Nie sadzicie, ze tworcy sa troche niekonsekwentni w sprawie akcji-reakcji mieszania z czasem?
Oto w pierwszym sezonie mamy Hiro, ktory jedna swoja akcja mogl zmienic cala przyszlosc, a teraz w drugim sezonie nagle pisze do Ando wiadomosci z przeszlosci nie zmieniajac nic w terazniejszosci. Ando przeciez na biezaco odczytuje historie Hiro i Kensei, ktora ewidetnie ciagle sie zmienia. W ostatnim odcinku Kensi zdradza tego, ktorego mial uratowac - wiec logicznie rzecz biorac cala przyszlosc powinna ulec zmianie, a nic sie nie zmienia.
Oczywiscie ta moja cala dywagacja traci znaczenie jesli historia Kensei oryginalnie miala przebiegac w ten sposob, ale wtedy z kolei wpadamy w pojecie jednej czasoprzestrzeni - ktora nigdy sie nie zmienia, zawsze powtarza sie w niej to samo i nie mozna jej nijak zmienic. Tylko wtedy to tez jest nieskonsekwentne z pierwszym sezonem, ktory w calosci opieral sie na probie zmiany przyszlosci - notabene udanej.
Troche to zakrecone, jak sadze trudno bedzie dokladnie zrozumiec o co mi chodzilo
W ogole caly motyw czasu w kazdym filmie troche inaczej jest rozwiazany i chyba trudno sie go scisle trzymac. Byloby to za trudne, bo caly temat jest zbyt nieprecyzyjny i szeroki.
A tak slowem refleksji - caly motyw z Hiro w drugim sezonie jest moim zdaniem najnudniejszy, do tego stopnia, ze czasami go przewijam

Logowanie »
Rejestracja








