spójrzcie na nazwisko autora scenariusza -- od razu można się było zorientować, że dadzą 'dramatyczny' odcinek.
plusy
++ wspólne patrole cylonów i ludzi
+++ zdjęcia na ścianie
++ tigh i adama. ktoś wyżej miał rację. najbardziej wzruszająca scena w bsg [no, moze poza śmiercią ellen i starbuck ;P].
+ head!six, tęskniłam! [również głosuję na wielki show baltara na koniec serialu]
+ wrócili do wątku opera house, jak miło. dying leader miał znać prawdę. chyba jeszcze nie poznał i *wypadałoby* się ruszyć w tym kierunku
+ pianino.
fusy
-- przepraszam, gdzie jest leoben? dlaczego ZNOWU nie ma leobena, kiedy dzieje się coś ważnego :P?
- nie lubię tych wewnętrznych przepychanek w ruchu baltara; wolałam, kiedy po prostu siedział przy mikrofonie, smęcił swoje i nikomu nie przeszkadzał.
- numer siedem, zgłoś się!
Czy tylko ja zwrocilem uwage, ze baseship jest juz "caly", bez urwanego ramienia? wink.gif Czy to juz wczesniej bylo?
od jakiegoś czasu to ramię mu odrastało ;P.
[gdzieś było mówione, ze bs 'leczą' się same -- zgaduję, że bardzo powoli]
i jeszcze jeden jak sobie chłopaki popili :
Bill Adama - "Any mythic revelations?"
Saul Tigh - "Nope. Nothing to report, sir."
o taktak, to miał być mój głos na tekst odcinka. w ogóle tigh odkąd dowiedział się, że jest cylonem, rzuca coraz lepsze grypsy. powinniśmy po ostatnim odcinku zrobić sondę -- 'najbardziej miażdżący komentarz tigha w 4 sezonie' ;D
w tym epie srogi był jeszcze kawałek o cylońskim głosowaniu.
na Galactice gościli chyba znajomi z Atlantydy, bo w hangarze stoi skoczek:
haha :D
nieprawda, panowie, to musi być skoczek -- mckay wpadł nadzorować naprawy ;d
almost sie rozplakalem
jako i ja.
ten fakt przesądza o ocenie -- 8.0 -- inaczej byłoby siedem.