Inny przykład-paradoks żółwia i Achillesa, wysunięty przez jakiegoś odmóżdżonego pajaca z starożytnej Grecji-że niby Achilles nigdy nie dogoni żółwia, bo ten w tym czasie pokona kolejny odcineczek drogi. Błąd w tym rozumowaniu jest oczywisty-nie uwzględniono faktycznej prędkości, czyli warotści powstałej przez podzielenie odległości przez czas. A nie wzięto tego pod uwagę, bo w nauce starożytnej grecji w tamtym okresie nie wolno było dzielić lub mnożyć dwóch różnych wielkości. Uznawano to za taki sam matematyczny pewnik jak to, że dzielenie lub mnożenie przez zero jest bez sensu.
Niedocenianie wpływu kultury na rozwój-no cóż, to ja mogę tylko ręce rozłożyć. To tak jak z religią-ludzie uparcie próbują ja widzieć jako coś innego, niezależnego, a tymczasem religia to nic innego jak kultura, a nie jakiś kosmiczny desant z Marsa. Jeśli orientuejsz se w biologii pobieżnie, powineneś wiedzieć, że rozwój osobniczy człowieka to modelowy przykład przystoswania "w biegu" do zastanych warunków. Natura stworzyła człowieka, model zero, z jakimś tam oprogramownaiem, biosem, hardware-i cały ten zestaw może przystoswywać się w elastyczny sposób do śrdowiska, w jakim przychodzi mu żyć. Ostatnie badania dowodzą, że ma to wpływ również na mózg, który adaptuje się, rozwija i dziąła trochę inaczej u każdej z kultur. Zrobiono takie badanie-porownano amerykanów i chinczyków. Dano im jakieś obrazki do patrzenia i zadania do wykonania i wsadzono pod tomograf. Wynik był "zaskakujący' bo wyszło na to, że mózg usańca działa inaczej niż mózg chińczyka, bo różne rejony mózgu były różnie pobudzane. I zaręczam, że nie jest to wynik odmienności genetycznej.
Kwestia podobieństw środowisk, budowy biologicznej i sensorium-to nie gwarantuje takich samych wyników. Małpa ma podobną do nas budowę i sensorium, a nawet ognia rozpalić nie umie. Co to w ogóle z argument? Nawet gdyby mały zaczęły coś tam klecić to głowę daję, że oprócz prostych narzędzi i rozwiazań nie będą rozwijać technologii tak samo, jak my.
Przykałd z SG-Asgard myślą w zupełnie inny sposób, niż ludzie. Choć nie obca im zapewne jest zasada odrzutu i wiedza, jak wytworzyć proch, nie wpadli na to, że można by zbudować broń palną.
Tak samo jest z moimi przykładami-jeśli chodzi o ludzi, to powoływałem sie raczej na kulturę, język etc. jako przyczynę odmienności w rozwoju. Miało to pokazać, że w obrębie tego samego gatunku możliwe są różne drogi rozwoju. Akurat nasza w ten sposób uzyskana "próbka" jest zanieczyszczona, mamy bias w wynikach-bo na Ziemi drogi cywilzacji przecinały się od początku. Poza tym nie mamy możliwości porównania dwóch wysoko rozwinętych cywilzacji technicznych ludzi, by stwierdzić, czy możliwe są zupełnie inne drogi rozwoju w obrębie tego samego gatunku. Jedyny przykład, jakim dysponujemy, to wyspy Rapa Nui i od biedy cywilzajce Ameryki Południowej, ale one wszystkie babrały się w średniowieczu, a więc w rzeczach prostych, które z swojej natury nie oferują mnogiej ilości rozwiązań, tak jak to jest w przypadku urządzeń bardziej skomplikowanych.
Ale oczywiście masz rację-jeśli chodzi o ludzi. Ale prosiłbym o nie rozciąganie tego rozumowania na obcy gatunek, który na Ziemi nie powstał, a od człowieka dzieli go jakieś parę milionów lat ewolucji.
Jeszcze tylko jedna rzecz. W Star Treku też wyciągnięto na wierzch podobną rzecz, która miała usprawiedliwiać mnogość humanoidalnych gatunków myślących o tych samych gabarytach i zbliżonych proporcjach (oszczędnośc charakteryzacji i i efektów): otóż argumenty były te same. Że w podobnychw warunkach, z podobnych srodowisk bal bla bla i tak dalej. Sek w tym, ze to jest totalną bzdurą. Mozżmy startować z tego samego poziomu, a wylądować zupełnie gdzieś indziej. To tylko nasze, subiektywne złudzenie, błąd poznawczy, iż nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić innego modelu rozwoju. Bo istoty myślące mają to do siebie, ze nie musza działac rajconalnie. Dlatego w tych samych warunkach mogą powstać dwie zupełnie inne cywilzacje, co zresztą zdarzyło sie na Ziemi.
I ostatnia kwestia-"postmodernistyczne mambo-jumbo o wpływie kultury i poglądów badaczy na odkrywane prawa przyrody". No cóż. Chyba właśnie ta twoja opinia jest dowodem na słuszność tezy, że jednak sposób myślenia "zakaóca" proce spoznawczy. Bo, jak mniemam, jesteś ścisłowcem i odpowiednio do tego obrałeś scieżke kształcenia. W efekcie uznajesz za pewnik, że robiąc powtarzalne eksperymenty osiągasz postęp w wiedzy, udowadnajac lub obalajac teorie. A prawa przyrody sa niezmienne i takie same, są wiec prawdą. Tymczasem powyższe "postmodernistyczne mumbo-jumbo" nie mówi o tym, że w zależnosci od kultury osiągamy inne wyniki, tylko ze w inny spsoób do tych wyników dochodzimy i interpretujemy, a to powoduje, że się różnimy. I nie jest to mumbo-jumbo, tylko czysta prawda jak grawitacja. Wejźmy na przykład dwa zespoły badawcze, mające takie same możliwości-surowce, fundusze, zaplecze, wykształcenie. I daamy im zadanie. Czy rozwiażą je w takim samym czasie? Nie. Ktoś będzie szybszy, czyjeś rozwiąznaie będzie lepsze w ten czy inny sposób. To chyba obala twoje podejscie do kwestii. Bo nawet jeśli sklonowalibyśmy członków zespołu badawczego, ba-skolonwali tylko jednego człowieka i w ten spsoób złożyli zespól badawczy to gwarnatuje, że sposób dojscia do celu, realizacja oraz wynik byłyby inne. Bo zawsze jeden z klonów może oblać sie kawą i w ten sposób wpaść na genialny pomysł. Albo jedne wpadnie na drugiego, potłuką się i już bedą myśleć w inny sposób, niż ci z drugiego zespołu, co nie mieli sprzeczek.
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 13.02.2008 - |19:37|

Logowanie »
Rejestracja








