Skocz do zawartości

Zdjęcie

Technologia


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
529 odpowiedzi w tym temacie

#21 drooido

drooido

    Kapral

  • Użytkownik
  • 183 postów

Napisano 24.08.2003 - |18:04|

Czyli obowiązuje tzw wizja artystyczna...

Tak niestety jest praktycznie w kazdym serialu/filmie - dobro musi zwyciezac i takie tam, dlatego producenci naginaja wszystko do swoich, a raczej widzow potrzeb, nie ma co liczyc na calkowita konsekwencje, bo w koncu to przemysl komercyjny...
  • 0

#22 jackert

jackert

    Kapral

  • Użytkownik
  • 189 postów
  • MiastoJelenia Góra

Napisano 24.08.2003 - |18:18|

Wpływ pradu na organizm człowieka każdy też inaczej odczuje. Jeden bardziej, inny mniej. Zależy to od masy ciała, grubości naskóraka, wytrzymałości serca itp. I najwieksze znaczenie ma tu natężenie prądu.
Ze strzałem z  Zat'a pewnie jest podobnie, i liczy sie natężenie tej energii.

Jak byś widział natężenie tej energii? Jakiś regulator? Chyba tyle, że postrzelony z dwóch zatów naraz czuje się gorzej, jeśli się jeszcze czuje :).

Pozdrawiam

...po szczepieniu na żółtaczkę nie ma możliwości choroby (po odpowiednim szczepieniu)...
  • 0

#23 jarmat

jarmat

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 302 postów
  • MiastoRadom

Napisano 24.08.2003 - |21:07|

...po szczepieniu na żółtaczkę nie ma możliwości choroby (po odpowiednim szczepieniu)...


1. Szczepienie trzeba co jakis czas powtarzac.
2. po odpowiednim szczepieniu

ale to troche nie na temat.

Moze to jest jak z wodka: Flaszke mozna obalic, ale jezeli obali sie zaraz druga, to murowany koniec filmu. A jezeli zrobi sie przerwe ... A Aris Boch moze ma mocna glowe ;) .
  • 0
There is always a bigger fish.

#24 mojer

mojer

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 65 postów

Napisano 24.08.2003 - |21:40|

Mnie ciekawi jedno. W odcinku chyba 4 serii Entity (chyba) Carter została "zainfekowana" rzez obcą inteligencję. Jack by niedopuścić do zagrozenia bazy strzelił do niej 2x z zata. Później widzimy scenę gdy Carter leży jak warzywko z łóżku, lecz organy wewnętrzne pracują. Więc skoro zaty działają na bazie uderzen elektrycznych, to jej serce nie miałoby prawa dalej funkcjonować.

-------------------
Dobra dziewczynki - odezwał się po raz perwszy pilot B1 - czas rozwalć rzeczy i ranić ludzi. Niech pruje!
- Bomby za burtę.... - powiedział oficer broni ofensywnej i z tymi słowami wypuścił na ziemie kawałek piekła
  • 0
- Panowie czas rozwalać rzeczy i ranić ludzi..
Operator systemów ofensywnych B1 sięgnął do przycisku odpalenia i zrzucił na ziemie kawałek piekła...

#25 jarmat

jarmat

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 302 postów
  • MiastoRadom

Napisano 24.08.2003 - |21:56|

Więc skoro zaty działają na bazie uderzen elektrycznych, to jej serce nie miałoby prawa dalej funkcjonować


Jezeli zaty działają na bazie uderzen elektrycznych to wysiada uklad nerwowy. Nie zapominajmy, ze w ciele Sam byla wtedy istota, ktora doskonale potrafila funkcjonowac poza nim, zatem mogla byc w stanie doprowadzac do serca impulsy powodujace jego skurcze i rozkurcze.
  • 0
There is always a bigger fish.

#26 mojer

mojer

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 65 postów

Napisano 24.08.2003 - |22:24|

Niebędę się spierał bo odcinek ogląeałem kilka tygodni temu, lecz istota opuściła Sam przenosząc jej umysł do pomieszczenia z MALP, kiedy Jack do niej strzelał

-------------------
Dobra dziewczynki - odezwał się po raz perwszy pilot B1 - czas rozwalć rzeczy i ranić ludzi. Niech pruje!
- Bomby za burtę.... - powiedział oficer broni ofensywnej i z tymi słowami wypuścił na ziemie kawałek piekła
  • 0
- Panowie czas rozwalać rzeczy i ranić ludzi..
Operator systemów ofensywnych B1 sięgnął do przycisku odpalenia i zrzucił na ziemie kawałek piekła...

#27 sidi

sidi

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 65 postów

Napisano 24.08.2003 - |23:15|

No to napewno ma zwiazek z energią.
1. Dotknij 220 V to Cie niezle kopnie
2. Tak przy 1000V to już po tobie
3. A przy 15KV to nie będzie co zbierać.


To nie do końca tak jest bo to prąd zabija nie napiecie. Przy sprzyjajacych warunkach można przeżyć nawet porażenie 10kV. Znam taki przypadek.

Za to jeżeli dostarczysz odpowiedni prąd to i napięcie 3V może zabić.

Wszystko zależy jeszcze od tego czy to jest prąd stały czy zmienny (ten drugi jest bardziej przeżywalny)

Co do Zata to to raczej nie jest ładunek czysto elektryczny bo leci prosto w dowolnym kierunku. Ładunek elektryczny może przepływać tylko wtedy gdy istnieje różnica potencjałów i zawsze podąża najkrótszą drogą (jak piorun) czyli niemożliwe byłoby nietrafienie z zata, co jak widzieliśmy jest możliwe.

Można teoretycznie ładunek elektryczny skierować w dowolnym kierunku ale trzeba do otoczyć silnym polem magnetycznym (coś jak pioruny kuliste) i to narazie mocno nas przerasta więc nie ma co się zbytnio zastanawiać
  • 0

#28 hirek

hirek

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 87 postów

Napisano 25.08.2003 - |00:04|

To nie do końca tak jest bo to prąd zabija nie napiecie. Przy sprzyjajacych warunkach można przeżyć nawet porażenie 10kV. Znam taki przypadek.

Za to jeżeli dostarczysz odpowiedni prąd to i napięcie 3V może zabić.

Paralizatory dostępne powszechnie mają 200-300kV, i oczywiście tylko kilka miliamperów. Podobno efekt mija ( w najgorszym przypadku) po 15 minutach. Niestety nie próbowałem :).

Co do Zata to to raczej nie jest ładunek czysto elektryczny bo leci prosto w dowolnym kierunku. Ładunek elektryczny może przepływać tylko wtedy gdy istnieje różnica potencjałów i zawsze podąża najkrótszą drogą (jak piorun) czyli niemożliwe byłoby nietrafienie z zata, co jak widzieliśmy jest możliwe.

Ten ładunek jest wyrażnie kierowany. Tak jakby strumień "czegoś" otaczał jakiś promień spiralnie ( ze skokiem dużo większym od średnicy, więc wygląda prawie prosto).

Pozdrawiam
  • 0

#29 roberto

roberto

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 103 postów

Napisano 25.08.2003 - |07:52|

Ten ładunek jest wyrażnie kierowany. Tak jakby strumień "czegoś" otaczał jakiś promień spiralnie ( ze skokiem dużo większym od średnicy, więc wygląda prawie prosto).

Oczywiści porażenie zależy od prądu przepływającego przez ciało.
Ma w tym udział połączenie z drugim biegunem (ziemią).
Jak jesteś odizolowany to i 15 KV nawet nie poczujesz.
Człowiek który dostanie z Zata w powietrzu( np. podczas skoku) nawet by nie zaaragował na ładunek, więc może konstruktorzy zatów zabezpieczyli się przed takim wypadkiem i promień wewętrzny to ładunek dodatni a ten otaczający go to ujemny tym sposobem gdzie byś nie był dostajesz odpowiednią porcje energii.
To by mogło chyba być wyjaśnienie kierunkowości promienia.
  • 0

#30 zbzikowana

zbzikowana

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 76 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 25.08.2003 - |09:23|

Hmm dziwne jest tez to ze np jak jakis czloneg SG1 dostanie raz z zata to tylko pada na ziemi i zwija sie z bolu a jak jakis Jaffa dostanie to juz lezy nieprzytomny...

Bo larwa Jaffa ma naquada we krwi (czy gdzie tam) a może i sam Jaffa tak ma (co prawda nie wiem jak, bo larwę ma w brzuchu a nie w głowie) - widzieliście jak na nich ten promień z zata długo się przemieszcza?- oczywiście w przypadku pozostałości po wężyku w ciele byłego nosiciela jest mniej ale to i tak dziwne, że Sam i Jack (a właśnie - czy Teal'c dostał kiedyś z zata???) powinni podnosić się znacznie później niż to robią. Zapytacie pewnie co ma naquada we krwi do Jacka? Ano ma!! Jack miał wężyka i powinno mu zostać naquada we krwi (wtedy wyczuwałby Sam!! - :D :D :D) - kolejny błąd producentów (chyba nigdzie, na obydwu forach, nie było o tym mowy).

Użytkownik zbzikowana edytował ten post 25.08.2003 - |09:49|

  • 0
Vita sine libris mors est.

#31 Mirax

Mirax

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 54 postów

Napisano 25.08.2003 - |11:05|

czemu nie uzywaja amunicji do P90 i MP5 takiej jak znalezli w broni w 3x09 (oboz podszywajacy sie pod SG) ktora ogluszala tylko biegaja z tymi gowniaczymi zatami...

Wspomniana przez ciebie broń - Intary - jest bronią szkoleniową. Używali jej później w odcinku 5×13. Chociaż rzeczywiście, do ogłuszania przeciwnika nadawałaby się idealnie.
Tylko że do dezintegracji już nie :D

Użytkownik Mirax edytował ten post 25.08.2003 - |11:05|

  • 0

#32 hirek

hirek

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 87 postów

Napisano 25.08.2003 - |11:09|

Zapytacie pewnie co ma naquada we krwi do Jacka? Ano ma!! Jack miał wężyka i powinno mu zostać naquada we krwi (wtedy wyczuwałby Sam!! - :D :D :D) - kolejny błąd producentów (chyba nigdzie, na obydwu forach, nie było o tym mowy).

Zdaje się że symbiont Jacka zamarzł zanim się połączył z nosicielem. Z fabuły wyraźnie wynika, że Jack nie ma naqadah ani markera proteinowego Goa'uldów we krwi.

Pozdrawiam
  • 0

#33 zbzikowana

zbzikowana

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 76 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 25.08.2003 - |11:22|

Zapytacie pewnie co ma naquada we krwi do Jacka? Ano ma!! Jack miał wężyka i powinno mu zostać naquada we krwi (wtedy wyczuwałby Sam!! - :D :D :D) - kolejny błąd producentów (chyba nigdzie, na obydwu forach, nie było o tym mowy).

Zdaje się że symbiont Jacka zamarzł zanim się połączył z nosicielem. Z fabuły wyraźnie wynika, że Jack nie ma naqadah ani markera proteinowego Goa'uldów we krwi.

Pozdrawiam

Niby tak, ale co on zrobił - wyszedł z niego? Niemożliwe, bo Jack już by nie żył. A więc musiał zostać w nim - więc ciało musiało coś zrobić z symbiontem - czyli rozożyć go, wchłonąć czy tam co. I gdzie tu sens i logika. Producenci prawdopodobnie uznali, że zamarzł, ale mi to nie pasi. <_<

P.S. Owszem - wynika (nie mówiłam, że nie), ale tak być nie powinno.

Użytkownik zbzikowana edytował ten post 25.08.2003 - |11:23|

  • 0
Vita sine libris mors est.

#34 hirek

hirek

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 87 postów

Napisano 25.08.2003 - |11:32|

Niby tak, ale co on zrobił - wyszedł z niego? Niemożliwe, bo Jack już by nie żył. A więc musiał zostać w nim - więc ciało musiało coś zrobić z symbiontem - czyli rozożyć go, wchłonąć czy tam co. I gdzie tu sens i logika. Producenci prawdopodobnie uznali, że zamarzł, ale mi to nie pasi. <_<

P.S. Owszem - wynika (nie mówiłam, że nie), ale tak być nie powinno.

Sam również uratowała się dzięki śmierci symbionta ( był wrażliwy na antybiotyk). Było wtedy wyraźnie powiedziane, że został rozłożony i wchłonięty. Zostaje pytanie co z naqadah. Musimy przyjąć, że zostało wydalone. Jak to biologicznie możliwe, nie wiem.

Pozdrawiam
  • 0

#35 zbzikowana

zbzikowana

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 76 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 25.08.2003 - |11:42|

Tak, ale Jolinar uratowała Sam, bo była Tok'ra a nie Goa'uld. Jack miał Goa'ulda a ten na pewno nie uratowałby nosiciela. Co do naquada - powinno zostać we krwi jak u Sam. Moim zdaniem to po prostu kolejne niedopatrzenie producentów (ale dużo poważniejsze niż zwykle).
  • 0
Vita sine libris mors est.

#36 hirek

hirek

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 87 postów

Napisano 25.08.2003 - |11:55|

Tak, ale Jolinar uratowała Sam, bo była Tok'ra a nie Goa'uld. Jack miał Goa'ulda a ten na pewno nie uratowałby nosiciela. Co do naquada - powinno zostać we krwi jak u Sam. Moim zdaniem to po prostu kolejne niedopatrzenie producentów (ale  dużo poważniejsze niż zwykle).

Odeszliśmy sporo od tematu technologii :)

Nie miałem na myśli Jolinar, tylko Goa'ulda wszczepionego Sam w "Nightwalkers". Był on wrażliwy na specjalny antybiotyk wcześniej przez Sam wstrzyknięty. Umarł po kilku minutach. Było to w 6x05 ( na pewno pamiętasz), daleko po przejściach z Jolinar. Mozna przyjąć że stało się jak u Jacka. Sam miała już naquadah więc chociaż symbiont nie połączył się, mogła udawać Goa'ulda.

Pozdrawiam
  • 0

#37 PUPI

PUPI

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 61 postów
  • MiastoBydgoszcz

Napisano 25.08.2003 - |11:56|

Tak, ale Jolinar uratowała Sam, bo była Tok'ra a nie Goa'uld. Jack miał Goa'ulda a ten na pewno nie uratowałby nosiciela. Co do naquada - powinno zostać we krwi jak u Sam. Moim zdaniem to po prostu kolejne niedopatrzenie producentów (ale  dużo poważniejsze niż zwykle).

Goa'uld, który miał O'Neill nie zdążył się z nim połączyć, zaraz po wejściu w niego O'Neill zostal zamrożony i Goa'uld zginął. Możliwe, żę na początku Goa'uld przejmuje władze nam nosicielem a potem dopiero w 100% łączy się z nim.
  • 0
"COM - TRAYA"

#38 zbzikowana

zbzikowana

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 76 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 25.08.2003 - |12:10|

Tak, ale Jolinar uratowała Sam, bo była Tok'ra a nie Goa'uld. Jack miał Goa'ulda a ten na pewno nie uratowałby nosiciela. Co do naquada - powinno zostać we krwi jak u Sam. Moim zdaniem to po prostu kolejne niedopatrzenie producentów (ale  dużo poważniejsze niż zwykle).

Odeszliśmy sporo od tematu technologii :)

Nie miałem na myśli Jolinar, tylko Goa'ulda wszczepionego Sam w "Nightwalkers". Był on wrażliwy na specjalny antybiotyk wcześniej przez Sam wstrzyknięty. Umarł po kilku minutach. Było to w 6x05 ( na pewno pamiętasz), daleko po przejściach z Jolinar. Mozna przyjąć że stało się jak u Jacka. Sam miała już naquadah więc chociaż symbiont nie połączył się, mogła udawać Goa'ulda.

Pozdrawiam


Cholerna skleroza. Sorry. Masz rację, ale on umarł i zapewne się rozłożył - Sam ma więc więcej naquada we krwi. Ale na tej zasadzie Jack też powinien mieć naquada we krwi.

Tak, ale Jolinar uratowała Sam, bo była Tok'ra a nie Goa'uld. Jack miał Goa'ulda a ten na pewno nie uratowałby nosiciela. Co do naquada - powinno zostać we krwi jak u Sam. Moim zdaniem to po prostu kolejne niedopatrzenie producentów (ale  dużo poważniejsze niż zwykle).



Goa'uld, który miał O'Neill nie zdążył się z nim połączyć, zaraz po wejściu w niego O'Neill zostal zamrożony i Goa'uld zginął. Możliwe, żę na początku Goa'uld przejmuje władze nam nosicielem a potem dopiero w 100% łączy się z nim.


Symbiont się może i z nim nie połączył, ale co z nim? Jak umarł to nie mógł wyjść z O'Neilla, więc musiał się rozłożyć. Więc znów pytam - gdzie tu sens i logika?

P.S. Fakt - odeszliśmy od tematu technologi.

Użytkownik zbzikowana edytował ten post 25.08.2003 - |12:13|

  • 0
Vita sine libris mors est.

#39 SimonMat

SimonMat

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 1 postów

Napisano 25.08.2003 - |14:23|

Moze to jest jak z wodka: Flaszke mozna obalic, ale jezeli obali sie zaraz druga, to murowany koniec filmu. A jezeli zrobi sie przerwe ... A Aris Boch moze ma mocna glowe ;) .

Pierwsza flaszka znieczula - stopień sponiewnirania osobników zależy od wielu czynników, m.in. nawet od chwilowego samopoczucia.
druga zabija - promile (nie dotyczy Polaków i Rosjan) :D
trzecia - ?

Chyba, że zamiast wódki będzie siara (wino marki wino) - wtedy kwas może roztworzyć (rozpuścić) ciało ;)


Simon
  • 0

#40 Walekmst

Walekmst

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 84 postów
  • MiastoTauri

Napisano 25.08.2003 - |14:26|

A jak się ma do tego pomoc Gulda w naprawie hosta po zazatowaniu. Licznik zeruje się szybciej ??
  • 0
Dołączona grafika




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych