PS. Odnośnie wiedzmina, kolejnym fatalnym błędem Wiedźmina było wybranie jako specjalisty od scen walki mistrza aikido. Nie jest to styl walki na miecze więc wszystkie walki wyglądają podobnie i mało widowiskowo.
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Nie na miecze - czyli nie na to, co nosi przeciętny rycerz przy pasie bądź na plecach, czy nie na miecze w ogóle? Aikido to wspaniały sport i obejmuje również
elementy szermierki mieczem (czyli najczęściej kataną), kilem (jo) i sztyletem (tanto). Tyle że cały styl walki, a także sposób rażenia (diabelnie ostra klinga, mały, praktycznie niestniejący jelec, jednosieczność i dwuręczność, a także rzadkie operowanie sztychem), nie są dostosowane ani do stylu walki półsłowiańskiego rębajły, ani do normalnego miecza (a taki zdaje się miał Żebrowski - mówię zdaje się, bo po paru badziewnie rozegranych scenach, w tym również jednej z pojedynkiem, zrezygnowalam i zwątpiłam). Jeśli istotnie to aikidoka ustawiał pojedynki, to serdecznie gratuluję, bo jest to nierozpoznawalne - ale tylko dlatego, że po prostu ani broń, ani szermierz się do tego nie nadawali.
Tyle efektów, ile obejrzałam na "zajawkach" (czyli chyba wybrali najlepsze) wystarczyło mi, żeby już nie chcieć tego filmu oglądać. Dlatego mogę sądzić jedynie po tych niewielkich fagmentach, jakie z wielkim poświęceniem (żeby nie było, że jestem uprzedzona) obejrzałam.
A wracając do Seksmisji - moim ulubionym powiedzeniem jest "Chodźmy na wschód, tam na pewno jest jakaś cywilizacja", oraz hasło otwierające wyjście... :censored: Obejrzałam ją już tyle razy, że śmieję się, zanim jeszcze gag pojawi się na ekranie.
Ale wiecie co? Mój syn już się tak świetnie nie bawi. Połowy odniesień do ówczesnej rzeczywistości (choćby cynkowany kubeł) nie rozumie.