Należy stale mieć na uwadze, że ST:TNG z kolejnymi sezonami jest coraz lepszy. Kończy się w najlepszej formie; wielka szkoda, że nie przedłużono serii.
Nie można też zapominać, że ST jest zupełnie odmiennym serialem, niż SG. Tutaj chodzi przede wszystkim o treść. Osoby, które szukają szybkich wrażeń, ten serial raczej wynudzi. Wartka akcja, awanturnicza przygodowość, lekki i prosty humor - tego w Treku wiele nie uświadczymy. Doświadczymy natomiast wielu skłaniających do myślenia dylematów, ujętych - w trakcie rozwoju akcji - w precyzyjne, intelektualne dialogi; dylematów stawianych w ramach fascynującego, niesłychanie bogatego uniwersum. Doświadczymy zmagań załogi z tymi problemami, ich prób odpowiedzi na rozmaite pytania. Sami bohaterowie również są fascynujący. Czasami stawia się Trekowi (szczególnie właśnie TNG) zarzut idealizacji. To jest nieporozumienie. Właśnie o idealizację tutaj chodzi. Trek nie mierzy się bowiem - przykładowo - z problemami psychologii, przynajmniej nie na konkretnym poziomie. Mierzy się z problemami abstrakcyjnymi. Np. "Sprzeciw" nie jest sprzeciwem jakiejś postaci (chyba, że miałoby to oddzielne, abstrakcyjne znaczenie), lecz w pierwszym rzędzie sprzeciwem samym w sobie i to na tym poziomie całość wiąże się w spójny sens.
Użytkownik GateTrek edytował ten post 19.02.2010 - |10:40|