Ależ chyba tak-ale nie w tym serialu. Tak mi się coś przypomina w każdym razie.
Ha ha, ten odcinek był po prostu mega-wypasiony, Oscar za charakteryzację

Matko, robienie SF kiedyś to była udręka. A teraz siedzą takie małe gnidy przed ekranem i się z tego nabijają
Odcinek mnie trzymał w napięciu, dopóki nie teleportowano Kirka (brakowało tylko nieśmiertelnego dźwięku "tąg"

) na ta asteroide (czy planetę-cholera to wie). Bo wtedy to sobie przypomniałem, że już to widziałem, to jest końcówkę, kilka lat temu i że wiem, jak to się skończy. Ech, cały suspens poszedł się huśtać... Bywa.
podobał mi sie motyw ataku na kolonię, pościg i element niepewności. Zachwyciłem sie, kiedy sie oakzłąo,ze jestem tak genialny i przenikliwy jak kpt. Kirk, kiedy w mig domyśliłem sie, czemu zaatakowano kolonie i wysłano sygnał. Ach, mogę zapisać sie do Akadmeii GF
Natomiast dalszy przebieg zdarzeń był raczej nudny-jak dla mnie maniakalne używanie jakichś super-kosmitów, których technologia jest iście magiczna zaczyna mnie denerwować. To już drugi raz pod rząd. Te "mentosy" są denerwujące. Gorn natomiast... no cóż, ruchy koleś miał niesporsze "wydaje mi sie, że jestem od niego szybszy", Ej, no co ty, James, stary druhu? Jak żeś na to wpadł? Może po tym, że gościu zamach robił trzy sekundy?
Paranoja. Typek w tym kostiumie po prostu nic nie widział. Współczuje mu i reszcie ekipie realizatorskiej. Sceny z jego udziałem to musiała być mordęga. I ten ciuch-z jakiegoś musicalu chyba
Ciężko ocenić taki odcinek, gdyż to kolejna ofiara sowich czasów. Trzeba było mieć dowagę, by taki syf ludziom pokazać :F Teraz wiadomo, dlaczego kino SF przez długie lata było spostrzegane jako kretyńskie. W końcu jednak technika uwolniła wyobraźnię twórców i dzisiaj mogą opisywać to, co chcą (i w większości wypadków nagle okazuje się, że nie maja co pokazać, ale mniejsza z tym). Pomijając wykonanie techniczne i zostawiając samą jeno opowieść, oceniam rzecz na 6.5, odcinek nie był pasjonujący, ale zaciekawił mnie na początku.
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung