Napisano 18.02.2007 - |11:14|
X men- dla mni eabsolutnie najlepsza ekranizacja komiksu jaka została zrobiona, ale...
Nie popieram zmainy reżysera. Brian nie powinien zajmować się Supermanem, bo choć zrobił Supermana, który "da się zobaczyć" to mający robić film o przygodach pana Clarka reżyser- Bret Ratner - odebrał to magiczne coś X Menowi trzeciemu. Singer mistrzowsko "prowadził posteci", potrafił napięciem podkreślić efekt specjalny i uruchomić wyobraźnię tak, że "dopowiadała" nawet to czego nie sfilmował. Ale absolutną zbrodnią jest dla tego filmu takie sztuczne przerysowanie charakterów, których nie było w poprzednich częściach. Uważam, że to właśnie główny problem z ekranizacją komiksów. Amerykańska tradycja komiksu właśnie hołduje bohaterom skonfliktowanym wewnętrznie, stającym przed trudnymi wyborami, często robiącymi złe rzeczy z dobrych pobódek. Amerykańscy filmowcy z kolei lubują się w upraszczaniu rzeczywistości wykreowanej do tego stopnia, że cała fascynująca głębia i motywy kierujące bohaterami umykają i blakną ale za to towarzyszą ich poczynaniom imponujące efekty pirotechniczne. Tutaj chyba najlepsze z wszystkich części
Jestem zdania, że Brian Singer zrobiłby doskonałego X Mena III. Ten Ratnerowski jest zaledwie średni a nawet pełen ewidentnych błędów jak choćby pora dnia zmieniająca się w sekundę zę słonecznego dnia w atramentowo-czarną noc (Akcja na Alkatraz) i idąc za tym światła samochodów jakoś "same się powłączały", żeby dać lepszy efekt jak rozumiem - albo koszulka Rosomaka w jednej chwili podarta i zakrwawiona robi się bielutka i cała (scena w lesie przy obozie mutantów) - całe kino się śmiało.
Piszę to wszystko na zimno, po chyba juz trzecim obejrzeniu filmu i nie zmieniam zdania. Najsłabsza z części ale i tak genialna w porównaniu z innymi tego typu produkcjami.
Nade wsystko jednak pragnę aby przy ekranizacji "Wolverina" kamerę prowadził ktoś z większą wyobraźnią i wrażliwością artystyczną.
I Ororo miała głupią fryzurę! Wcześniejsze bardziej jej pasowały.
Biorę sobie w tej pętli wolne.