Jestem tu nowy, choć przeglądam to forum już od paru sezonów LOST. Myślę że nadszedł czas aby podzielić się swoimi spostrzeżeniami i podyskutować z innymi
Ogólnie muszę powiedzieć że odcinek średnio mi się podobał, a mianowicie zakończył się w, dla mnie, bardzo "niewciągającym" momencie, bo o możliwościach Eloise i konieczności powrotu na wyspę trombią już od wielu odcinków.
No ale od początku:
Sawyer nie do poznania przy spotkaniu Jin'a. Czekałem na moment, w którym Jin opowie co widział między flashami - a jednak tego nie zrobił. BARDZO nie podobała mi się ta wsypa ze znajomością języka angielskiego u Jin'a. Angielskiego zaczyna go uczyć Sun, ale ona przecież zaczynała od zera i wątpię żeby miała czas go nauczyć dobrze. Gdy Francuzi chcą dotrzeć do wieży radiowej, muszą tłumaczyć Jinowi jak dziecku, rysować mu na piasku itd. A potem pogawędka Jina z Lockiem - i już Jin bardzo płynnie formułuje swoje myśli i wyraża je bez zająknięcia, rozumie w lot. Szkoda, wolałem jednak Jin'a który ledwo co bąka pare słów.
Nie podobają mi się też te krwawienia z nosa. No co jest, na początku to było coś wyjątkowego, a za chwilę cała ekipa na wyspie będzie sobie podawać chusteczki.
Co do słów Charlotte po koreańsku do Jin'a - zgodzę się z jednym z przedmówców i twierdzę, że powiedziała wtedy co innego, a po angielsku powiedziała tylko przykrywkę. Konsekwencją tych ukrytych słów do Jin'a może być póżniejsze nakazanie Locke'owi żeby przekazał Sun obrączke i powiedział, że Jin nie żyje.
Ben - sypie argumentami jak asami z rękawa. Pytacie czemu nie powiedział szczegółów, w jaki sposób chronił ludzi z wyspy. I tu właśnie o to chodzi, on nigdy nie mówi więcej niż musi. Nigdy. Podobnie tyczy się to Locke'a - on też skrywa co widzi i myśli.
Kolejny żart Sawyera w stylu "Cofam co powiedziałem" czyli "Mówiłaś coś o właściwym czasie" - moim zdaniem to już przestaje być śmieszne. Oczywiście żart z metrem świetny, bardzo w jego stylu
Charlotte mówi że Daniel przepowiedział jej śmierć po powrocie na Wyspę. Kiedy? Sami mówicie że Charlotte musiała opuścić wyspę w wieku 5-7 lat. Nawet jeśli w wieku 10 lat, to co? W takie pierduty z wieku dziecięcego wierzyć, i co więcej, pamiętać? Skoro Charlotte mówi o Dharma Initiative, to musiała mieć minimum 10 lat w momencie opuszczania wyspy, bo trzeba umieć czytać i pisać, a jeszcze pamiętać te dość trudne słowa. No nie wiem....
Co do studni, spełniła się przepowiednia jednego z użytkowników forum - flash nastąpi i Locke będzie wmurowany w ziemię. No, blisko

Koło się zacięło, powodowało flashe, i moim zdaniem jego przekręcenie te flashe zakończy. Ale jak to? To teraz lostowicze będą w czasach przed Dharmą, w dzikiej puszczy. Coś tu chyba się jeszcze będzie działo.
Czy obrót kołem inaczej zadziała na Locke'a niż na Ben'a? Ben dostał teleporta, a Locke "ma umrzeć jako ofiara". Czy tak będzie?
Eloise mówi, że "na razie musi starczyć" - no jak to? Najpierw daje Benowi termin 70 godziny na wszystkich, a teraz godzi się na 3 osoby + Ben? ("What happens if I can't get them all to come back?" - "Then God help us all") i I czy Ben wróci z nimi na wyspę? A jeśli rzeczywiście te pare osób starczy, to kto zaprowadzi resztę? Może Ben zostanie? Albo pojawi się inny "mesjasz"... Eh, za dużo kręcenia...
A postać Danielle jak na razie nie ma żadnego sensu. Nie pamięta albo kłamie, niemożliwe żeby patrząc tak długo na Jin'a go sobie nie przypomniała z: ocalenia z morza, przestrogi przed wchodzeniem do "dymku", strzelaniem... I na dodatek, jak sami odkryliście, parę rzeczy ze starych sezonów i teraz się nie pokrywa. Aha! I te materiały wybuchowe "explosives" w kampusie Danielle. To ich czy już zdążyli być w Black Rock? I czy możecie mi wyjaśnić na jakiej podstawie twierdzicie, że ich wyprawa nie przybyła w 1988 roku tylko kiedy indziej?
OMG, ale się rozpisałem. Tak to jest jak dusiłem w sobie rejestrację tutaj od miesięcy...
Użytkownik Micx edytował ten post 12.02.2009 - |23:23|