Mam w kuchni kuchenkę indukcyjną, jest bardzo praktyczna, oszczędna
A czy ja pisałem, że powinno się zakazać produkcji wszystkiego co wypromieniowuje energię w przestrzeń? ;P
Akurat w przypadku kuchenek indukcyjnych ma to sens i jest praktyczne. Jednak jestem zdecydowanie przeciwko głupim gadżetom dla zbyt leniów, których umiejętności przerasta włożenie urządzenia w stacje dokującą/podstawkę dokującą. Marzy im się "mata" na którą wystarczy rzucić urządzenie.

I tak już zdecydowanie za dużo śmieci w eterze lata...
i wcale niczym nie sieje po pasmach radiowych.
Radio kuchenne jak odbierało programy tak i odbiera 
Poważnie? :> No proszę...
Wyobraź sobie, że na twoim radiu kuchennym radiokomunikacja się nie kończy. Wyraźnie pisałem o niższych pasmach, a twoje radyjko to zapewne standardowy UKF FM w wersji zachodniej (88-108 MHz). Jednak słuchanie AM (fale długie, średnie, krótkie) to w dużych miastach to istna udręka. W dodatku nie wiem czy wiesz, ale są ludzie (zwani krótkofalowcami) których hobby polega na rozmawianiu ze sobą (nawe między kontynentami) za pomocą "antycznego" wynalazku jakim jest radio. Życie w mieście mają coraz trudniejsze - spartolony układ w nowym telewizorze albo tani zasilacz komputerowy, wzbudzony wzmacniacz w antenie siatkowej, odkurzacz z biedronki za 25 zł - to wszystko potrafi niesamowicie "brzęczeć" na pasmach radiowych.

Oczywiście sprawca nie zdaje sobie z tego sprawy, bo niby jak? Sam ma tak liche pojęcie o radiu, że wydaje mu się, iż zamyka się ono w tym kawałku pasma UKF używanego do słuchania wiadomości i muzyki.

Dlatego gdy słyszę o kolejnym pomyśle śmiecenia w eterze automatycznie jestem na nie. Parę lat temu był inny "fenomenalny" pomysł. Ktoś wielce inteligentny pomyślał, że można oszczędzić na infrastrukturze komunikacyjnej. Co co marnować pieniądze na miedziankę i światłowody, skoro można dostarczać Internet... Kablem elektrycznym! Do gniazdka podpinało się specjalny układ, który filtrował prąd zmienny 50Hz (ten zasilający nasze urządzenia) a sam tym samym kablem puszczał jeszcze jeden - tym razem wielkiej częstotliwości, przesyłający dane. Wszystko pięknie i ładnie, tylko jak pamiętamy z fizyki przewodnik przez który płynie prąd zmienny staje się anteną nadawczą. Długie kable elektryczne, pozbawione jakiegokolwiek ekranowania nadawały piękne śmieci dookoła.

Nikt nie mówi, że jest to indukcyjne.
Nie podchodź do tego tak na poważnie. 
Grunt, że mogą naładować swoje latareczki, iPhony i co tam jeszcze mają.
No i właśnie nie bardzo jestem w stanie wyobrazić sobie jak.

Co prawda w przypadku technologii Pradawnych można sobie wyobrazić cokolwiek - np. fizyczną regenerację baterii przez przejechanie po elektrodach i elektrolicie jakimś promieniem teleportera, który przywróci je do stanu pełnego naładowania.

Tylko jaki byłby bilans energetyczny?

Najprostsze rozwiązania są najlepsze i Pradawni z całą pewnością powinni o tym wiedzieć. Jeśli zbudowali ładowarkę do baterii, to powinna je ładować "jak bozia nakazała".

PS.
Tak swoją droga tam nie było żadnego złącza - po prostu kładł odbiornik (latarke) na płycie i po chwili latarka świeciła. Obejrzyj dokładnie ten fragment 
Faktycznie. Masz rację.
Zmyliło mnie to w jaki sposób kładł tą latarkę - "na stojąco".

Dziwne to moim zdaniem i nawine. Urządzenia elektroniczne to nie jedzenie, które wystarczy podgrzać na jakimś dziwnym piecyku.

O ile niektórzy czepiali się tego iż w SG-1 i SGA bohaterowie biegali z laptopami i podpinali je do obcej technolgoii to moim zdaniem czepianie się w tym przypadku nie miało podstaw. Już w trzecim sezonie (Rules of Engagement) była mowa o próbach z interfejsem pozwalającym podpiąć obce systemy (Goa'uldów) do ziemskich komputerów. Potem zwyczajnie rozgryzali po kolei jak zrobić kabelki USB2każda_kolejna_obca_rasa.

Tutaj mamy dziwny "piecyk" Pradawnych, który dziwnym trafem ładuje ziemską technologię. Wystarczy tylko uważać, żeby nie "przegrzać" bateryjek.

Bardzo nawine... Oczywiście - wedle trzeciego prawa Clarke'a odpowiednio zaawansowan technologia może się wydawać magią, ale niech się też trzyma jakiegoś prawdopodbieństwa.

Przyjrzałem się temu co leży na płycie - jest sporo latarek oraz jakieś PDA, w tym Dell Axim x51 którego udało mi się rozpoznać. Zupełnie różne baterie, zupełnie różne wymogi co do ładowania. Najwyraźniej nie ma żadnej automatyki, bo człowiek musi "na wyczucie" zdjąć urządzenie. Niby jak? Żołnierz z pewnością zna strategie ładowania dla ogniw użytych w każdym urządzeniu???
Użytkownik Atlantis edytował ten post 26.10.2009 - |20:01|