Rzeczywiście, odcinki "detektyw Kirk/picard/cała reszta na tropie" są najgorszymi, jakie zawsze są. Bywa.
Ten jednak porusza ciekawy problem-sumienie zbrodniarza, osąd jego czynów oraz wpływ na człowieka i jego moralność, jaki ma rozwinięta technika. kirk-cesarz gwiazd, cłąkiem trafne porównanie, zwłaszcza jeśli wie sie, jak wygląda alternatywna rzeczywistość
Problem jednak w tym, że temat podęto z teatralnym zacięciem i typową dla tamtego okresu kinematografii przesadą. Jak temu daleko w wykonaniu, tekstach i aktorstwie do dzisiejszych produkcji-to nie są mile, to nie są lata świetlne, to są megaparseki... pozostałość po przekonaniu, że kino to taki teatr, tylko że łatwiej dostępny, a aktorstwo winno być wydumane, bo rzeczywistość jest jego przeciwieństwem i jest banalna. W związku z tym mamy te wszystkie tradycyjne chwyty, ujęcia i sposoby mówienia. Akurat na plus zaliczam tutaj "szekspirowski" klimat, cała ta aluzja do jego sztuk itd. Zrobiła na mnie ta patetyczna przemowa pod koniec, nad trupem Kodosa. Właśnie za ten "szekspirizm". Aż sie prosił, by nagle pokazał się Picard
Tak przy okazji-przecież chyba w Federacji nie ma kary śmierci? To mu to kurde uważamy za barbarzyństwo, a proszę- XXIV stulecie wie jednak lepiej. To się nazywa postęp...
Ale idziemy dalej-"szalone lata 60-te" walą po oczach wszędzie, a wyłażą zwłaszcza z córeczki, która całym swym jestestwem krzyczy "jestem bezradna c ipą z lat 60-tych, niech mną jakiś męski samiec potrząśnie i zrobi pocałunek a'la Breżniew". Masakra. Ale to znak czasów.
Fabuła-jedyna rzecz, którą można obiektywnie ocenić (reszta to już wynik daty produkcji), pozostawia wiele do życzenia. Intryga to była żadna-może dla osób biorących w niej udział tak, ale dla widza-nie. Nudne, przewidywalne. Banalne. No i te taniuśkie chwyty z thrillerów "złowieszcza ręka" w rękawiczce pochyla się nad posiłkiem, gdy ofiara odwraca sie na 3 sekundy, by coś zrobić. Gdy patrzy z powrotem, ręki już nie ma. Pewno wyskoczyła z podłogi...
Fajne natomiast były opisy reżimu Kodosa, jego postępowanie i metody. Jakby nie patrząc-działał logicznie... Ale tego nikt nie powiedział. Uczucia przyćmiły wszystkim chyba rozum, zwłaszcza Spockowi. To aż się prosił, by Kostucha wdał się w z nim w sprzeczkę na temat moralności logiki, etyki na tel tego problemu. Tego nie uczyniono.
3 i krzyżyk na drogę.
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 25.11.2007 - |20:26|
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung