotniczej) w wykonaniu Kurta byla dobra. byc moze dla tego, ze grotestkowa. Inne piosenki takze - nawet bardzo emocjonalny duet Mercedes-Santana. Drugim muzycznym momentem (po U2) byla interpretacja "Jessies Girl" Ricka Springstina. To takze nie jest muzyk, ktorego bym sluchal, ale w wykonaniu Finna zabrzmialo dobrze.
  • 0
I know what I like, and I like what I know.
Genesis




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych