Skocz do zawartości

Zdjęcie

King Arthur (2004)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
22 odpowiedzi w tym temacie

#1 Castor Krieg

Castor Krieg

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 092 postów
  • MiastoBerlin

Napisano 25.07.2004 - |15:20|

Dzisiaj byłem na tym filmie i co tu dużo mówić, podobał mi się, że hej! :)
Na początek komentarz do tego, że film jest amerykański, patetyczny, Artur za dużo gada, itd., itp. - i bardzo dobrze! To jest człowiek, który ma ideały i w nie wierzy/głosi je. Jeśli ktoś jest tak małostkowy i pusty, że drażni go człowiek mający wizję, to już jego sprawa.

A teraz do filmu - najbardziej realistyczny ze wszystkich ekranizacji mitu o Arturze. Żadnych czarów, Camelotów, Pani z Jeziora, Excalibur to zwykły miecz ojca, Merlin to przywódca Piktów, a Ginewra jego córka :lol: I takie rozwiązanie bardzo mi się podobało. Sami rycerze Artura (bo nie Okrągłego Stołu, chociaż i w tym filmie ma on swój symbolizm) to nie uosobienie cnót rycerskich, ale głównie ludzie, którzy nie mogą doczekać się momentu, kiedy nawieją z okropnej Brytanii. A tutaj przyjeżdża biskup i nakazuje ratować rzymskiego patrycjusza...
Nie ukrywam, że poszczególni rycerze przypadli mi do gustu - nie są to aniołki, ale w głębi serca są dobrymi ludźmi i znakomitymi kompanami. Nie recytują wierszy czy grają na lutni, ale i tak czuć do nich szacunek. Druga sprawa to Ginewra - kolejna dobra postać. Niezależnie kto co sądzi o Keirze Knightley, to tutaj zagrała postać barwną i przekonującą. No i ten charakter, gdzieś tutaj kołacze się porównanie do Mary Jade, co świetnie obrazuje ta oto wymiana zdań z Lancelotem:

Lancelot: Jest tam pełno wygłodniałych mężczyzn...
Ginewra: Nie martw się, nie pozwolę aby cię zgwałcili :D

W trailerze była jedna ze scen, kiedy to opowiada Arturowi, co usłyszała od ojca o nim i jego ludziach. Każdy sobie pomyśli, że to już bałochwalcze uwielbienie od pierwszego wejrzenia. Tymczasem w pełnej wersji tej sceny Ginewra tak naprawdę opieprza Artura :P

Bitwy (są w filmie dwie) zrobione są na poziomie i z klasą. Chociaż czasami aż za bardzo zalatuje AD&D (bitwa na jeziorze - facet z toporem +10). Sasi są fajnym przeciwnikiem, a ich przywódca nie jest kolejnym idiotycznym bad-guy'em ("w końcu ktoś warty zabicia...").

Podsumowując, jest to bardzo ładne umiejscowienie mitu o Arturze w realiach historycznych. Nieważne, czy tak było czy nie, ważne jest to że ktoś na to wpadł i swoją wizję przedstawił z klasą. A to jest najważniejsze.
  • 0

#2 bahari

bahari

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 118 postów
  • MiastoGród Kraka

Napisano 25.07.2004 - |18:11|

A teraz do filmu - najbardziej realistyczny ze wszystkich ekranizacji mitu o Arturze. Żadnych czarów, Camelotów, Pani z Jeziora, Excalibur to zwykły miecz ojca, Merlin to przywódca Piktów, a Ginewra jego córka :lol: I takie rozwiązanie bardzo mi się podobało.

hmm ten fragment akurad bardziej mnie odstrecza nizeli przyciaga... moim skromnym zdaniem najlepsza ekranizacja to mgly avalonu... [ale ja mam skrzywienie na punkcie Lilith ^_^ ] tak czy inaczej napewno sie na niego wybiore :)
  • 0

#3 mader

mader

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 89 postów

Napisano 29.07.2004 - |21:04|

byłem i potwierdzam, że film wart naprawde obejrzenia. a do tego muzyka Hansa Zimmera po prostu piekna. pierwsze co zrobiłem po przyjściu do domu to właśnie ją ściągnołem.
  • 0

#4 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 29.07.2004 - |21:57|

Muzyka wspaniała, wzruszająca...
Film oparty na prawdzie historycznej, najbardziej realistyczny...
Ale dzięki temu nie przekolorowany i z klimatem...
Scenografia pradziwa a nie z komputera, minimalny udział kaskaderów...
Dobra gra aktorska...
Kilka niedopowiedzeń... (we właściwych miejscach)...
Film pozostawia niedosyt i prawdziwie czaruje...
A to w dzisiejszym kinie wielka sztuka.
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#5 mathix

mathix

    Sierżant

  • VIP
  • 686 postów
  • MiastoGdańsk

Napisano 06.08.2004 - |20:48|

Na Królu Arturze niestety się zawiodłem. Idąc do kina miałem nadzieję, na coś co przykuje mój wzrok do ekranu, coś co zapamiętam dłużej. Ale zaczynając od początku (uwaga możliwe spoilery).

Pierwsza walka – ta w obronie biskupa – była bardzo fajna. Wtedy polubiłem postać Lancelota, bo ciekawie i odmiennie od reszty prezentował się wywijając dwoma mieczami. Misja zapowiadała się dość ciekawie, zwłaszcza, że spodziewałem się, iż bohaterowie zostaną zwolnieni od razu. To co dowiadujemy się o Sasach jest właściwie śmieszne. Mam na myśli ich przywódcę, złego jak tylko się da. (Scena kiedy uratował kobietę od gwałtu, a potem kazał ją zabić.)

Nie będę się czepiał Artura i jego ideałów, choć postać jest dla mnie sztuczna. Natomiast Ginewra jest ładna, nieźle się prezentuje zarówno w sukni, jak i dziwnym (chyba niezbyt historycznym) stroju z pasków. Jak już jestem przy Ginewrze, to wspomnę o nocnej scenie z Arturem. Ahh tak jest we wszystkich amerykańskich filmach: nie pokazać nie mogą, pokazać za dużo też nie.

Podczas podróży bohaterów i karawany, można podziwiać ładne, zimowe krajobrazy. Szkoda, że tak często kamera była skupiona na głównych bohaterach i nie można było zbytnio pooglądać ośnieżonych gór.

Walka na lodzie, prezentuje się ciekawie. Oczywiście pomysł z lodem uważam za nieco naciągany, chociaż nie znam się na tym i nie wiem jak to powinno wyglądać.

Od momentu odebrania papierów zwalniających ze służby, wszystko zaczęło się toczyć szybciej. Wydaje mi się, że za szybko, przynajmniej w porównaniu z poprzednią częścią filmu. Ostatnia walka też zaczęła się właściwie ni z tego ni z owego. Sama finałowa scena batalistyczna nie była zła, ale też nie wyróżniła się niczym specjalnym. Wszystkie walki wyszły mało brutalnie, a nie powinny – przecież tak się prezentowało zabijanie, szczególnie za pomocą broni białej.

Czy pieniądze jakie wydałem na bilet, popcron i colę uważam za wyrzucone w błoto? No cóż, popcorn był trochę niedosolony... Chyba było warto. Król Artur zapewnił mi dwie godziny rozrywki. Nie była to rozrywka najwyższej jakości, nie był to też film wysokiej klasy, ale biorąc pod uwagę repertuar kin w czasie premiery Króla Artura (poszedłem do kina w dzień premiery), był to najlepszy wybór. Tak czy inaczej był lepszy od Troi. A zapowiadało się tak fajnie...
  • 0
There are 10 types of people in this world.
Those who understand binary and those who don't.


#6 Kirkor

Kirkor

    Kapral

  • Użytkownik
  • 184 postów
  • MiastoGdansk

Napisano 07.08.2004 - |15:38|

Historyczności tego filmu jak wszystkich legend i mitów jest dyskusyjna. Pompatyczność Artura jest nie na miejscu. Wzmianka o walce w obronie wolności całej Brytanii jest śmieszna przypominam że mamy V w.n.e. Wtedy nikt tak nawet nie myślał. Nawet w Gladiatorze nie było tak zabawnych dialogów. Sarmaci w Brytanii jako żołnierze rzymscy możliwe. W końcu zostali pokonani przez rzymian. Ginewra była celtką więc powinna walczyć nago jak wszyscy celtowie, wymalowana jedynie. Autorzy zapomnieli o jednej ważnej rzeczy skąd pochodzi nazwa Brytania. Od plemienia celtów które żyło na południu Brytów. W filmie o nich ani słowa. Piktówie żyli na Północy i walczyli z Brytami. Nigdy się z nimi nie połączyli w czymś takim jak walka przeciw wrogą. Zresztą tam Sasi się nie zapuszczali. Co do okrucieństwa to niczym się wcale takim nie wyróżniał ten film.
Jednak podsumowując amerykanie każdy mit czy legendę przerobią tak jak im się podoba. I mówią że to jest prawda. Przykład Gladiator i Troja. Ale robią to tak dobrze że nie zamierzam się na mich obrażać :D
  • 0

#7 Gosiek

Gosiek

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 261 postów
  • MiastoWarszawka

Napisano 09.08.2004 - |18:53|

To i ja dołożę swoje trzy grosze do oceny filmu. Z przykrością muszę stwierdzić, że zawiodłam się na Królu Arturze i to z kilku powodów. Dlaczego? Zepsuty dobry pomysł. Z tego względu, że fim opowiada inną niż dotychczas historię Artura była szansa na wprowadzenie nowej jakości, nowych pomysłów do tego mitu. Moim zdaniem szansa zaprzepaszczona. Film jest sztampowy, ograne do bólu wzniosłe frazesy wygłaszane przez Artura (dla mnie to brzmi jak agitka polityczna), papierowe postacie (jedynym wyjątkiem jest Bors), znowu przewidywalne zakończenie, obowiązkowy wątek miłosny (miernej jakości imo)... A na dodatek kompletnie zepsute sceny bitewne - wycięto z nich niemal wszystkie oznaki brutalności, przez co stały się zupełnie nierealistyczne. A wszystko ze wzgledu na to, że producentowi zależało na tym, aby film dostał w USA kategorię wiekową od 13 lat wzwyż - więcej widzów = więcej kasy. Szkoda, bo np. bitwa na lodzie była ciekawym pomysłem - niestety nie do końca dobrze rozwiniętym. Jedyną rzeczą, która mi się spodobała bez żadnych 'ale' była piękna muzyka Hansa Zimmera. Reszta ma u mnie ocenę 2-2,5/5. Ot, kolejny przeciętniak z ambicjami.
  • 0
Blood is life
Blood is the truth...


Interesuje Cię Star Trek? Zapraszam na: www.trek.pl

#8 Lord Rayden

Lord Rayden

    Plutonowy

  • VIP
  • 454 postów
  • MiastoBreslau

Napisano 20.08.2004 - |23:41|

Mnie ten film bardzo się podobał. Szczególnie ukazanie Rycerzy Okragłego Stołu jako Sarmatów - super jeźdźców. Może pamietacie,że Sarmaci to mityczni przodkowie naszej 17-wiecznej szlachty ? A więc z przymrużeniem oka można rzecz - NASI TAM BYLI ;) .

Co do scen walki, to wydawały mi się wystarczjaco brutalne. Fakt,że Artur wygłąsza w filmie sporo banalnych amerykańskich tekstów o wolności ale w sumie jest to wyjaśnione przez filozofie jaką wyznaje. Ten dzielny Rzymianin wzbudza sympatię. Extra są sceny , kiedy sam na koniu, ze swoim godłem stoi na wzgórzu ukazując się Sasom.

Podobno ma sie na DVD ukzazać "wzmocniona", brutalniejsza wersja filmu. Zobaczymy.

Wiem,że brakuje moze Arturowi głebi i uczuć przezentowanych w Gladiatorze. Ale Maximus jest w sumie postacią tragiczną (strata rodziny),szukającą zemsty i śmierci, aby połączyć się z bliskimi.Artorius jest rycerzem, wojownikiem, zwycięzcą. Poprzez sytuację zostaje zmuszony do jeszcze większego wyzwania - zostania władcą i obrońcą ludzi mieszkających w Brytanii, których Rzym pozostawia na pastwę Sasów i Anglów. A równoczesnie jest Artur dobrym człowiekiem i przyjacielem.

Film w ciekawy sposób pokazuje jak mogła powstać legenda Okrągłego Stołu i jego rycerzy - już przez samą niesamowitość początku finałowej bitwy z Sasami.

Lord Rayden
  • 0
"The Lord is the Force of your Knights.
He is my Shield and my Force.
"

#9 Remigiusz23

Remigiusz23

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 41 postów

Napisano 31.08.2004 - |14:17|

To film, który na pewno trzeba zobaczyć, ponieważ wszystko w nim jest zapięte na ostatni guzik. Jest w nim mnóstwo scen, które wciskają w fotel i dla nich warto wybrać się do kina. Warto iść także na ten film ze względów mitycznych czy też historycznych, gdyż ich tam nie brakuje.

Polecam gorąco! :D
  • 0

#10 Locke

Locke

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 9 postów

Napisano 06.09.2004 - |09:22|

Zupełnie nowe spojrzenie na mit Artura.
Film jest dobry ale mógłby byc lepszy. Poza tym pewne postacie zostały spłycone jak np. sam Lancelot jakiś taki mdły i papierowy się zrobił pod koniec filmu.
  • 0

#11 szymcio

szymcio

    Sierżant sztabowy

  • VIP
  • 1 145 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 06.09.2004 - |11:34|

film swietny!! nie chce sie powtarzac ale realniejszy niz wszystkie inne. najbardziej mi sie podobala bitwa na lodzie a zwlaszcza lot strzaly wystrzelonej przez Ginewre.po prostu cudo:)
  • 0

#12 Katharn

Katharn

    Ostatni Smok

  • Moderator
  • 1 341 postów
  • MiastoWarszawa / Częstochowa

Napisano 07.09.2004 - |22:06|

Pozwólcie, że wyłamię się troszkę z tych opinii pełnych zachwytu.

Ja po obejrzeniu powiem jedno - będę się dalej kurczowo trzymał wyidealizowanych legend o Królu Arturze, Rycerzach Okrągłego Stołu (z naszym okrągłym nie kojarzyć :D).

Film, jak dla mnie, dość przeciętny. Chwilami trudno mi go było oglądać - cóż - amerykańska produkcja, dodam dość typowa. Mamy więc bohaterów, co nie muszą a chcą, bo konie się spłoszyły, scenkę łóżkową, no i hektolitry krwi, a na końcu happy end. W sumie dla mnie to troszkę wszystko chybione...

Nie wiem - może się czepiam.... Ostatnio jakoś mniej mi się filmy podobają... Takie są coraz bardziej równe jeśli chodzi o poziom... Cóż...

W skali do 10:
6/10
Gdybym mial niebios haftowane szaty,
Zlotym i srebrnym przetykane swiatlem,
Blekitne, ciemne, przydymione szaty
Nocy i swiatla, i polswiatla,
Rozpostarlbym je pod twoje stopy.
Lecz biedny jestem: me skarby -- w marzeniach,
Wiec ci rzucilem marzenia pod stopy;
Stapaj ostroznie, stapasz po marzeniach...

#13 szymcio

szymcio

    Sierżant sztabowy

  • VIP
  • 1 145 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 07.09.2004 - |23:04|

filmy maja niemal juz jeden poziom poniewaz producenci juz danwno sie skumali ze na tym i owym najlatwiej jest zbic kase i sie tego trzymaja. wedlug mnie Krol Artur jest fajny poniewaz nie trzyma sie regul. fabula filmu jest inna niz ja znamy z opowiadan, ksiazek i komiksow
  • 0

#14 gmerek

gmerek

    Starszy plutonowy

  • VIP
  • 571 postów
  • MiastoŁódź

Napisano 12.09.2004 - |09:32|

Pozwoliłem sobie obejrzeć ten film i raczej się rozczarowałem. Pewnie dlatego, ze wychowany na książkach Sci-Fi spodziewałem się czegoś innego. Jak widać w filmie nie każda aktorka która pasuje do jednej roli sprawdza się potem w innej.
Łudziłem się przed projekcją, że nie będzie to "dobre, amerykańskie kino" - niestety było.
Jedyny duży plus to IMO muzyka do filmu, mnie bardzo się podobała.

Pozdrawiam
  • 0
"...Gdyby Pinokio wiedział jakie jest życie - nigdy nie chciałby zostać chłopcem..."

#15 VinIc

VinIc

    Starszy szeregowy

  • VIP
  • 147 postów

Napisano 02.10.2004 - |20:33|

Idąc do kina na Pasję zobaczyłem reklamę Króla Artura, później widziałem trailer. Pomyślałem sobie, że film rzeczywiście będzie dobry. Bardzo lubię filmy z wątkami legend czy też filmy nawiązujące do średniowiecza, niemniej jednak takie filmy musżą mnie urzec swoją "pięknością". Z pewnością Król Artur takim filmem nie jest. Bardzo się na nim zawiodłem.
Szkoda mi tylko tych parunastu złotych, które musiałem wydać na bilet -_-
  • 0

#16 kasyno

kasyno

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 876 postów
  • MiastoWarszawa -> Wola

Napisano 07.10.2004 - |19:42|

obejrzałem i praktycznie się w ogóle nie podobał w połowie usnąłem :C i następnego dnia wyrzuciłem.
  • 0

#17 darth_MiRa

darth_MiRa

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 29 postów
  • MiastoTarnów

Napisano 29.09.2005 - |17:24|

Spoko film, ale był bardzo przewidywalny i momentami stasznie nudny!
  • 0

#18 Lord Rayden

Lord Rayden

    Plutonowy

  • VIP
  • 454 postów
  • MiastoBreslau

Napisano 03.10.2005 - |20:48|

Się chłopy nie znacie.... Kiedy obejrzałem ten film, byłem bardzo zadowolony. Nareszcie historia osadzona w odpowiednich czasach (Rzym) a nie w późnym średniowieczu. Zarówno sarmaccy kawalerzyści jak i Rzymianin obejmujący władzę w Brytannii to fakty a nie fantazja .

O Sarmatach :
"W II-III w. prowadzili wojny z Rzymem, najeżdżając m.in. na Dację i rejony dolnego Dunaju. Pod naporem Gotów, Słowian i Hunów część Sarmatów przeniosła się na teren prowincji naddunajskich, uznając zwierzchnictwo Rzymu. Część powędrowała wraz z Germanami do Hiszpanii i Afryki Północnej. Pozostali osiedlili się w górach Kaukazu i ulegli asymilacji"
Mogli więc służyć w armii rzymskiej, gdzie w omawianym okresie było sporo najemników (Galów, Germanów, Egipcjan, Greków). A sam Artur ?
"po 450 roku n.e kiedy własciwie nie było już władzy rzymskiej w Brytanii, Celtowie wybrali na wodza-króla Aureliusza Ambrozjusza (a więc człowieka pochodzenia rzymskiego), który wiele lat skutecznie walczył z najazdami saskimi. Mógł więc posłużyć jako jeden z protoplastów Artura."

Rayden
  • 0
"The Lord is the Force of your Knights.
He is my Shield and my Force.
"

#19 jack

jack

    Chorąży

  • VIP
  • 1 410 postów
  • MiastoPłock

Napisano 05.10.2005 - |19:03|

Jeden z ciekawszych filmów poświęconych królowi Arturowi. Nie tylko, że nie umieszcza akcji gdzieśw tajemniczej przestrzeni i tajemniczym czasie magii i miecza, to jeszcze pokazuje Artura jako człowieka normalnego, targanego uczuciami i wątpliwościami. Ale jednocześnie honorowego i poważanego nawet przez wrogów - Jak Merlin - który nie jest czarodziejem :> . I może dlatego też jest całkiem ciekawym i dobrym filmem. Poza tym warte zauważenia - muzyka. Naprawde super zrobiona i podkreślająca wiele obrazów i uczuć w filmie.
  • 0
"Nie mamy wpływu na czas, w którym się znaleźliśmy,
My tylko decydujemy, jak wykorzystać dany nam czas"

Gandalf - Drużyna Pierścienia


#20 Lord Rayden

Lord Rayden

    Plutonowy

  • VIP
  • 454 postów
  • MiastoBreslau

Napisano 06.10.2005 - |07:34|

Muzykę do KING ARTHUR napisał Hans Zimmer. A zwróciłes uwagę na tracklistę ? Oto ona :
Track Listings :
1. Tell me now (what you see)
2. Woad to ruin
3. Do you think I'm saxon
4. Hold the ice
5. Another brick in Hadrian's wall
6. Budget meeting
7. All of them

Czy 3 i 5 tytuł nie przypominają czegoś ? To taki żart z kawałków Roda Stewarta i Pink Floyd :).

Rayden
  • 0
"The Lord is the Force of your Knights.
He is my Shield and my Force.
"




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych