Skocz do zawartości

Zdjęcie

Goa'uld vs Goa'uld


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#1 Zarathos

Zarathos

    Kapral

  • Użytkownik
  • 241 postów
  • MiastoGrudziądz

Napisano 24.08.2007 - |22:21|

Obejrzałem ostatnio film SG (nie serial) i tak się zastanawiam. Pomijając kwestie budżetowe, dlaczego zmieniono Guldów w węże? W filmie to byli obcy mogący przyjmować postać człowieka i jak dla mnie byli w roli bogów znacznie ciekawsi niż wężyki przejmujące ciała. Szczególnie ich historia, problemy rasy etc.

Stary Goa'uld:
Dołączona grafika

Nowy Goa'uld:
http://upload.wikime...dia/en/f/f1/Goa

Kolejna kwestia w której twórcy SG skrewili?
  • 0
I Kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!

#2 pixey

pixey

    Kapral

  • Użytkownik
  • 177 postów
  • MiastoLBN/ Krk

Napisano 25.08.2007 - |14:35|

Faktycznie, poprzedni obcy mógłby być bardziej interesujący (ostatnio prowadziłam nawet długą debatę z moim tatą na ten temat. :) ). Można by było rozwinąć więcej wątków dot. Goa'uldów.
Ale z drugiej strony postać węża już się przyjęła chyba na stałe. Chociaż, faktycznie jako bogów łatwiej sobie wyobrazić osobną jednostkę, niż pasożyta... Bez nosiciela Goa'uld (serialowy) niewiele mógł zrobić... (właściwie to chyba nic), a taki pojedyńczy Goa'uld mógłby mieć większą siłę oddziaływania.
Ciekawe...

Użytkownik pixey edytował ten post 25.08.2007 - |14:37|

  • 0
WACKO!!

#3 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 25.08.2007 - |19:35|

Mozna przyjac, ze kiedys, zanim goa'uld zawitali na Ziemie, mieli wlasnie taka forme. Weze natomiast faktycznie sa mniej efektywne anizeli ten zmacerowany facio.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#4 pixey

pixey

    Kapral

  • Użytkownik
  • 177 postów
  • MiastoLBN/ Krk

Napisano 25.08.2007 - |20:59|

Poza tym, gdyby Goa'uldowie tak wyglądali, to ja wyglądaliby Asgardczycy?... ;)
  • 0
WACKO!!

#5 Hans Olo

Hans Olo

    Lost Moderator

  • Lost Moderator
  • 2 394 postów
  • MiastoPoznań

Napisano 25.08.2007 - |21:11|

Jak wikingowie oczywiście :D
  • 0

BSG s04e10 - "Oh, Earth...hmm we got frakked out" 


#6 pixey

pixey

    Kapral

  • Użytkownik
  • 177 postów
  • MiastoLBN/ Krk

Napisano 26.08.2007 - |10:59|

Thor z toporem? :P
To by było mocne. Mogli tak poeksperymentować w odcinku "200" :D Ciekawe, co by wymyślili.
  • 0
WACKO!!

#7 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 26.08.2007 - |11:18|

Mozna przyjac, ze kiedys, zanim goa'uld zawitali na Ziemie, mieli wlasnie taka forme.


w serialu Goa'uldowie zawsze mieli taką formę(znaczy węży) vide odcinek 4x08 The First Ones;

co do zmacerowanego gościa to ile się nie mylę w filmie pojawia się on w chwili, gdy Goa'uld stoi przed eksplodującą atomówką; może to nie jest wcale jego wygląd tylko starzejący gospodarz w momencie, gdy Goa'uld jest osłabiony/umierający(w tym wypadku z powodu napromieniowania) podobnie jak np. Apophis 2x18(chyba);taka byłaby moja hipoteza;

Użytkownik inwe edytował ten post 26.08.2007 - |11:19|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#8 Seth Angel

Seth Angel

    Kapral

  • Użytkownik
  • 247 postów
  • MiastoPierwszy z Prawej

Napisano 26.08.2007 - |15:10|

w serialu Goa'uldowie zawsze mieli taką formę(znaczy węży) vide odcinek 4x08 The First Ones;

co do zmacerowanego gościa to ile się nie mylę w filmie pojawia się on w chwili, gdy Goa'uld stoi przed eksplodującą atomówką; może to nie jest wcale jego wygląd tylko starzejący gospodarz w momencie, gdy Goa'uld jest osłabiony/umierający(w tym wypadku z powodu napromieniowania) podobnie jak np. Apophis 2x18(chyba);taka byłaby moja hipoteza;


Raczej nie. Napewno jest to postać Goaul'da tylko filmowa. Zapewne wiąże się to z nieścisłościami między serialem a filmem. Jeśli mnie pamięć nie myli to w filmie powiedziane było że jest on ostatnim przedstawicielem swojego gatunku szukający nieśmiertelności. Gdyby kontynuować serial na bazie filmu obecność Goaul'dów była by nie do przyjęcia. Możliwe że jest to sposób na wciśniecie ich do serialu.
  • 0
I Have Become Death, Destroyer of Worlds.

#9 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 26.08.2007 - |15:20|

Napewno jest to postać Goaul'da tylko filmowa. Zapewne wiąże się to z nieścisłościami między serialem a filmem. Jeśli mnie pamięć nie myli to w filmie powiedziane było że jest on ostatnim przedstawicielem swojego gatunku szukający nieśmiertelności. Gdyby kontynuować serial na bazie filmu obecność Goaul'dów była by nie do przyjęcia.


tak było powiedziane w filmie, zgadzam się również z niezgodnością serialu i filmu w tym zakresie, skąd jednak wiemy, że to co widzimy to wygląd filmowego Goa'ulda, a nie skutek wybuchającej przed nim atomówki?;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#10 pixey

pixey

    Kapral

  • Użytkownik
  • 177 postów
  • MiastoLBN/ Krk

Napisano 26.08.2007 - |16:47|

Twarz Ra była pokazana także wcześniej, gdy opowiadał on historię, jak znalazł nosiciela (opowiadał ją chyba Danielowi). Wtedy też było go widać i wyglądał tak samo, jak podczas wybuchu nuke'a.
  • 0
WACKO!!

#11 dr Danielle Jackson

dr Danielle Jackson

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 335 postów
  • MiastoŹwirek

Napisano 26.08.2007 - |18:43|

Pomijając kwestie budżetowe, dlaczego zmieniono Guldów w węże? W filmie to byli obcy mogący przyjmować postać człowieka[...]

oni nie mogli przyjmować postaci człowieka, tylko brali człowieka za nosiciela - tak jak pociągnięto to w serialu. gdy bomba wybuchała w filmie widać było, jak wpierw wyparowywuje człowiek, a potem obcy. moim zdaniem dobrze, że zmienili postać goa'uldów na węże, bo jak logicznie upakować takiego wielgaśnego obcego w ciałku człeczyny? to film tutaj skrewił, a raczej jego twórcy, którzy nie przejmowali się logicznym wyjaśnieniem pewnych rzeczy.
  • 0
- And a hug is just like a public dry hump.
- I think you're hugging wrong.

#12 Darth Paula

Darth Paula

    Kapral

  • Użytkownik
  • 179 postów
  • MiastoKraków

Napisano 05.12.2007 - |21:03|

Też mi się tak wydaje. Już pomijając nieścisłości między filmem a serialem, których jest baardzo dużo :) , po prostu forma wężowatego obcego jest bardziej "mobilna" i przyswajalna dla widza, dla którego wizja tylko nieco mniejszego od człowieka ufoluda wciskającego się gdzieś pomiędzy ludzkie bebechy może być dość przerażająca i nielogiczna.

Poza tym nie ma to jak pisk dżdżowniczki i jej wicie się po podłodze :lol: !
  • 0

#13 Hemzok

Hemzok

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 56 postów
  • MiastoAtlantyda

Napisano 22.12.2007 - |14:10|

Wężykowi łatwiej o nosiciela, może bez pośrednio wejść w ofiare i git. A ludzik jest za durzy by się dobrze wczepić, i można by z nim skutecznie walczyć.
  • 0

#14 RonidLanis

RonidLanis

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 23 postów
  • MiastoLost in space

Napisano 24.12.2007 - |00:35|

Wężykowi łatwiej o nosiciela, może bez pośrednio wejść w ofiare i git. A ludzik jest za durzy by się dobrze wczepić, i można by z nim skutecznie walczyć.



"Ludzik" mógł się przecież teoretycznie asymilować z postacią, której formę chciał przybierać (coś w stylu obcego z "The Thing"). Ogólnie lepsza jest forma pokazania goa'ulda jako "węża" bo bardziej to odpowiada stereotypowi pasożyta, kreowanego przez wszystkich przeciwników owych istot. :)
  • 0

#15 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 04.01.2008 - |13:34|

Oj ludzie, ludzie, trochę wyobraźni.

Kwestia wężowatości Goa'uld była już poruszana w innym wątku i można powiedzieć, że wszystko zostało już powiedziane.

Podstawowa sprawa, to taka, że NAJPIERW trzeba obejrzeć film a potem dopiero serial. Błędem wielu osób, zwłaszcza młodszych, jest oglądanie od tak zwanej pupy strony. Wtedy właśnie powstają takie wątpliwości jak te tutaj opisane.

Po kolei:

Film opowiadał historię o Gwiezdnych Wrotach prowadzących do innej planety i co najciekawsze zacytuję z pamięci fragment "na drugim końcu znanego nam Wszechświata", znaczy się za siedmioma górami i za siedmioma lasami. W świecie tym rządził kosmita podający się za boga Ra i tu też z pamięci zacytuję fragment "który napotkał chłopca i wziął jego ciało" a nie zmienił się w niego. Nigdzie nie ma też mowy o tym, że fizycznie do niego wszedł czy coś. Z kontekstu wynika, że chodzi o "wzięcie" w sensie mentalnym, przeniesienie świadomości z ciała kosmity do ciała chłopca. Kosmita zrobił to dlatego, że jego rasa wymierała, ale nie oznacza to, że on sam był ostatni z rasy. Ciało ludzkie łatwo jest regenerować w sarkofagu, więc kosmita musiał funkcjonować w ciele człowieka a nie zmienić jedynie swój fizyczny wygląd na jego podobieństwo, jak tu się sugeruje. Wymieranie jego rasy oznacza jedynie, że ma mało przedstawicieli, a oglądając chociażby w serialu jakie podejście do larw mają Goa'uld można zakładać, że sami za ten stan odpowiadają (odcinek, w którym Władcy Galaktyki w ramach spotkania towarzyskiego zjadają larwy swojego gatunku). Poza tym toczą ciągle ze sobą walki a to wyniszcza populację. Powiedzmy wprost, że Ra nie był ostatnim przedstawicielem swojego gatunku ale to on pierwszy wziął na nosiciela człowieka.
Film przedstawia Ra na malowidłach jako kosmitę pokazanego w tym temacie, ale trzeba zwrócić uwagę, że wtedy nikt nie myślał o serialu. Świadomość kosmity po prostu przeniosła się do ciała chłopca i od tej pory rządził jako bóg Ra. W filmie nie ma też słowa o Goa'uldach. Jest po prostu bliżej niesprecyzowany kosmita, co oznacza, że lud na Abydos guzik wiedział na ich temat prócz tego, co widzieli przodkowie kilka tysięcy lat temu.

W filmie sługami Ra są Horus i Anubis - ludzie, nie Jaffa. Żaden z nich nie ma torby na larwę Goa'uld. To są zwykli ludzie w służbie swojego boga. To jeden ze szczegółów odróżniających film od serialu, co nie oznacza, że Ra nie mógł mieć na służbie ludzi.

Końcowa scena filmu, kiedy Ra obrywa atomówką w twarz ma raczej wydźwięk alegoryczny niż fizyczny. Można powiedzieć, że w chwili śmierci ukazała się jego "prawdziwa natura". Nie można jednak powiedzieć, że pokazał się humanoidalny kosmita siedzący wcześniej w garniturku z człowieka, bo to przeczyłoby temu, co Sharee (tam zwana inaczej) powiedziała Danielowi o pochodzeniu Ra i tym jak stał się ich bogiem. Można też wspomnieć o tym w jakim stylu Amerykanie kręcą hitowe filmy i powiedzieć, że są kretynami jeśli chodzi o sensowność swoich wizji. Wspomniany kosmita na końcu filmu jest po prostu ich idiotycznym pomysłem aby było bardziej widowiskowo. Przez to wprowadzili tylko zamieszanie i sami sobie w filmie zaprzeczyli.

Teraz kwestia serialu.

Nie da się zrobić serialu jeśli w filmie zabito wszystkich ważniejszych Bogów: Ra, Horusa, Anubisa i pewnie jeszcze kilku innych, których nie wymieniono w napisach końcowych. Fabułę serialu trzeba było przystosować do tego aby można było ją później rozwinąć. Okazało się, że Anubis żyje i ma się całkiem dobrze, a to dlatego, że w służbie u Ra był Jaffa bądź człowiek, który jedynie w takiej masce chodził. Prawdziwy Anubis jest Władcą Galaktyki i posiada swoje światy pod kontrolą. W filmie wrota prowadziły na drugi koniec Wszechświata, a w serialu działają w obrębie naszej galaktyki. Nienazwana wtedy planeta Abydos nagle znalazła się blisko naszej własnej, co umożliwiło wybranie jej adresu przez Gwiezdne Wrota. Reszta planet była niedostępna z powodu dryfu gwiazd i zmianę współrzędnych odniesienia. Carter opracowała technikę odpowiedniej interpolacji wyników na podstawie danych z adresami wrót i dryfu gwiazd i to umożliwiło podróże do innych planet. Wrota, które pierwotnie nie zachęcały do przejażdżki z powodu ujmującego zimna po wyjściu z tunelu i nudności, w serialu poprawiono aby codzienne podróże nie były dla zainteresowanych uciążliwe. Wszystko to zrobiono po to, żeby ułatwić stworzenie serialu.
Trzeba było wymyślić co zrobić z fantem, że Ra nie żyje. Dorobiono więc więcej bogów. Kwestię kosmitów przejmujących ciało człowieka zamieniono na wężowate robale wnikające w ciało i takie rozwiązanie jest najlepsze, bo pokrywa się w założeniach z tym, co było w filmie. Tutaj kosmita nie przyjmuje wyglądu człowieka, tylko przejmuje jego ciało. Moim zdaniem jest to najlepsze rozwiązanie problemu Ra z filmu. W jego przypadku można powiedzieć, że postać pod jaką przybył na ziemię, to nic innego jak ciało poprzedniego nosiciela, a wzięcie ciała chłopca, to po prostu przejęcie nad nim kontroli przez symbionta czy też pasożyta, jak to woli. Na dłuższą metę trudno byłoby prowadzić fabułę, w której kosmici mieliby przybierać wygląd człowieka i sprawować nad ludźmi władzę.

Mówiąc krótko. Trzeba przyjąć pewne zmiany w serialu względem filmu. Film nie był pilotem serialu i kiedy go tworzono miał być zamkniętą opowieścią. W filmie nie porusza się wielu kwestii pokazanych w serialu, bo po prostu ich nie było. Fabuła filmu przewidziana na niecałe dwie godziny nie pozwalała upchnąć w nim wszystkich niuansów, które pojawiają sie a serialu. Dopiero po sukcesie kasowym jakim był film zaczęto myśleć o serialu, a tego co po naszych działaniach na Abydos zostało było tak niewiele, że nie można było bezpośrednio zrobić serialu. Całą opowieść trzeba było rozszerzyć systematycznie o nowe elementy, komplikując historię.

Jeżeli ktoś zaczynał oglądanie od serialu a teraz nagle zobaczy film, to wydaje się on bardzo ubogi i pozbawiony całego dorobku SG-1. Film był protoplastą serialu ale nie jego ojcem. To jak odległy przodek, którego ewolucja doprowadziła do powstania SG-1. Ja oglądałem wszystko w takiej kolejności, w jakiej trzeba. Najpierw 10 razy film, a potem dopiero po 3 latach serial SG-1. Zauważyłem oczywiście różnice między filmem a serialem, ale dla mnie to było naturalne, bo fabuła szła do przodu a nie cofała się, jak w przypadku oglądania w złej kolejności.

Proponuję zainteresowanym przyjąć po prostu, że jest tak, jak jest i nie szukać dziury w całym. Przy tego typu rzeczach nie uniknie się nieścisłości.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#16 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 11.01.2008 - |18:58|

Jedno uściślenie tylko: film nie był jakimś sukcesem kasowym, raczej się po prostu udał jako produkcja SF. Sam pomysł miał jednak gigantyczny potencjał, który postanowiono przekuć na serial. (Praktycznie przebija wszystko, co wymyślono w tej materii w serialach-Star Trek też się nie umywa) Reszta się zgadza.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#17 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.01.2008 - |11:11|

Może ujmę to trochę inaczej. Film nie był tak bardzo kasowy w kinie, ale bardzo popularny w wydaniu domowym. Zarobił wystarczająco, żeby amerykańscy dusigrosze stwierdzili, że zarobili dość żeby pomysł pociągnąć. Sam potencjał, jaki miał film, bez wizji przyszłych dochodów nigdy nie wystarczyłby do realizacji serialu. Taki już ten świat jest powalony.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#18 Azon

Azon

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 18 postów

Napisano 02.09.2008 - |18:58|

A nie pomyśleliście, że rysunek i postać w opowieści Ra to jego poprzedni nosiciel? Musiał mieć jakiegoś, w przeciwnym wypadku nie mógłby kierować statkiem. Wydaje mi się, że rasą która wymierała nie byli Goaul'dowie, lecz ich nosiciele. Pomyślcie, nie można ich było uzdrawiać w sarkofagu, więc zapewne z czasem ich ubywało. Pasożytom zaczynało brakować nosicieli, przez co musieli szukać innych. Ra poleciał na ziemię i znalazł idealnych kandydatów - ludzi. Przejął ciało chłopaka, przybyła reszta bogów, porozwlekali ludzi po całej galaktyce i opuścili Ziemię aby opiekować się swymi obszarami, zostawiając kilku strażników (Jaffa?), aby się "opiekowali" resztą. Nawet po powstaniu nie chciało im się ruszyć tam tyłków, bo zresztą i po co. Nosicieli mają prawie na każdej planecie, a wrota Tauri nie działają więc im nie są w stanie zagrozić.

^^To jest tylko wyjaśnienie, którego jestem w stanie się dopatrzeć. Zapewne Ra miał wyglądać tak jak w filmie, ale do serialu się nie nadawał, bo komplikowało by to wiele spraw.

[Jestem dopiero w połowie 4-tego sezonu, więc mogę nie wiedzieć kilku faktów.]
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych