Nasze wspólne opowiadanie 2
#41
Napisano 16.07.2004 - |15:10|
- Przepraszam pana ale jakoś tak nie mogłam wyhamować – uśmiechnęła się słoto pokazując rządek białych równych ząbków
- Nic nie szkodzi droga pani....... Czy my się już gdzieś nie spotkaliśmy?
- yyy.... Doktor Jakson?
- Tak
- z SGC ?
- Tak
- A więc – wyjęła z skórzanej teczki ciemne okulary zasłaniając kryształowo niebieskie oczy włożyła je na nos- Drużyna A powiedziała ze potrzebuje pan jak najwięcej super bohaterów
- Tak
- Jestem Liz sekretarka Janosika zbuja, z polskich Tatr, co zabierał biednym a dawał bogatym, Janosik pyta się czy nie przydadzą się wam jego ciupagi na te Hat'taki – powiedział bacznie obserwując z pod ciemnych okularów Daniela
- A jakie te ciupagi?- zainteresował sie
- Różne niektóra z napędem Nakłada a niektóre prosto z Czarnobyla
- Z czarnobyla?
- Tak te przewożą w specjalnych ołowianych skrzyniach i są jednorazowego użytku, jeśli doczepić do nich kilka lasek trotylu
- Ciekawe, ciekawe – powiedział Daniel spuszczając wzrok po łańcuszku, który dziewczyna miała na szyi aż do zawieszonego na nim wisiorka w kształcie lilii, który spoczywał pomiędzy jej piersiami.
- To jak dogadamy się
- Ela!!!!!!- Dało się słyszeć głos Murdoka dobiegającego do dziewczyny i obejmującego ją czule
- Murdok – wyciągną rękę do Daniela przedstawiając się
- Jakson
- Wiem ten grzebodół z SGC
- Grzeboduł??- zdziwił się Daniel
- No archeolog
Później w największej saliSGC byli już wszyscy super bohaterowie i członkowie drużyny SG1 generał sprawdzał obecność
- Pułkownik O`Niell ?!
- Jest!
- Major Carter?!
- Jestem!
- Teak`c?!
- Jestem
- Doktor Jakson?!
Cisza
- Doktor Jakson!!
- Nima wsiąkł gdzieś z nasza sekretarka – odezwał się Pyzdra – żeby jo pierony wzięły z nami to godoć tak nie chce ja z tym znachorem
Tymczasem Ela i Daniel utknęli w windzie pomiędzy piętrami w drodze na zebranie wszystkich super bohaterów, nie przeszkadzało im to zbytnio, bo gdy tylko stanęli Daniel wyciągną karty
- W co gramy – spytała Ela zamiatając swoimi długimi rzęsami
- W gołego – powiedział zdecydowanie Daniel
#42
Napisano 16.07.2004 - |19:17|
- Doktorze Jackson - wycedziła powoli - Kto to jest?
- To jest yyy... - zaplątał się Daniel. I w tym momencie wpadła mu do głowy bardzo nieprzyzwoita myśl. "Dwie fajne laski jednego dnia! Ale fart!" pomyślał i przedstawił je sobie - Hathor to jest Ela, Ela to Hathor...
Delikatnie wyciągnął Hathor z kieszeni fiolkę z jej feromonami i otworzył. Niepostrzeżenie zawartość fiolki wydostała się do windy.
- No więc moje panie - powiedział obejmując je rękoma - Na czym to skończyliśmy?
Tymczasem na orbicie okołoziemskiej.
- Mój panie - pokłonił się przed postacią w cieniu Jaffa - Wygląda na to, że ta planeta nie jest w stanie się bronić. Myślę, że powinniśmy...
- Od myślenia ja jestem! - powiedział głos tak mroczny jak najczarniejszy charakter z taniej telenoweli - Poczekamy aż przybędą pozostałe okręty.
- Tak panie.
#43
Napisano 16.07.2004 - |20:59|
- Ojejku...nie zauwazyłem- a na co one tak stoją?- powiedziala zaciekawiona postac w ciemnym tle (no normalnie jak w Dzikim księżycu
- No bo prosze pana, no bo one czekaja na pana rozkaz...pan miał tą misje prowadzić- oświecił go niski Jaffa, który całkowicie nie pasował do jego druzyny...ale co tam..przyboczny to przyboczny
- A no to niech ktos w koncu strzeli...może sie kapną że juz czas- stwierdzila dalej ta mroczna postac- a tak na marginesie...czy ktos moze mnie podeslac do operacyjka- spytała sie wiadomo kto
- chyba do optyka- poprawił go HOBBIT ( bo tak miał na imie jego przyboczny
- no a co ja powiedzialem? to, że ja sie nie potrafie wyrazić to nie powod zeby mnie poprawiac- ,,Władca ciemnosci'' sie wkurzyl...zabłysły mu oczka...a jakis tam Jaffa dostał po łebie, tzn..miał dostac bo oczywiscie Władca ciemnosci nie dowidział i sobie nie trafił...
A w bazie SGC....
- Ziemia jest ostrzeliwana, przez to cos...to cos w kosmosie sie znajduje...jak oni mogli naruszyc nasz teren- przezywał jeden porucznik
Gdy tylko Power Rangers (czy jak im tam) to usłyszeli to odrazu wypowiedzieli swoje magiczne słowa:
- Transformacja!!!!
...i jak w morde strzelił znaleźli się na polu pełnym cebuli, gdzie po 5 minutach wylądowal statek Nirti. Oczywiscie nasza wielka, dobra znajoma wyszla ze swojego stateczka i...
- Tym razem was zniszcze Power rangers
- O nie chlopaki!! To nowe wcielenie żony lorda Zeta....
Użytkownik hathor edytował ten post 16.07.2004 - |21:03|
#44
Napisano 21.07.2004 - |18:04|
Daniel Hathor i Ela grali w rozbieranego pokera
- Poker – krzykneła Ela i zaczęła Tańczyć :clap: – no, co przystojniaku ma ci pomóc pozbyć się przegranej- powiedziała do Daniela, który w tej chwili był już tylko w bokserkach
- Ja też ci mogę pomóc – dodała Hathor
- Nie śpiesz się tak ty też przegrałaś dalej, dawać, dawać rozbierać się moi państwo –powiedziała a w tym, czsie winda ruszyła Hathor wykazała się jednak przytomnością umysłu i wcisnęła STOP winda znów stanęła.
Nie na długo w chwile później znów ruszyła i drzwi od windy otworzyły się w chwili, gdy Hathor i Ela zajęte były zdzieraniem z Daniela bokserek.
Dość dziwny widok ukazał się Janet czekającej na widne na jednym z pięter, dwie kobiety jedna w samej bieliźnie jedna w tylko w spódnicy i jeden mężczyzna, którego teraz jeszcze nie mogła rozpoznać, rozrzucone po windzie ubrania, karty do gry oraz jakiś dziwy zapach znała go z skądś, ale nie miała pojęcia z kąt. Panie wyprostowały się odsłaniając pozbawionego już bokserek pana w tym momencie przed windą zaczą się zbierać coraz większy tłoczek. Janet widząc Danielai tłumek, pchana jakąś dziwną siłą weszła do windy i zamknęła drzwi.
- Dobra, w co gracie – powiedział biorąc do ręki karty- w gołego czy w rozbieranego pokera
- W rozbieranego pokera – wyksztusił Daniel ubierając sie
- Ej a ty, co się ubierasz jeszcze nie skończyliśmy grac
- Nie szkodzi gramy od nowa u mnie tam przynajmniej nikt nie bidze nam przeszkadzał- powiedział Janet i nacisnęła guzik poziomu, na którym było ambulatorium, -Daniel poczuł sie nieswojo
Tymczasem super bohaterowie..
#45
Napisano 21.07.2004 - |20:57|
Tymczasem na orbicie okołoziemskiej...
- Kapitanie Picard, wykryliśmy obecność wrogich sił.
- Dziękuję, Data - zamyślił się kapitan - Jaką mają przewagę?
- Kilka niezidentyfikowanych krążowników, plus myśliwce.
- To musi być flota Romulan - machnął ręką kapitan - Podnieść osłony i naładować fazery.
Mostek natychmiast ogarnęła czerwona poświata.
- Przyjąć stan gotowości - rozkazał Picard - Skontaktować się z pozostałymi jednostkami federacji...
- Próbowałem kapitanie - odezwał się Data - Ale nie mam odpowiedzi. Obawiam się, że jesteśmy sami...
- Wywołać dowódce wrogiej floty - zdecydował w końcu kapitan. Przez chwilę trwała nerwowa cisza.
- Tu mówi kapitan Jean-Luc Picard ze statku Enterprise. Dowódca niezidentyfikowanej jednostki, macie natychmiast opuścić strefę Federacji albo poniesiecie konsekwencje wtargnięcia!
Przez chwilę trwała cisz. Kapitan powtórzył meldunek, ale bez rezultatu; wrogie siły milczały.
- A więc dobrze - zdecydował w końcu - Worf, Raiker, Troi - pełna gotowość... Uderzyć na wrogi okręt!
Trzy torpedy fotonowe zostały wystrzelone w kierunku najbliższego krążownika wroga...
Użytkownik Ogotai edytował ten post 23.07.2004 - |19:41|
#46
Napisano 21.07.2004 - |22:51|
- Ja cię znam -powiedział, gdy Hathor zdejmowała przegraną bluzkę, –choć tu mała i nacisną jakiś guzik w jednej chwili cała czwórka znalazła się w jednej z sal na ha'taka. Poczuli tylko jak torpedy z Enterpraise uderzają w stek. Tym czasem, wielki zły ślepy Goa-uld dostał jakiś przekaz od faceta w czarnym plastikowym hełmie zakrywający mu całą twarz
- Słuchaj goauldzka pokrako uprowadziłeś moja ukochaną Hathor
- E jak może byś się najpierw przedstawił
- Jestem Lord Wiader słóga wielkiego Imperatora Palpattiniego
- Wiader Wiaderko hehe
- Nie mów do mnie wiaderko tak mnie w przedszkolu nazywali jestem Wiader Lord Wiader słyszysz wężowcu ta zniewaga krwi wymaga -powiedział i rozłączyła się. Promień teleportera zabrał z sali ubierającą się czwórkę i przeniósł ł do innej sali na innym statku tak że Hathor wylądowała prosto w ramionach Lorda Wiadera
- Kochanie wróciłaś nareszcie cię znalazłem tak długo cię szukałem kwiatuszku – mówił wiader czule tuląc do siebie Hathor – moje okręty właśnie zniszczyły wszystkie jednostki tego wężowca ci ludzie teraz wrócą na ziemie, a ja ci pokaże, jaką piękną planetkę ostatnio zniewoliliśmy – i tak Janet Ela i Daniel znaleźli się z powrotem w SGC a Hathor i Lord Wiader odlecieli na drugi długi miesiąc miodowy.
Pomijając fakt, że Hathor nie była zbyt z tego wydarzenia zadowolona.
Użytkownik EsaSol edytował ten post 22.07.2004 - |08:05|
#47
Napisano 25.07.2004 - |14:18|
- panie prezydencie co mamy zrobić? Dowódzctwo SGC nie jest w stanie poradzic sobie z problemem obrony Ziemii. Cały czas pija i łajdacza sie....
- Zostało nam tylko jedno: oddajemy dowodztwo grupie z Orion Tok'Ra
- Nie słyszalem o nich Panie Prezydencie...
- To grupa wtajemniczonych ludzi z Polski. Ich administrator i moderatorzy wiedza o wrotach juz od poczatku. Przygotowuja grupy bojowe cwiczac swoich forumowiczow na zlotach. Sa wierni i fanatyczni, mozemy im powierzyc wrota....
- Juz do nich dzwonie...
Na plazy w Gdyni, na reczniku siedzi Grinch z piwkiem w ręku. Fale łagodnie obijają sie o brzegi. Panienki w bikini przechodza sie w ta i spowrotem, aby zwrócić na siebie uwage naszego admina.... nagle w plecaku odzywa sie telefon..... dzwoni prezydent U.S.A.
-TWÓJ PUNKT WIDZENIA,
-JEGO PUNKT WIDZENIA i
-DO DIABŁA Z TYM WSZYSTKIM
#48
Napisano 26.07.2004 - |19:56|
- Dzień dobry, czy mam przyjemność z panem Grinch'em ?? - jakis Generał Hammond
- Tak o co chodzi ? - Grinch
- Tutaj gen. Hammond, i mam wielką prośbe do Ciebie - powiedział i ciągnął dalej - zostałes wybrany do skompletowania 5 drużyn SG w polsce.
- Ja ?, ale czemu nie Kermit albo kto inny ? - Spytał zdziwiony
- Tak i juz - odparł generał
- Z całym uszanowaniem ale ja nie wplątasz mnie w to, zadzon sobie do Pradawnego lub gdzies - odpowiedział
- A masz do niego numer ? - spytał
- Chyba tak, wyśle Ci sms'em, nara - i wcisnąl dobitnie klawisz zakończenia rozmowy.
Po jakiś 5 minutach, w rękach generała można było zobaczyc jego komórke. Wyglądała niemal jak NOKIA 3310, ale miała małe przenośne wrota, wbudowaną karte dźwiekową, i kilka innym bajerów dla własnej przyjemności. Z komórki wydobył sie dźwiek doręczonej wiadomosci, a oczom generała ukazał sie numer do Pradawnego :clap: . Ani chwili nie czekając wykręcił numer do w/w.
- Dzien dobry, kolega Pradawny ? - zapytał
- Tak, o co biega ? - zapytał Pradawny ;] .
- Tutaj generał Hammond, z SGC - odparł i kontynuował - dzwoniłem do Grinch'a ale skierowano mnie do Ciebie.
- Rozumiem, wiec w czym rzecz ? - zapytał po raz kolejny.
- Musisz skompletowac 5 Polskich drużyn SG - odpowiedział zdecydowanie
- OK, chętnie podejme sie tego zadania,
Rozmowa sie zakończyła, a Pradawny podniusł swoje siedzenie z dawno przyrośniętego do niego krzesła ;]. Chwycił komórke i zaczął szukac ludzi z Orion Tok'ra, na pierwszym planie była 121277 (Wiola). Powiedział jaka jest sprawa, i miał już jedną osobe do Polskiego SG-1 (jak to ładnie brzmi). Kolejna na liście była EsaSol, długo sie nie zastanawiając wykręcił do tej panny numer i tak wyglądała ta rozmowa.
- Hey Esa, tutaj Pradawny - przywitał sie jak to przystało na Pradawnego :]
- Hey, kope lat (a dokładnie kopke, bo jakies 2 godziny temu gadali na Tlenie) - odpowiedziała i mowiła dalej - Tlen jest super, czy masz tą nową skórke ?
- Niestety jeszcze nie, ale jest sprawa - powiedział tajemniczo - własnie dostałem telefon od Hammond'a z TEXAS ;].
- Tego z ...
- Tak tego samego
- Poprosił mnie abym zebrał Polskie 5 druzyn SG.
- I dzwonisz do mnie zebym nalezała do jednej z nich ?
- Tak a konkretniej jestem jeszcze na SG-1 (jak to ładnie brzmi)
- Ok, pisze sie na to - odpowiedziałą zadowolona - a co bym miała robic ?
- Nio konkretnie to jeszcze nie wiem, ale chce miec dobry squad jak to ma byc Polskie SG-1
- OK, to pisz jak coś. PaPa !!
Nio to Pradawny ma juz dwie osoby, ale musiał sie teraz dobrze zastanowić kogo jeszcze owej grupy dodac. Swierdził ze jak jest 121227(Wiola) to i miło było miec tam Zoiste. Pradawny zadzwonił do niego, a rozmowa nie trwała krócej niż minute. Zgodził się odrazu. Pradawny musiał teraz dobrze wybierac, bo grupy mają być 5 osobowe. Tak więc musi znalesc jeszcze 1 osobe. Nio to pradawny ma dylemat. Oto kogo chciał wybrać :
Sokar
Kermit
Obi
Kasyno itd.
Wybrał, eee ok macie ałdio tele.
Kogo wybrał Pradawny na 5 członka Polskiego SG-1 ?
A ) Sokar
B ) Kermit
C ) Obi
D ) Kasyno
ok, Pradany wybrał Kermita. Nio musiał, wkoncu to brat (a jak by tak dał bana po znajomosci ??).
Nio to w SG-1 mamy komplet :
Pradawny - dowódca ;], Snajper
EsaSol - Logistyka/Spec. Technik, broń lekka
121772(Wiola) - Dr. archeologii, broń lekka
Zoisyte - Znawca artefaktów Goul'dow, broń ciężka
Kermit - Komunikacja, broń ciężka
... Ja proponuje zeby w tej kolejnosci były tworzone kolejne Polskie Druzyny SG, wiec teraz EsaSol bedzie kreatorem SG-2. Zapraszamy ;], jak według Ciebie powinno to wyglądac ...
Nio i są czarne
#49
Napisano 26.07.2004 - |21:20|
Thomass 950– dowódca (sam się o to prosił a ona nie potrafiła mu ustąpić
:look: )
Ogotaj 467 – sprawy techniczne
Hathor 56 - egiptolog
Castor Krieg 177 i Phrazes 1297 – specjaliści od broni biologicznej :afro:
Zadowolona z siebie odnalazła na forum Orion Tok`ra odpowiedni temat gdzie spisywano załogi i umieściła tam skład SG2,
‘”ciekawe ja będą wyglądać następne drużyny” pomyślała "i ciekawe czym będe sie zajmowac w SG1 "
:afro:
Użytkownik EsaSol edytował ten post 26.07.2004 - |21:35|
#50
Napisano 26.07.2004 - |21:59|
Gdy już upewnił się że w pobliżu nie ma żadnych wrogich Jaffa otworzył klape do prywatnego schronu przeciw atomowego i zniknął w ciemnościach.
Nie minęło pare minut i już miał przygotowane miejsce na wrota i sterownie. Gdy tylko upewnił się że wybrane przez niego pomieszczenia są dobre ponownie zniknął w ciemnościach kolejnego korytarza.
Każdy kto w tym momencie patrzyłby na ogród Thomassa zobaczyłby wysuwające się z ziemi czerwone lampy i usłyszałby warkot jakiegoś silnika i pisk rozsówanego włazu.
Po chwili zpod ziemi wysunął się na rampie helikopter transportowy a za sterami siedział Thomass, odrazu wystartowal i latal po polsce wzdluż i wszerz by zebrać swoją drużyne. Kilka godzin później całe SG2 siedziało w helikopterze i leciało w strone stanów do kompleksu Chayen Mountain.
Gdy SG2 dotarlo na miejsce weszlo z kopa do SGC. Widok ich przerazil, wszyscy zapijaczeni, orgie w codrugim pokoju... Teraz byli juz pewni ze decyzja ktora podjeli byla sluszna...
Zjechali na najniższy poziom, uruchomili wyciągarke wrót i spakowali caly sprzet ze sterowni, co prawda zabrali jeszcze kilka gadżetów ale nie warto o nich wspominac...
Zaloga SGC nawet sie nie zorientowala ze zostaly im odebrane wrota...
Kilkanaście godzin później SG2 konczylo prace w przygotowaniu SGCPL w Krakowie. Bledy z programu wybierającego adresy zostaly usuniete przez dowódce SG2 a przeslona na wrotach udoskonalona przez reszte drużyny. Po zakończeniu wszystkich prac istniejąca drużyna SG1 zostala poinformowana o nowej lokalizacji wrót...
Już wktrótce zaczną się misje...
#51
Napisano 26.07.2004 - |22:04|
W jej skład wchodzą :
SGTokar - dowóca
Radzior i Agava (są jednością i tak są liczeni ) - broń ciężka
Kasyno - broń ciężka
Seth - snajper
M.M - snajper
Zespół od szybkiej i mokrej roboty .
#52
Napisano 27.07.2004 - |20:35|
-Och kochana znalazlem dla nas cudowna planete, na ktorej spedzimy reszte wiecznosci, z dala od zgielku calej tej wojny gwiezdnej- bajerowal lord Wiadro
-Swinio odwal sie ode mnie- ripostowala Hathor
-Ale ja ciebie kocham....
-...frajer....
Do sali wpada zdyszany oficer(1)...
-Lordzie Wiadro, mamy problem, w naszym kierunku zmierzaja 3 statki wroga....
Po chwlili,na mostku:
-Obce statki pojawia sie, za:...trzy....dwa....jeden....-Oficer(2)
W przestrzeni, z zupelnej nicosci wyskakuja trzy statki asgardu, pozostawiajac za soba chmurke zjonizowanych gazow...
Na glownym ekranie monitora statku Wiadra pojawia sie twarz Asgardczyka...
-Sluchaj ziomus oddaj mi Hathor, bo bedzie z toba zle. Nie chce cie zeszmacic, ale jezeli nie zostawisz mi innej opcji...-powiedzial Loki
-Nie znam ciebie i nie boje sie... -Wiadro
-Sluchaj frajerek, dopiero o wstalem kac mnie na#$%dala, wiec nie mam czasu na gadanie, oddaj nam lale i spadamy- rzek lekko zachrypialym glosem Thor, ze swojego stuningowanego O'Neilla...
-Nie boje sie was, juz tu leca moje niszczyciele imperium.... hahahaha.... wykorzystalem czas rozmowy z wami, aby wezwac posilki.... hahahaha, teraz nie macie szans -Wiadro
Tym razem na ekranie pojawila sie twarz koegi Indu -Chlopaki nie ma sie co opierdzielac, zaczynamy zabawe, namierzylem juz Hathor i przeslalem na moj statek......
Pierwsza torpeda wystrzelila ze statku asgardu, rozpoczela sie bitwa. Asgardczycy manewrowali, by ustrzec sie przed ostrzalem gwiazdy smierci, ich torpedy wyrzadzaly powazne straty flocie Lorda Wiadro. Po chwili zjawily sie niszczyciele imperium...
Na wewnetrznych ekranach Asgardczykow:
- Cholera nie damy rady...-Wyjatowo zmartwiony Thor (uniosl, brew)
- (Loki) Dobra robimy tak: Indu spadaj na pobliska planete, ukryj sie i czekaj na pomoc. Thor, wyslij wiadomosc podprzestrzenna do Ziemian, ze potzrebujemy wsparcie ich najlepszych drużyn :hyhy: na planecie 478CDX... Ja podniose ogien zaporowy, gdy bedziecie zajeci, a potem panowie przenosimy zabawe na powierzchnie....- powodzenia i niech Walhalla was przyjmnie... porzegnal sie Loki
Pare chwil pozniej, na planecie, w statku typu Sam Carter:
- Nie rozumiem, dlaczego Loki tak sie przejal, przeciez jestes Goauldem...- zapytal Indu... -jak uslyszal, ze cie porwali, wyrwal nas z biby i kazal leciec tobie na ratunek....
- Wiesz, poznalismy sie w dawnych czasach, jeszcze Ra byl wladca systemu.... to byly wspaniale czasy... ja... zreszta znasz mnie, moja reputacja mnie przesciga, a on byl bardzo pociagajacy.... Awanturniczy Asgardczyk, bog niegodziwosci... to musialo sie tak skonczyc...
- Nie chce wiedziec nic wiecej... rzekl Indu i wrocil do swojego ekranu czekajac na posilki Ziemian
(Licze teraz na wsparcie waszych cudownych druzyn....)
-TWÓJ PUNKT WIDZENIA,
-JEGO PUNKT WIDZENIA i
-DO DIABŁA Z TYM WSZYSTKIM
#53
Napisano 27.07.2004 - |21:13|
- Ludzie,mam złe wieści - walnął generał prosto z mostu przypalając szluga.
- Szefie, co jest grane? - zaniepokoił się O'Neill sztachając się.
- Otóż - boss puścił dyma - Doszły mnei informacje, że chcą nas wykopać...
- Któren to??? - ryknął Daniel. Sam i Teal'c zrobili wrogą minę.
- Chyba nic poważnego... z jakiegoś państwa na wschodzie... Bośnia...Nie coś na P..
- Patagonia! - podpowiedział Danny
- Portugalia - odparła Sam
- Pepperoni - podniósł brew Teal'c
Hammond tymczasem looknął w papiery.
- Nie, to jest jakaś Polska...Pierwsze słysze. No, mniejsza z tym. Otóż - puścił dyma - podobno przygotowali swoje drużyny i chcą zająć nasze stołki. Ale my się nie damy!
- Nie damy się! - wrzasnął O'Neill
- Nie damy się! - wrzasnął Jackson
- Nie damy się! - wrzasnęła Sam
Teal'c położył rękę na sercu i zaczął nucić hymn USA.
- No ludzie, ruszajcie - powiedział Hammond - Trzeba uzbroić bazę, nawet mysz ma tu nie wejść!
- Yes sir - krzyknęło SG-1 i ruszyli by bronić swój dom.
Użytkownik Ogotai edytował ten post 27.07.2004 - |21:14|
#54
Napisano 27.07.2004 - |21:38|
- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ch :censored: a ktoś na m zakosił wrota jak? Gdzie? Kiedy? Generale zakosili wrota. Generale proszę torcik czekoladowy pułkowniku torcik, bezowy bo mi słabo!!
- Carter, co się tak drzesz jak by cię ze skóry obdzierali.
- Pułkowniku chcieliśmy wzmocnić przesłonę, ale to okazało się nie możliwe!
- Dlaczego??
- Bo ktoś nam zakosił wrota!
- Jak to idziemy do dyżurki jakaś kamera musiał to zarejestrować?
W dyżurce okazało się, że podczas, jak oni smacznie spali po balandze grupa młodych ludzi spakowała i wyniosła wrota i komputery.
Tymczasem w podziemnych bunkrach ogrodu Thomassa trzy już skompletowane polskie drużyny SGC oblewają piwem ‘bezalkoholowym’ przejęcia wrót.
- Dobra jeszcze tylko skompletowac dwie drużyny i zaczynamy misje
#55
Napisano 27.07.2004 - |21:50|
-Racja , a Thor nawet usprawnił mi komputer - odezwała się uśmiechnięta Esa .
-Skorzystamy z tego i przejmiemy kontrolę nad X-303 Prometheuszem , tylko potrzebuje jeszcze 2 chętnych do pomocy . Mogą pojawić się później , bo do opróżnienia statku użyjemy teleportera . Można wysłać ich na Hawaje
Od razu wszyscy zabrali się do roboty , Esa z pomocą Thomassa przekierowała sterowanie do komputera , Ogotai zajął się procedurą przesłania oryginalnej załogi i wysłaniem w tym samym momencie Obiego na pokład .
Dobra , jestem na mostku .Według sensorów jestem sam . Zajmę pozycję po ciemnej stronie Księżyca i oczekuję na kolejnych załogantów . Obi Out.
#56
Napisano 27.07.2004 - |22:31|
Użytkownik kasyno edytował ten post 27.07.2004 - |22:43|
#57
Napisano 28.07.2004 - |00:00|
-Cześć... Słtszałem że macie tu wrota... Ale jazda... Dajcie sie pobawić!
-Hej zostaw to- kszykneła Esa- nie dotykaj!
-Oj nie bądźcie tacy... dajcie sie pobawić!
i zaczoł otwierac i zamykac przesłone, co strasznie mu sie podobało... po chwili przesłona zacieła sie na wpół otwarta... ale zarazem na wpół zamknięta...
- i coś ty zrobił!-krzyknoł Thomass
-ech... sorka... zaraz to naprawie.. no co sie tak patrzycie... pobawić sie przesłoną joz nie można?
i zaczoł grzebać przy mechaniźmie...
Niestety zanim skończył naprawe wszyscy usłyszeli dźwięk zaskakujących szewronów i wrota się otwożyły...
#58
Napisano 28.07.2004 - |07:30|
- Aktywacja z zewnątrz - wydusił kermit
- Kto to u licha moze być - rzekł Zoisyte
- Wyjmijcie broń - Rozkazał Pradawny - musimy byc przygotowani na wszystko
Po chwili każdy dzierżył swoją broń, Pradawny dobył swój standardowy MP-5 tak jak i reszta. Jednak Zoisyte się wyłamał, dobył staffa a do pasa przypioł sobie Zata.
- Mamy sygnał ze to Asgard - poinformował Kermit
- To otwieraj przesłonke - rozkazał Pradawny
Przesłona się otworzyła, a chwile potem przez wrota przeszedł Thor.
- eee ..., co się tutaj stało ? - zdziwiony, poniewaz nie widział starych twarzy
- Hey Thor - powiedział Pradawny, klepiąc jego lekko po plecach - mieliśmy własnie wyruszać Ci na pomoc.
- Aha rozumiem, mowicie w jakby znajomym języku - zastanowił się
- To Polski ;] - powiedział Pradawny - ja jestem Pradawny, tam przy komputerach siedzi Kermit, przy naszym arsenale stoi Zoisyte, Wiola pomaga EsaSol przy konstrukcji naszego DHD.
- Czyli wytamy w Poland SGC - wyjaśnił Pradawny - jest nas jeszcze wiecej, ale własnie Pułkownik Obi przygotowuje flote aby wam pomóc.
- To miło z waszej strony, ale bitwe przeniesliśmy na ziemie - poinformował Thor - musicie przejsc przez wrota.
- Rozumiem, własnie zbieramy ostatnie posiłki - odpowiedział Pradawny - zaraz przyjdą SG-4 i SG-5, prosto z pola ćwiczebnego i za góra 20 minut bedziemy gotowi.
- Dobra to czekamy na was - i Thor usiadł obok Kermit'a, aby podać współrzedne.
--------------------
Ok teraz kto sie zajmie stworzeniem SG-4 i SG-5 ??
Użytkownik Pradawny edytował ten post 28.07.2004 - |07:31|
Nio i są czarne
#59
Napisano 28.07.2004 - |07:44|
Wszyscy członkowie polskich grup popatrzyli po sobie. Nikt zabardzo nie byl pewien co powiedzieć, przez chwile trwało milczenie.
W tym samym czasie za wielką wodą...
Generał Hammond zaczął rwać sobie włosy z łysej głowy, Sam z rozpaczy rzuciła się w objęcia Jacka, Daniel w objęcia dr Fraiser i kilku pielęgniarek a Teal'c zastanawiał się ja sobię przystawić do głowy staffa by ją sobie odstrzelić.
Zapłakana Sam przez ramie Jacka spojrzała na jedyny pozostawiony komputer, na ekranie migał napis "PRESS ANY KEY"
Sam podeszła i zaczeła szukać na klawiaturze klawisza "ANY". Jack zaciekawiony podszedł do niej. Siadając przed nią na biurku przypadkiem nacisnął coś na klawiaturze. Na monitorze pojawiła się twarz młodego opalonego mężczyzny tak na oko w wieku dwudziestu lat.
- Witam wszystkich! - powiedziało indywidum z ekranu - Thomass się klania, jak zdążyliście, mam nadzieje, zauważyć skonfiskowaliśmy wasze wrota oraz cały sprzęt. Wasza niekompetencja jest porażająca. Nowe drużyny już zajmują wasze miejsce. Wrota mają nową siedzibe, już nie powrócą do kompleksu Chayenne, to się nigdy nie wydarzy. Życze miłych libacji...- wypowiedział tajemniczy osobnik z ekranu i na koniec ze wszystkich głośników rozległ się przeraźliwy śmiech Thomassa z wrednym zamyłem w tle...
W polsce natomiast wszystkie juz istniejace zepoly zaczely zastanawiac sie jak maja wygladac kolejne...
#60
Napisano 28.07.2004 - |08:40|
- Mam pomysł
- Dość ciekawy pomysł - stwierdził Pradawny - jestem za
- My nad tym pomyślimy jeszcze - powiedziała churem reszta druzyn
- Ej, co ze mną ?? - przypomniał o sobie Thor
- No tak, sorry - przeprosił Pradawny - już idziemy, o stworzeniu nowych drużyn pomyślimy później.
Wszystkie 3 grupy były gotowe do wymarszu, jednak zaistniał pewien problem. Nie ma kto zostać i pilnowac systemu wrót.
- Ej, a kto zostanie tutaj ? - spytała sie Wiola
- Ooops !, o tym nie pomyślałem - zdołował sie Pradawny - kto ma numer do wesołka i Hvolta ?
Bardzo chętnie Kermit dał numery do Kapitana Wesolka5 i Plutonowego Hvolta. Kiedy juz sie pojawili, Kermit wyjaśnił jak działają komputery na jego osobistym systemie. Polskie DHD jeszcze nie jest gotowe wiec trzeba poczekac.
- No to idziemy wreszcie - powiedzieli zgodnie Zoistye i Wiola.
- Tak, Kermit wybierz współrzedne i idziemy - rozkazał Pradawny
- Cicho ty juz siedź, sam sobie rozkazuj - zbuntował sie Kermit
- Ej, spokojnie bez Ciebie sobie nie poradzimy - wyjaśnił Pradawny - Masz tutaj dość ważną funkcje - i ciągnął dalej - Idziemy bo Thor sie niecierpliwi.
Wrota byly juz otwarte i 15 osób zaczeło przechodzić na wskazaną przez Thora planete.
Nio i są czarne
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja
Temat jest zamknięty










