Na pewno mogła przejść na dobrą stronę. Między innymi to, że zlitowała się nad Henrym, mimo, że on chciał ją zabić świadczy o niej dobrze? Duża ilość testosteronu? Hmm... Zamiłowanie do broni i ogólna waleczność (oraz w roli supermena, kopiąc sama dół i wrzucając tam Nathana) nie świadczy o tym. ... Prawie. Ana Lucia miała też w sobie trochę estrogenu, nieprawdaż?W sumie szkoda mi Any. Myślę, że mogła przejść na dobrą stronę, złamała się gdy zamierzała zabić Fenriego. Poza tym wnosiła do serialu kobiecość z dużą ilością testosteronu. Ciekawe jak zareaguje na jej śmierć Sawyer, ale również Jack.
Tak... Kary śmierci mu niezafundują. Po pierwsze jak niedawno podkreślałem oni nie mogą zachowywać się jak dzikusy, bo to może być ta rzecz, która odróżnia ich od innych. Ale w takim razie co by mu zrobili gdyby prawda wyszła na jaw. Henryego potraktowali strasznie, mimo, że nikogo nie zabił. Michael wyrządził więcej szkód i dadzą mu przeżyć?Nie sądzę, by nasi rozbitkowie byli już tak daleko w tworzeniu społeczeństwa by wykształcić system sprawiedliwości. Nawet gdy wyjdzie na jaw udział Mikaela w zabójstwie, trudno mi sobie wyobrazić, by poza chwila ślepej desperacji, ktokolwiek zdecydował się na wymierzenie mu kary smierci. Raczej zajmie miejsce Fenrego w celi i będzie tam uwięziony do czasu... no własnie do czasu czego?
Hmm... na początku jej ochota na broń naprawdę mi przeszkadzała i była denerwująca... potem... faktycznie nadawała kolorytu.Wracając do Any. Nie bardzo ją lubiłam, ale nadawała serialowi kolorytu, szczególnie ta jej ochota na broń. Widać twórcy z góry założyli, że takie kobiety są nietolerowane przez ogół i z założenia nie chcieli jej trzymać na wyspie.
Cytat z Grey's Anatomy: "How do you know, how much is too much?" <<szpan>>Mi też jest szkoda tej dziewczyny, ale jeżeli chodzi o ten jej testosteron... miała go stanowczo za dużo... much too much...
Ona stała się taka dopiero po stracie dziecka, to oczywiście. Ale w rozmowie z Sayidem powiedziała kiedyś, że całe życie ludzie jej nie lubili, a ona nie wie dlaczego.To prawda. Ale sprawdzała się na wyspie chociażby podczas przeprowadzenia swoich do naszych rozbitków. Ktoś miękki nie poradziłby sobie w tej sytuacji. Więc są plusy. Swoją drogą zastanawiam się, czy ona zawsze taka była. Podejrzewam, że mogło coś w niej pęknąć po stracie dziecka. Walczyła z całym światem ażeby to pomścić. Wcześniej mogła być nawet całkiem fajna. W końcu była z kimś w ciąży. Takiej Any jak widzieliśmy na wyspie chyba nie bardzo ktokolwiek by chciał. No chyba, że ktoś lubi silne kobiety.
Tak, w szczególności odmiennych zdań Jacka i Locka - choć po ostatnim odcinku mam wrażenie, że zaczną się dogadywać. Przynajmniej daję im taką szansę. Do wykonania zadania jak najlepiej nadaje się Sayid, on chyba nie miałby skrupułów, co?
Podejrzewam jednak, że wyrok dopadnie Michaela w jakimś wojennym zamieszaniu.
Nie, banicja według mnie nie zaistnieje. Któż chciałby wypuścić zdrajcę na wolność, ażeby sam siebie później narazić?
Stwiierdziłem właśnie, że tytuł odcinka (nie ma zadnych spoilerów nieznanych publicznie, ale zamieszczam tak bo naprawdę boje sie ostrzezen). Fenry ucieka z bronią. Nie wiemy gdzie, być może boi się powrócić do swoich. Michael zostaje sam w bunkrze. Wracają chłopaki i Kate. Michael postrzelony, Ana nie żyje, Libby ?. Michael opowiada swoją historię. Chłopaki z Kate ruszają na wojnę.
Bardzo podoba mi się ta teoria.heh a ja bym się cieszył gdyby było tak:
do bunkra wchodzą Jack, Kate, Sawyer, Locke (oni byli razem i idą prawdopodobnie do bunkra)... Ana, Libby i Mike na ziemi... Podbiegają do nich... Lulu martwa, libby nie - jeszcze ledwo dycha, mike tylko muśnięty... Jack zajmuje się rannymi, kate rozpacza - pociesza ja sawyer... wkrotce wszystko wiadomo - lulu dead, mike juz na chodzie - siedzi w bunkrze, Libby nieprzytomna... Kate, Jack i Sawyer idą na plażę - rozchodzi się wiadomość - do bunkra biegnie Hurley, Eko i Sayid... Wraca tez Jack... Eko zmawia modlitwę itd. sayid stoi ze wszystkimi, hurley jest przy libby... Jack wkur*** na maksa chce od razu iść na innych, i odnaleźć fenrego który uciekł... Sawyer, kate i jack wychodzą... Lock gada z Eko - idą do samolotu... Sayid wpisuje kod do kompa - jest przy nim mike.. w tym samym czasie libby na chwile się ocknęła i mówi pokrótce ze to mike - umiera... Hurley mówi to sayidowi i ten od razu zamyka go w zbrojowni... Resztę dopiszcie wy

Logowanie »
Rejestracja










