O ile gry są świetne, wciągające i ciekawe, to ksiązki jakoś mnie do siebie nie przekonały. Próbowałam przeczytać 1 część i nic z tego, po 20 stronach zrezygnowałam. Za późniejsze części nawet się nie brałam. Wrota Baldura może mogą zaciekwić, ale nie kogoś kto wcześniej zagrał.
Trylogia Wrót Baldura =]
Rozpoczęty przez
Surin
, 18.06.2006 - |12:23|
26 odpowiedzi w tym temacie
#21
Napisano 08.07.2006 - |11:50|
#22
Napisano 21.07.2006 - |14:38|
Witam wszystkich,
Moim zdaniem baldury mażna pooczytać jeśli gry sie nie przechodziło ( tj Ja
).Napisane są jednak kiepsko, wręcz prostacko, ale dla nie wymagających wsam raz. polecam dzieła Tolkiena.
Moim zdaniem baldury mażna pooczytać jeśli gry sie nie przechodziło ( tj Ja
#23
Napisano 26.01.2007 - |22:08|
Baldur to nawet na tle innych pozycji z FR totalna szmira. Czego się jednak spodziewać po panu Athansie, który bardziej znany jest z wydawania niż pisania książek.dali mu też do napsiania "Unicestwienie" z serii wojen pajęczej króleowej. Co tu dużo mówić, też jest to kiszka ;/
#24
Napisano 31.03.2007 - |00:30|
Czytałem sporo książek w tym baldury...
Cóż. Jedynka to po prostu nędzna solucjia gry. Słabo napisana i nieciekawa. Za to przy dwójce tarzałem się ze śmiechu po podłodze. Jak doszedłem do tego że Imoen to Lesbijka lecąca na drowki... A co do porównania fabuły gra-książka to każdy kto postara się użyć książki jako solucji to parunastu minutach gry będzie się wściekał na komputer/książkę/biurko/latawiec za oknem * bo prawie nic się nie zgadza. NPC-ów praktycznie nie ma - tylko Imoen, Jaheira i Yoshimo - który z postacią z gry ma wspólny wygląd i imię. Minsc jest przebąknięty na kilku stronach. Główny bohater na ślinę przykleja obcięte kawałki ciała. Dodam jako ciekawostkę że według książki ostatnim bosem jest Imoen. Za to Irenicus jest tak potężnym czarodziejem że nie umie liczyć. Do tego dodajmy niegramatyczne zdania, błędy logiczne i opisy niewiadomo czego w niewiadomo jaki sposób.
Z pozytywnych rzeczy:
- Rozbawiła mnie scena jak główny bohater po kilku godzinach chodzenia po mieśce zauważa że jest nagi
- Kilka dialogów jest śmiesznych.
Koniec pozytywów. Ogólna ocena książek:
BG1: 3/10
BG2: 1,5/10
* - niepotrzebne skreślić
Cóż. Jedynka to po prostu nędzna solucjia gry. Słabo napisana i nieciekawa. Za to przy dwójce tarzałem się ze śmiechu po podłodze. Jak doszedłem do tego że Imoen to Lesbijka lecąca na drowki... A co do porównania fabuły gra-książka to każdy kto postara się użyć książki jako solucji to parunastu minutach gry będzie się wściekał na komputer/książkę/biurko/latawiec za oknem * bo prawie nic się nie zgadza. NPC-ów praktycznie nie ma - tylko Imoen, Jaheira i Yoshimo - który z postacią z gry ma wspólny wygląd i imię. Minsc jest przebąknięty na kilku stronach. Główny bohater na ślinę przykleja obcięte kawałki ciała. Dodam jako ciekawostkę że według książki ostatnim bosem jest Imoen. Za to Irenicus jest tak potężnym czarodziejem że nie umie liczyć. Do tego dodajmy niegramatyczne zdania, błędy logiczne i opisy niewiadomo czego w niewiadomo jaki sposób.
Z pozytywnych rzeczy:
- Rozbawiła mnie scena jak główny bohater po kilku godzinach chodzenia po mieśce zauważa że jest nagi
- Kilka dialogów jest śmiesznych.
Koniec pozytywów. Ogólna ocena książek:
BG1: 3/10
BG2: 1,5/10
* - niepotrzebne skreślić
#25
Napisano 26.11.2007 - |23:40|
Co? Czy my czytaliśmy ten sam, beznadziejny, cykl? Aż na potrzeby tego zdania zerknąłem na półki, doszukałem Tron Bhaala i w końcu, po kilku altach, doczytałem rzecz do końca (zostało mi parę storn, nie miałem siły, a dzięki tobie, podstępny człowieku, dokonałem tej sztuki). Imoen ginie. I nie jest żadnym bossem, tylko zwykłą lesbą.Dodam jako ciekawostkę że według książki ostatnim bosem jest Imoen.
Nie wiem, dlaczego, ale przeczytałem wszystkie trzy tomy. Matko, jaka to szmira. Papier toaletowy ledwo (trochę za twardy i kartki za małe). Tego się książką, nawet czytadłem nazwać nie można. Strach pomyśleć, że można stworzyć taki syf. Nie stworzyć, nie spłodzić-chyba raczej wyrzygać...
Fabuła-bez sensu
Zdania-bez sensu
Konstrukcje postaci-bez sensu, płytkie i naiwne.
Imię głównej postaci-śmiechu warte.
Zgodność z grą-ćwierć procent
Własna inwencja-zero. No, i pół.
Zaskoczenie-zero
Opisy-jakie opisy?!
Dwie pierwsze książeczki to masakra, pan Athans to k retyn i dyletant, napisał to na kolanie w trzy tygodnie po przeczytaniu solucji gry (fabułę układał wypróżniając się poranną porą, ad hoc każdego dnia). Tego pana powinno się ukarać za zbrodnię na literaturze. Trzeci tom wypał lepiej, bo odebrano to to Athansowi i dano Kapryshyn, ale też jest do kitu, bo książka została zamówiona w taki sposób: yyy...dwa tygodnie na napisanie, tak na 300 stron bitte. No to dostali, co chcieli, klient nasz pan.
Żałosne nawet jak na wersję literacką (literacką? chyba s racką) gry komputerowej. Dno kompletne, przykryte grubą warstwą mułu. Odradzam (sam nie wiem, dlaczego się katowałem tym dziełkiem, chyba po to, by potem na licznych forach pisać, jakie to beznadziejne)
BG 1:
0/10
BG2:
1/10 (za lesbijenie się-forma zwyżkowa, brawo, panie Athans!)
BG3:
1.5/10 (łaaaał, ale zaskoczenie! łaaał... Ja pier...
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 26.11.2007 - |23:42|
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung
Winchell Chung
#26
Napisano 01.12.2007 - |13:20|
Nie ma co - Trylgia BG to kicha jakich malo
Philip Athans powinien zostac przy wydawaniu, a nie pisaniu ksiazek. Tronu Bhaala nawet nie czytalem - po co ?
#27
Napisano 02.12.2007 - |18:26|
Z ciekawości
poza tym chciałem zobaczyć, czy jest duża różnica miedzy Athansem i kimś innym, kto powziąłby taką tematykę. Jest. Ale to nadal syf, niestety. Ksiażkę potraktowano po macoszemu i olewatorsko.
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung
Winchell Chung
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja







