Bardzo podobał mi się ten odcinek zarówno w warstwie fabularnej jak i muzycznej.
Muzyka albo mnie rozśmieszała ( 5 ciastek i Vanilia Ice- poczułam się znów jak w podstawówce), "Total Eclipse Of The Heart" zawsze lubiłam, a dopiero co poznane "Run Joey Run" już zasiliło moją mp3.
Jeśli chodzi o fabułę: nie lubie miłosnych wątków Rachel, ale rozwiązanie ich podczas piosenki było fajne, tak samo jak dodanie Emmie mocy przez Sue. A "Zwolnione tempo" Sylvester bawiło mnie niezmiernie, tak samo jak były prowadzący chóru jako morderczy tatuś. No i chyba mamy tradycje kompletnie absurdalnych tekstów Brittany, ostatnio kot czytał jej pamiętnik, a teraz wzięła wszytski swoje antybiotyki na raz.
Jak dla mnie 9.
Użytkownik Nadia edytował ten post 07.05.2010 - |20:25|