No i w ten sposób moje nadzieje na super końcówkę poszły na spacer.
Odcinek sam w sobie zły nie był - ale nie na zakończenie serialu... Byłby to dobry cliffhanger na środek sezonu! Nic nie wiadomo, tak na dobra sprawę. I zamiast wbijającej w fotel końcówki mamy odcinki średnie, odcinki denne i teraz to.
Chyba, że syfiasty 10x18 miał sprawić, że będziemy się przy tym tarzać ze szczęścia.
- Orisai nagle sama łazi wszędzie - ja się pytam - GDZIE jej armia? Popili się na tych swoich statkach soczkiem z Jaffa i leczą kaca przy czarnej dziurze? No i czemu nie przenieśli do ambulatorium tej popierdółki antypriorowej?
+ NARESZCIE jakaś przyzwoita akcja na statku - bez zbędnego gadania wchodzą, zabijają Baala i wychodzą. Szkoda, że trzeba było na to czekać do ostatniego odcinka :]
+ PRZYPOMNIELI SOBIE O TOK'RA :clap: Szkoda, że nikogo znajomego nie było.
+ Oglądało się przyjemnie (gorzej niż w poprzednim odcinku być nie mogło, z drugiej strony), ale...
- Zero emocji. NIC. Serial się skończył, a mam wrażenie, jakby nic się nie stało. To już nawet Voyager miał lepsze zakończenie...

EDIT:
+ Oczywiście oczy + głos. Jak mogłem zapomnieć?

To pewnie od nadmiaru Ori i innego wieśniactwa.
Pozostaje nadzieja, że film jednaj wgniecie w fotel... No, Pozostaje nadzieja, że Ark of Truth wgniecie w fotel, bo Continuum będzie gniotem.
7/10
Użytkownik Muoteck edytował ten post 08.03.2007 - |21:50|
Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.