co do BSG w pewien sposób zgadzam się, że można ten serial odczytać jako swego rodzaju New Age; politeizm walczący z monoteizmem(oczywiście jak to w New Age monoteizm jest be wink.gif ); takie opinie pojawiły się na forum, niewspominając o koncepcji kołowego czasu(bardzo częsty element w starszych religiach); monoteizmowi bliższa jest koncepcja czasu linearnego;
Ojojoj, ale zamieszałeś. Po pierwsze - moja wypowiedź nie sugerowała absolutnie nigdzie, że widać w BSG wątki New Age! Twoja teza, jakoby podstawowym wyróżnikiem New Age był politeizm, jest całkowicie błędna z naukowego punktu widzenia, doczytaj sobie! Jest wiele zjawisk, czy kultów typowo New Age z zacięciem monoteistycznym (np. powracający kult Wielkiej Bogini w trzech postaciach jako alternatywa dla chrześcijańskiego Boga-W-Trójcy-Jedynego). Koncepcje czasu to też temat na osobną dyskusję - również w nowszych religiach pojawia się "kołowa" koncepcja (np. pewne wierzenia buddyjskie - a przypominam, że Buddyzm jest młodszy od chrześcijaństwa). W przypadku BSG tak bym tego nie rozgraniczała.
No, ale wracajmy do tematu.
Co do Odysei Kosmicznej, to Lucas_Alfa napisał w tym temacie tak wiele, że chyba nic nie muszę dodawać

Osobiście bardzo tęsknie za filmami i książkami o podobnie metafizycznej tematyce. Ostatnimi czasy jest to najwyraźniej zbyt trudna tematyka dla przeciętnego odbiorcy, choć czasem można wyłowić takie "rodzynki". Szkoda tylko, że tak rzadko.
Star Trek i Roddenbery - nie jestem aż tak ogromną fanką tego serialu i pana, żeby kłócić się z tym, co napisałes, inwe, myślę, że jego ateizm miał tu wiele do powiedzenia. Na pewno ważnym czynnikiem był też szczególny stosunek Amerykanów do religii (liczba mnoga), objawiający się w wyjątkowo wielu formach w obrębie tego kraju - od całkowitej negacji, po niemal fanatyczne uwielbienie. Tylko sygnalizuję tę kwestię, bo uważam ją za istotną a nie można jej pomijać (z drugiej strony - nie chcę spamować forum:D).
Co do Battlestar Galactica można posunąć się jeszcze dalej i powiedzieć, że serial ociera się o herezję.
Zależy wyznawcą jakiej religii jest oglądający
O ile można jeszcze przyjąć, że populacja Kolonii Kobolu czci iluś tam bogów, greckich czy ich odpowiedników, to ukazywanie Cylonów jako wyznawców jednego boga nieodzownie nasuwa na myśl, przynajmniej większości widzów, chrześcijaństwo. Zadajmy sobie teraz pytanie przez pryzmat naszej rzeczywistości. Które społeczeństwa są "bardziej cywilizowane"? Wyznawcy wielobóstwa czy jednego boga?
Konflikt między politeizmem a monoteizmem sięga zarania dziejów, że tak sobie pompatycznie stwierdzę. Religioznawcy (szczególnie konfesyjni, tj. naukowcy będący wyznawcami jakiejś religii) od wielu lat usiłują dostarczyć dowód na to, która z wielu form (bo to wszak nie jedyne) była/"powinna być" pierwsza. Oczywiście przodują badacze chrześcijańscy - powstała nawet teoria "pramonoteizmu" (wpadł na nią niejaki Willhelm Schmidt), która mówiła, że monoteizm był najbardziej pierwotną formą wierzeń ludzkich (na całej naszej planecie), dopiero później ludzkość jakoby "zbłądziła" z politeizmem. Z kolei niektórzy teoretycy uważają, że Nie ma przesłanek, żeby twierdzić, że ta czy inna forma wierzeń religijnych była pierwotniejsza od drugiej.
Patrząc z naukowego punktu widzenia, z oczywistych względów nie jesteśmy w stanie powiedzieć co było pierwsze, można tylko odszukiwać kolejne dowody na najwcześniejsze ślady różnorodnych form życia religijnego ludzi. Obecnie badacze - w duchu światowego ekumenizmu i tolerancji - nie opierają się na mono/poli-teizmach, ale koncentrują się na innych problemach i podejściach do fenomenu religii i religijności.
Jeżeli ktoś będzie zainteresowany, mogę przy okazji przedstawić kilka z nowszych teorii, np. ewolucyjne podejście do rozwoju religii (R.Bellah).
Jestem pewien, że twórcy serialu poruszyli kwestię religijności Cylonów tylko w jednym celu. Żeby zmusić ludzi do refleksji nad nami samymi i pokazać, że do wszelkich działań można dopisać ideologię. Czy jednak wierzenia maszyn są mniej albo bardziej prawdziwe, niż wierzenia ludzi? Obie grupy stworzyły podwaliny swoich wierzeń i nimi się kierują. Jak określić, kto ma rację a kto się myli? Może to właśnie Cyloni są bliżej prawdy o samych sobie niż człowiek. W serialu, to człowiek jest politeistą a maszyna monoteistą. Dla wielu taki obraz powinien być obrazoburczy, zwłaszcza, że jak wspomniałem, wiara Cylonów kojarzy się z chrześcijaństwem (pomijam oczywiście samen dogmaty ich wiary). Jest to tak brutalna aluzja, że nie można jej nie zauważyć w serialu.
Trafiłeś w samo sedno. Mi się taka antagonizacja obu grup bardzo podoba, rzeczywiście daje do myślenia, otwiera ludzkie umysły. Cały serial zresztą nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to, czy ludzie są "tymi dobrymi", czy może Cyloni (przeciętny widz może pomyśleć: jak ktoś wierzący w monoteizm-skojarzenie z xjanstwem-może być całkowicie zły?).
Z innej strony - patrząc na duchownych w BSG mamy tu wielką różnorodność - od "szamanki" (tudzież wieszczki a la Pytia), poprzez mężczyznę przypominającego duchownego którejś z kongregacji protestanckich, do podobnych do starożydowskich kapłanów recytujących Torę. Ma to na pewno po części odbijać różnorodność religijną USA (W serialu jest więcej takich aluzji do różnych aspektów USA jako państwa), tak jak rożne postawy wobec religii demonstrują przedstawiciele każdej z Kolonii (np. mieszkańcy Geminonu przywodzą na myśl żarliwych baptystów z Południa USA)
Ciekawą pozycją jest też Światło minionych dni, które napisał razem z innym autorem, w którym dzięki technologii ludzie mogą na własne oczy zobaczyć dowolny moment w czasie i napisać samemu biografię Jezusa. Jaki wpływ na wiarę ludzi miałaby możliwość zobaczenia samego Jezusa stąpającego po wodzie, albo wręcz odkrycie, że był on tylko cieślą, który coś mądrego w życiu powiedział, lub, że w ogóle nie istniał. Dla wielu ta książka może być herezją, choć nie jest ona w żaden sposób nachalna ani też nie narzuca nikomu poglądów autora. Jak dotąd nie spotkałem się z protestami przeci jej publikacji, choć co bardziej przewrażliwieni mogliby się zdenerwować.
Sama chciałam wspomnieć o tej książce, ale widzę, że mnie wyprzedziłeś
Dla mnie fikcja literacka w żadnej mierze nie może być herezją i najwyraźniej dla większości czytelników SF&F (pośród których jest wielu wykształconych i inteligentnych ludzi) też nie jest. Jeśli już o herezji mowa, to dla gorliwych wyznawców dowolnej idei wszystko może być herezją (a fantastyka szczególnie) - że wymienię tylko takie przykłady jak Harry Potter (obwołany przez pewne ortodoksyjne kręgi jako lektura agitująca na rzecz szatana i czarnej magii, lol), czy coś z naszego podwórka - np. silne protesty kilka lat temu w wielu miastach Polski przeciwko projekcjom kultowej komedii Kevina Smitha "Dogma". Co ciekawe, sam Smith jest wierzącym i praktykującym katolikiem, ale najwyraźniej niektórzy mogli się poczuć oburzeni pomysłami typu: trzynasty, czarnoskóry apostoł Rufus ("Usually Long Rufus, but it's cold."), wizualizacja Boga w formie kobiecej (Alannis Morisette), działania aniołów na Ziemi, Niepokalane Poczęcie, itd...