Bra'tac [SG1]
Rozpoczęty przez
Altair
, 07.01.2009 - |17:28|
8 odpowiedzi w tym temacie
#1
Napisano 07.01.2009 - |17:28|
Fakt, ogólnie Jaffa mają tendencję do przedkładania swojej źle pojętej dumy ponad logikę i zdrowy rozsądek - tylko tym bardziej może ona dziwić w przypadku tak doświadczonych wojowników jak Bra'tac.
#2
Napisano 07.01.2009 - |18:46|
Jak to powiedział mistrz Yoda. Arogancja jest cechą wielu Jedi. Nawet tych starszych bardziej doświadczonych. Dlaczego miałoby być inaczej z Jaffa
don't try
#3
Napisano 08.01.2009 - |15:33|
No niby, tylko że porywania się z motyką na słońce itp. narwaństwa można by się spodziewać po młodych wojownikach, ale nie po starym, doświadczonym wyjadaczu, od którego należałoby oczekiwać raczej rozsądnego i obiektywnego osądu sytuacji i stosownych do tego działań. Właśnie sposób zachowania w takich sytuacjach m.in. jest miarą tego doświadczenia, a na taką osobę kreuje się Bra'taca. A wracając do Twojej analogii to bądź co bądź, ale sam Yoda z tego co pamiętam nigdy nie dał popisu owej arogancji i zawsze zachowywał się w wyważony sposób
Użytkownik Altair edytował ten post 08.01.2009 - |15:34|
#4
Napisano 08.01.2009 - |16:41|
No w zasadzie to masz rację. Ale Bra'tac od początku miał swój ulubiony tekst 'now we die'. Padł on bodajże już na początu drugiego sezonu.
don't try
#5
Napisano 08.01.2009 - |16:51|
Fakt, to w sumie jego znak rozpoznawczy. Tylko w takim układzie scenarzyści mogliby się zdecydować, bo nie można kogoś kreować jednocześnie na kamikadze i doświadczonego wojownika, który wie, kiedy nie należy się w pewne walki pakować itp.
Generalnie jednak nie zmienia to faktu, że postać Bra'taca lubię i jak się pojawia, to ma swój udział w kształtowaniu tego dobrego stargate'owego klimatu
Generalnie jednak nie zmienia to faktu, że postać Bra'taca lubię i jak się pojawia, to ma swój udział w kształtowaniu tego dobrego stargate'owego klimatu
Użytkownik Altair edytował ten post 08.01.2009 - |16:53|
#6
Napisano 08.01.2009 - |19:25|
Mam nadzieję że nie zabrzmiałem zbyt krytycznie
Bra'tac to jedna z moich ulubionych postaci w SG-1. Moje zastrzeżenia mają się tylko co do jego postawy w niektórych sytuacjach.
don't try
#7
Napisano 09.01.2009 - |15:08|
Nie zabrzmiałeś, wiem o co chodzi
Momentami za bardzo daje się ponieść tej dumie Jaffa zamiast pomyśleć rozsądnie, ale generalnie to fajna postać i w końcu naszym towarzyszy niemal od początku
#8
Napisano 10.03.2009 - |02:08|
Tak już ich natura że duma przede wszystkim i często zaćmiewa rozsądek ale za to jedna najbardziej porządnych i zdolny do poświęceń postaci.
#9
Napisano 13.05.2011 - |14:07|
W rzeczy samej, ale on jest też zupełnie rozsądny i nawet bardzo sceptyczny, jeśli chodzi o walkę z Goa'uldami, dopóki Teal'c nie udowadnia mu, że ona ma sens. A odnośnie „pakowania się w pewne walki”, to jeśli mówimy np. o pierwszym ataku Apophisa na Ziemię („Within the Serpent's Grasp” 1.21 / „The Serpent's Lair” 2.01), to mistrz Bra'tac postanowił po prostu poświęcić się dla ratowania Tau'ri, których uważał za nadzieję dla świata na pokonanie Władców Systemów. I nie było to wcale nierozsądne, bo niewiele było do stracenia – on sam był już stary, więc nie miał dużego wpływu na Apophisa, zresztą zostało mu tylko kilka lat życia. Podjął taką decyzję, bo uważał, że Tau'ri są tego warci. Dojrzały wojownik powinien też potrafić oddać swoje życie, jeśli tego wymaga sytuacja, a nie tylko podejmować te walki, z których ma szansę wyjść żywy. Bra'tac stwierdził, że ocalenie Tau'ri jest najwyższym priorytetem w walce o wolność wszechświata, więc zrobił wszystko, co było w jego mocy, by ją ratować, bez oglądania się na cenę i szanse powodzenia.
Maria Kłeczek „Shol'va” – pierwsza polska książka o „Gwiezdnych wrotach”
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja







