-Dobra Jack mów o co chodzi(Hammond)
-Tylko szybko,bo muszę zbadać pewną ampułkę z PA345(Carter)
-Gdzie Daniel ?(Jack)
-Zaraz będzie,wraca właśnie z uniwersytetu(Carter)
-Uni...? Nieważne(Jack)
-Hello,Jack...co jest ? (Daniel)
-Co jest ? Houston mamy problem ! To jest ! (Jack)
-Wy nic nie pamiętacie ? (Jack)
-Niby co ? Nie było cię 2 tygodnie.Znudził Ci się urlop ? (Daniel)
-Mam w głowie pełno wspomnień o zniszczonej ziemi...jeszcze niedawno męczyłem się moją ostatnią whisky,a obudziłem na rybach ! (Jack)
-Może lepiej nie pij Jack
I tak każdy spojrzał na Jack'a,który najwyraźniej poczuł się niezręcznie.Zwołał tu wszystkich,a wyszło że majaczy.
-Może rzeczywiście lekko nadużyłem alkoholu,przepraszam generale,ale te wspomnienia...może rzeczywiście Igor ma rację(Jack)
-Dobra skoro mamy to załatwione to ja lecę do pracowni(Carter)
-Skoro i ja tu jestem to skoczę po parę książek(Daniel)
-Trzymaj się Jack(Igor)
Wszyscy oprócz generała i Jack'a wyszli z sali odpraw.Hammond oczekiwał wyjaśnień ze strony Jack'a,aczkolwiek o nic go nie obwiniał.
-Słuchaj Jack,każdy ma chwilę słabości.Ja kiedyś tak się opiłem wina mojego teścia,że przez chwilę myślałem iż jestem Marty McFly i szukałem deloriana przed domem(Hammond)
-Tak generale,ale...zresztą nieważne(Jack)
-Wracaj lepiej na urlop Jack i wypoczywaj(Hammond)
-Rozkaz...(Jack)
Jack udał się w stronę swojej kancelarii.Kiedy wszedł i zamknął drzwi ukazał mu się...Artes.
-Kim ty jesteś....ochrona ! (Jack)
-To nie będzie konieczne (Artes)
-Idziesz ze mną(Artes)
Napisy początkowe....

Logowanie »
Rejestracja








