Cóż, było trochę lepiej niż tydzień temu, ale niewiele. Clark zyskuje telepatię (lol whut Jor-El?) i "przypadkiem" umawia się na twór randkopodobny z Lois? Aż poczułem powiew "świeżości" circa 1-2 sezon.

Choć przyznam, że uśmiałem się z faktu, że LL jest fanką monster trucków oraz jej ubioru (

). Byłaby idealna towarzyszką dla House'a.

Katowany też był arcynudny motyw emo Oliviera oraz wtf odcinka - Action Heroine Tess Mercer. Może w każdym odcinku będzie wcielać się w inną "postać"? W zeszłym była bohaterką Kill Billa, w tym Larą Croft, w przyszłym obstawiam Chucka Norrisa albo Jacka Bauera.

A oprócz ogólnej lamowatości Toymana to nie mogę przestać myśleć, że zaraz zaoferuje nowe ciastko w Carpe Diem.

Chloe pojawiła się wyłącznie, żeby aktorka coś powiedziała i zainkasowała czek, ot tyle o niej.
I wake up in the morning and piss excellence.