Nikt nic? To może ja coś skrobnę
W skrócie i dla porządku - przeczytałam tom I i II po polsku. Przeczytałam kawałek III i kawałek IV po polsku. Przeczytałam też różne fragmenty po angielsku, ale dałam sobie spokój. Na razie nie mam czasu. Chęci też nie bardzo, bo mój angielski kuleje i mam wybór - albo czytać po łebkach i w ogóle nie zauważyć / nie zrozumieć wielu rzeczy, albo tłumaczyć sobie przynajmniej (w najlepszym razie) strategiczne słowa i zabić całą frajdę. Prawdopodobnie nie wytrzymam i jednak będę czytać oryginały

, ale jeszcze nie w tej chwili.
Tom I
Hmm, w sumie nie wiem co napisać. Takie tam luźne uwagi.
Czytałam dość po łebkach i głównie z ciekawości czym się różni serial od książki. Z jednej strony sporo się różni, bo w serialu jest więcej Jasona, Tary, Lafayette'a, całkiem inna jest Amy, pojawia się Jessica. Z drugiej strony tom I a sezon I są do siebie o wiele bardziej podobne niż tom II - sezon II.
Książka jest ciekawa, bo chociaż większość treści znałam już z serialu, to jednak mnie wciągnęła. Jeszcze zdanie o różnicach - "diabeł tkwi w szczegółach". W serialu jest mnóstwo smaczków, nieobecnych w książce, które bardzo mi pasują do książki. Z kolei w książce jest dużo szczegółów, których w serialu nie ma. Oczywiście na papierze łatwiej dopowiedzieć czy wyjaśnić coś dotyczącego wampirów albo zachowania bohaterów albo zrobić jakieś nawiązanie. Tak samo dialogi - i tu, i tu trafiają się perełki. W sumie to się chyba jednak wyrównuje.
Jedyne co mi dość mocno przeszkadza - w książce Sookie jest o wiele bardziej rozgarnięta i inteligentna niż w serialu. Jest bardziej konsekwentną postacią. To wynika z tego, że znamy jej myśli i właściwie cała akcja jest z jej punktu widzenia. W serialu mają z tym problem. Czasem w dialogach widać sposób myślenia Sookie, jej logikę i jest ok, a czasem sprawia wrażenie debilki, gdy w podobnym momencie w książce zachowywała się całkiem rozsądnie. I nie mam na myśli scen, gdzie w obu wersjach ona celowo i świadomie zachowuje się głupkowato, a raczej - wie, że za taką ją ludzie uważają.
To sporo zmienia w wymowie niektórych wydarzeń. Zwłaszcza w relacjach Sookie z Billem

który w książce nie jest taki ciapowaty. W ogóle w książce wampiry są bardziej krwiożercze i niebezpieczne.
Przypomniała mi się dyskusja z Owczarnią - odnośnie tego, kto co wie w książce a w serialu. To całe picie wampirzej krwi itd. Przez te rozbieżności potem niektóre wątki się gryzą. Nawet nie w sensie: w serialu brak logiki (chociaż podtrzymuję czepialstwo na temat krwi i odcinka 2x09), tylko że twórcy serialu mogą mieć problem w przyszłości. Właściwie to już (sezon drugi) pewne rzeczy wolę w wersji książkowej.
Mam wrażenie, że na potrzeby serialu zabrali sporo cech Arlene i dali je Tarze.
Brakuje mi Bubby. Bardzo! Ale rozumiem, że jego występy w serialu mogłyby być wysoce problematyczne
Sprawa zlecenia od Erica w barze i całe zamieszanie z sądem - w serialu dzięki temu mamy fantastyczną Jess. W książce za to mamy rozwiązanie ciekawsze jeśli chodzi o relacje między bohaterami.
Aaa no i rozwiązanie sprawy zabójcy - tu też bardziej mi się podoba wersja książkowa. Mniej melodramatyczna i stawiająca Sookie w lepszym świetle - jako osobę, która potrafi sobie poradzić. W tym czasie Bill był w pewnym mieście... i znalazł sobie robotę. Ciekawe

Ale to zdaje się wypłynie dopiero w tomie III.
Pobazgrałam trochę i na razie wystarczy. O tomie II innym razem.