Hm nie wiem jak ty oglądasz ten serial ale chyba przez otwór w [beeep]e ;] Jack do roli Jacoba dochodził powoli od 6 odcinków aż zachowywał się jak Jacob więc ta ceremonia była tylko formalnością .
Zagrywki Sawyera ? no wybacz ale chyba trochę się zdarzyło co nie ? <kpi> Np zabicie tych co byli na łodzi ;] Poczucie winny itd ? Jeśli oczekiwałeś jakiegoś wybryku w takiej sytuacji od niego to chyba jesteś jeszcze 12 letnim dzieckiem które w życiu nic nie przeżyło .
Uwierz mi ze nie jestem 12-latkiem ogladajacym serial przez odbyt

i dlatego nie satysfakcjonuja mnie takie rozwiązania. Jasne pryzgotowywał się do roli zastępcy, ok - mi jednak bardziej chodziło oto, że cala ta akcja podjecia decyzji i przejecia "wladzy" była jakas taka bezpłciowa.

usiedli sobie przy ognisku, jacob rzucil im haslo, i pyk jack jest nowym straznikiem. bez zadnych konsultacji, bez zadnego sprzeciwu. jakos tak bardzo naciagane to bylo.
A Sawyer ok może się zdołował, ale nie zapominajmy że gorsze rzeczy się działy przez niego i nawet po śmierci Juliet jakoś szybciej się otrząsnął niz tu po śmierci kilku w sumie nie liczących się dla niego ludzi.
wiem wiem, zaraz usłyszę ze Ford przeszedł przemianę duchową - i też się z tym zgodzę, ale zarówno jak Jack nie ma po co wracać do świata zewnętrznego a tu nawet słowem się nie odezwał.
W pewnym sensie po opuszczeniu wyspy działo się dokladnie to samo
pelno niezalatwionych spraw na wyspie, zycie poza wyspa jakies takie bez wyrazu, niepelne. Moze to pragnienie Jacka powrotu na wyspe przelozylo sie na jego chec zostania nowym Jacobem. a jeszcze wczesniej...na ujrzenie drugi raz, ze w swiat poza wyspa nie jest zyciem dla niego. Po prostu przyczyniło się do tego, ze Jack zostanie Strażnikiem z wyboru, a nie z przymusu
jeśli tak tesknil za światem zewnetrznym, wrocil tam, i okazalo sie ze nie bylo za czym tesknic, to teraz nie bedzie chcial juz tam wracac
Jesli patrzec z tej strony to faktycznie ma to sens. i jest prawdopodobne. Z drugiej jednak strony zycie które prowadził na wyspie było super, bo miał przy sobie towarzyszy z 815. a teraz gdy zostanie na niej sam( w wiekszej mierze dzieki jacobowi), czy bedzie to taka sielanka? czy naprawdę się odnajdzie jako strażnik, czy z czasem zostanie kolejnym Dymkiem?
moim zdaniem ewidentnie widac, że twórcy zabezpieczali się przed wczesniejszym zakończeniem serialu, a cala reszta z jacobem zostala dokrecona/dopisana gdy dostali zielone swiatlo od stacji tv.
wciaz czuje niedosyt, po tylu latach na prawdę czekałem na zakończenie które mnie zniszczy - jakiś czyściec lub piekło, jakiś "matrix", psychodeliczny sen Hugo, grupowa hipnoza, wojna pieklo-niebo

a nie smetna historyjka o dwoch braciach.
Użytkownik Cyrric edytował ten post 20.05.2010 - |10:50|