Odcinek niezły ale parę zgrzytów było o których potem
Dobrze że w końcu Oliver wrócił na dobre tory, po poprzednim odcinku widać było że już bardziej stoczyć się nie mógł, więc dobrze że twórcy nie próbowali tego dalej ciągnąć. Jednak moim zdaniem "gra" mogłaby być trochę dłuższa, a uwolnić się powinien na końcu. Muszę przyznać że byłem zaskoczony jak okazało się że to Chloe wszystko ukartowała

miałem co prawda nadzieje że za wszystkim stoi Lex który jednak żyje ale i tak było nieźle.
co do tych zgrzytów
1. Może mnie coś ominęło ale skąd Lois u Clarka w domu?? do tego z ciuchami co świadczy że tam mieszka, bo nie wydaje mi się żeby w poprzednich odcinkach coś o tym było.
2. Nie kapuje też czemu Oliver po scenie z budką telefoniczną od razu udał się do kasyna, zamiast nie wiem wrócić do domu po choćby po buty i broń
Za zgrzyt traktuje też scenę w wieży na końcu odcinka, bo rozumiem że Chloe posługuje się najnowszą technologią ale hologram??? mapa świata na ekranach plazmowych też wyglądałaby fajnie. Brakowało mi też zdjęć znaków wypalonych w ziemi a szczególnie znaku rodzinnego Clarka.
Wiem że wygląda jakbym się czepiał ale trochę mi te rzeczy nie pasują bo odcinek nawet ujdzie.
Daję 7/10 bo na duży plus zasługuje końcowa scena na dachu