David Fincher znany z takich filmów jak „Siedem”, „Gra”, „Podziemny Krąg” czy „Azyl” tym razem postanowił uwiarygodnić swój film bazując go na motywach książek Roberta Graysmitha. Książki jak i film opowiadają historię, jaka rozpoczęła się w Kalifornii w 1969 roku, kiedy to swoją morderczą działalność rozpoczął tajemniczy człowiek zwany Zodiakiem. Zabójca ten stał sie sławny w USA nie z powodu okrucieństw jakie popełniał, czy liczbą ofiar, ale dzięki grze, jaką prowadził z policją i dziennikarzami gazety z San Francisco. Już w pierwszych kilkunastu minutach filmu widać, że reżyser filmu zabiera nas na długą, wymagającą lecz niezwykle ciekawą podróż tropem tajemniczego Zodiaka. Morderca wysyła list do gazety wraz z tajnym kodem który żąda, aby został opublikowany. Gazeta podejmuje grę z zabójcą, co nie będzie w smak policji, która wolałaby trzymać sprawę w tajemnicy. W tym momencie poznajemy czwórkę bohaterów filmu: dwóch policjantów z San Francisco oraz dwóch dziennikarzy (świetne role Roberta Downey'a Juniora oraz Jake'a Gyllenhaal'a). Obie grupy mają swój własny styl, swoje własne metody i charakter pracy, ale cel jest ten sam: zidentyfikować zabójcę, który na przestrzeni wielu lat siał postrach w Kalifornii. Zodiak stał się szybko legendą, dużo o nim pisano, opinia publiczna była z jednej strony przerażona, z drugiej zafascynowana zabójcą. Mimo iż co jakiś czas zostawiał tu i ówdzie ślady, a co rusz ktoś naprowadzał policję na trop Zodiaka, to jednak nie udało się go schwytać. Co gorsza, nawet policja po pewnym, czasie dała za wygraną, i nie angażowała już takich środków i czasu jak wcześniej. Zniechęcony obrotem sprawy Robert Graysmith (grany przez Jake'a Gyllenhaal'a), który z rysownika komiksów w gazecie staje się dziennikarzem, postanawia na własną rękę odnaleźć wielokrotnego mordercę. I właśnie od tego momentu film nabiera tempa i wyrazistości, widza zaczyna się utożsamiać z Robertem. Trzymać za niego kciuki wtedy, kiedy rozmówcy odmawiają mu, cieszyć się, kiedy znajduje informacje lub powiązania między nimi nieznane wcześniej nikomu oraz współczuć, kiedy jego pracoholizm i dążenie do prawdy coraz bardziej psują relacje rodzinne.
Zodiak przeszedł do legendy amerykańskiej kryminalistyki. Aż do dzisiaj nie wiadomo, kim był ten sprytny i nieuchwytny zabójca, który zapewne część morderstw przypisał sobie, chcąc wywołać większą panikę a jednocześnie większy respekt ze strony policji i prasy. Gra którą prowadził przez kilkanaście lat doprowadziła do wykruszania sie głównych „łowców”: obu policjantów oraz dziennikarza Paula Avery'ego. Ten ostatni popada w nałóg alkoholowy, co świetnie zagrał Robert Downey Junior, szczególnie, że jest to jego kolejna juz rola uzależnionego – poprzednio w filmie „Przez Ciemne Zwierciadło”.To właśnie m.in. bardzo dobrze dobrani aktorzy są mocną stroną tego filmu, podobnie jak klimatyczna muzyka rodem z czarno-białych kryminałów lat 40-tych. Plusem jest też duża dbałość o szczegóły, dzięki czemu widz razem z bohaterami próbuje domyślić się co planuje Zodiak, jaki będzie jego kolejny krok, a przede wszystkim kim on jest? Jednakże nagromadzenie bohaterów oraz owa zbytnia dbałość o szczegóły historii Zodiaka mogą u mniej uważnego widza spowodować pogubienie się w zawiłościach fabularnych filmu Finchera. Długość i skomplikowanie filmu powodują, że „Zodiak” jest świetnym filmem, lecz nie każdemu będzie dane to poznać.
Użytkownik Halavar edytował ten post 29.10.2007 - |12:45|

Logowanie »
Rejestracja








