"Zgromadzenie"
Przy pierwszym podejściu zasnąłem po 20 minutach - może to wina późnej pory rozpoczęcia seansu (ok 23:30), ale nie sądzę.
Przy drugim podejściu - wczesnym popołudniem dnia następnego, spanie brało mnie po ok. 1 godzinie oglądania.
Film jednak dokończyłem. Moja ocena jest łatwa do przewidzenia.
Nudno, sennie, przewidywalnie, czasem troszkę śmiesznie -to są określenia, które najlepiej oddają moje wrażenia po zapoznaniu się z tym filmem.
Porównywanie do "Stygmatów" jest naprawdę nie na miejscu.
A o filmie - coż - dziwnie mi się on skojarzył z taką jedną produkcją s-f klasy B lub nawet C sprzed wielu lat. Tam też chodziło o kogoś, kto pojawiał się przy każdym katakliźmie - tylko, że byli to ludzie z przyszłości biggrin.gif
Mam podobne skojarzenia jak Katharn.