Fajny temat

Niedawno myślałem nad tym i wnioski mam takie:
- Pradawni:
Ich ulubionymi grami są strategie czasu rzeczywistego (coś jak Civilization ale bez tur). Grają na prawdziwych państwach i ludziach za pośrednictwem kompów/satelit i paneli-wyroczni na planetach (tak jak ATL 3x15 The Game). Zasadniczo to takie SimCity na skalę globalną

Pozatym lubią proste zagadki logiczne, najbardziej ich bawi zadawanie ich mniej rozwiniętym rasom, żeby widzieć jak się męczą, a potem móc ich w nagrodę obdarować jakimiś fajnymi itemami (technologicznymi, lub zabawki ze złota)
- Asgard:
Obawiam się, że jako, że kontrolują u siebie wydzielanie serotoniny i różnych innych substancji mózgowych całkowicie się wyzbyli wszelkich przyjemności. A jak nie ma przyjemności, to tym bardziej nie ma się w co bawić..
- Goa'uldy:
Oni lubią to co każdy człowiek z boską władzą

Zasadniczo strategie bitewne, zarówno te lądowe jak i kosmiczne, lubią se potorturować, no poza tym pełen chillout - tańczące niewolnice, wachlarze z palm, jakieś drinki

Samo siedzenie na fajnym wielkim tronie jest na pewno dużą przyjemnością. Na pewno też lubią RPGi - ta cała zabawa w odgrywanie boga do tego stopnia, że zaczęli w to wierzyć po jakimś czasie..
Pozatym w SG-1 4x18 The Light był motyw urządzenia, które bodajże Daniel Jackson określił 'palarnią opium dla Goa'uldów'. Chodziło o takie fazujące efekty świetlne.