Było nie było jest jedną z ważniejszych postaci SG-1.
Więc na dobry początek dam dwa nowe zdjęcia.

Napisano 13.04.2008 - |09:53|

Napisano 13.04.2008 - |11:49|
Napisano 15.04.2008 - |20:16|
Napisano 15.04.2008 - |21:04|
Napisano 15.04.2008 - |21:20|
Napisano 17.04.2008 - |08:35|
Napisano 17.04.2008 - |08:57|
Napisano 02.06.2008 - |22:29|
Napisano 06.10.2008 - |21:48|
Napisano 22.05.2009 - |16:08|
Napisano 12.05.2011 - |22:59|
Napisano 13.05.2011 - |20:38|
Napisano 13.05.2011 - |22:04|
Napisano 13.05.2011 - |22:35|
Napisano 13.05.2011 - |23:54|
Napisano 14.05.2011 - |11:45|
Napisano 14.05.2011 - |15:22|
Napisano 14.05.2011 - |16:13|
IMO raczej zastanawiał się, co dalej i czy zastrzelą go, jak zrobiłby każdy logicznie rozumujący znany mu przywódca (bo zdrajca może zdradzić ponownie), czy nie. Więc czekał na rozwój wypadków.Widać to choćby po tym, jak oszołomiony był po walce, właściwie nie rozumiał, co się stało.
Oni mieli zwyczaj mordować się wzajemnie, więc o pokonaniu Ra poszłaby fama na całą galaktykę, bo ktoś by przejął armię i takie tam.Tymczasem dla Jaffa takich jak Teal'c wyglądało to zupełnie inaczej. Wszędzie dookoła byli Goa'uldzi
Ktoś go musiał zdmuchnąć, bo bogowie nie przepadają bez wieści. Szczególnie on, bo w przeciwieństwie dla całej reszty nawet nie chciało mu się specjalnie kombinować nad uzyskaniem przewagi, władzą nad wszechświatem i resztą. Ra częściej machnął ręką i odpuścił, zamiast bombardować z orbity.Teraz Ra. To nie jest tak, że „ktoś musiał rozwalić Ra”, a w każdym razie Teal'c mógł zacząć to podejrzewać dopiero po wizycie na Abydos. Ra zaginął, a nawet nie to, że zaginął, tylko nie było o nim od roku żadnych wieści.
Bo wybitnie się ich nie spodziewali? Z Ra sprawa musiała wygladać inaczej, bo czego by o nim nie mówić, to rzucał się w oczy. Plus Teal`c miał okazję zauważyć, że tak jak on potrafią przystosować sie do sytuacji i poczekać na właściwy moment.Z sześcioma gwardzistami Apophisa nie poszło im przecież tak dobrze.
Owszem, larwy i te sprawy. Ale jak to z powstaniami bywa - lepiej umrzeć wolnym, niż żyć w niewoli. A to była jedyna i najlepsza okazja, jaka mogła się kiedykolwiek pojawić, bo jak sama zauważyłaś - Asgard to mit, a Tok`Ra to tylko upierdliwy wrzód na zadku.Ale co do innej opcji, to Teal'c i Bra'tac nadal jej nie mieli, bo byli fizycznie uzależnieni od Goa'uldów.
Był, oglądałam jeszcze w tym tygodniu i rzucił mi się w oczy.Aha, a wracając do „Threshold”, Skaary akurat nie było widać w tamtej scenie, bo oni wstawili tam fragment z „Children of the Gods”, kiedy jego już nie było – widocznie nie chciało im się znowu kręcić.
Napisano 15.05.2011 - |10:17|
No właśnie się zastanawiał, co świadczy o tym, że wcześniej się nie zastanawiał. Zresztą to było chyba oczywiste, że go zabiją, bo przecież to shol'va, jakiego jeszcze na świecie nie było!IMO raczej zastanawiał się, co dalej i czy zastrzelą go [...].
Poza tym mógł mieć zwyczajnie dość.
No właśnie o to mi chodziło, że nikt nie pomyślał jeszcze na poważnie, że on nie żyje, bo to wszystko by się stało. Dopiero Apophis zaczął coś podejrzewać po przygodzie na Tau'ri, a Teal'c mógł najwcześniej po Abydos. Ale na pewno nic mu się tam nie obiło o uszy, bo oni tam weszli, zabili wszystkich, wzięli Skaarę i Sha're i wyszli.Oni mieli zwyczaj mordować się wzajemnie, więc o pokonaniu Ra poszłaby fama na całą galaktykę, bo ktoś by przejął armię i takie tam. [...]
Druga rzecz to fakt, że po przybyciu na Abydos powinno było obić mu się o uszy, że ktoś przelazł przez Wrota i wysadził boga w powietrze.
Nawet jeśli tak, to pokonanie sześciu gwardzistów a zabicie Władcy Systemów to nie ten sam kaliber. Z szóstką Apophisa walczyli dwa razy i o ile za pierwszym udało im się dwóch zabić (zanim wszyscy zginęli), o tyle za drugim już żadnego. Nie wyglądało to według mnie na potęgę zdolną zniszczyć Ra.[Nie poszło im dobrze] Bo wybitnie się ich nie spodziewali?
No pewnie, dla powstańców tak, ale Teal'c, jak już mówiłam, miał całkiem ważne zadanie jako pierwszy przyboczny Apophisa, przez które straszliwie cierpiał, ale rozumiał, że jest istotne, co świadczy o tym, że takiej decyzji nie podjąłby na zimno.Ale jak to z powstaniami bywa - lepiej umrzeć wolnym, niż żyć w niewoli.
A to może był na jednym z tych ujęć na cały loch, bo one są na moim nagraniu tak ciemne, że nic nie widać nawet na maksymalnej jasności ekranu. Zresztą wszystko jedno, powinien tam być, więc jeśli jednak gdzieś był, to tym lepiej.[Skaara] Był, oglądałam jeszcze w tym tygodniu i rzucił mi się w oczy.
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych